Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Oszukany w pracy za granicą

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 01-05-2016/22:21

Oszukany w pracy za granicą

Reklama


 

Oszukany w pracy za granicą

 

Rzuciłem dobrze płatną pracę w Polsce, zostawiłem żonę z dwójką małych dzieci, by zarobić szybciej, więcej, a straciłem wszystko. Oprócz pieniędzy, godność. Wpadłem w długi. Przez miesiące nie potrafiłem się z tego podnieść.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że oszukał mnie Polak, którego znałem, wydawało mi się, że znałem! O wyjeździe do pracy za granicą myślałem od dłuższego czasu, a to dlatego, że z jednej pensji, choć całkiem dobrej, trudno jest utrzymać czteroosobową rodzinę.

 

W planach mieliśmy budowę domu, bo nasze M2 po dziadkach stało się małe dla dwójki dorosłych i dwóch małych pociech. Dziewczynka i chłopiec też nie mogli mieszkać w jednym pokoju, stąd w planach mieliśmy powolną budowę domu. Spokojnie mogliśmy rozłożyć ją na lata. Działkę dostaliśmy od rodziców żony, czyli spory wydatek już odpadał.

Gdy pojawiła się opcja wyjazdu za granicę do pracy, praktycznie nie miałem wątpliwości. Czy tu czy tam pracowałbym podobnie, ale za większe pieniądze. Wiadomo, że żona zostałaby tu sama z dwójką małych dzieci, ale to rozwiązanie miało być tylko na kilka lat.

Znajomego z podwórka spotkałem przypadkiem podczas zakupów w markecie budowlanym. Świetnie ubrany, ze stoickim spokojem, na luzie. Rozmawialiśmy krótką chwilę, wręczył wizytówkę, prowadził firmę w Niemczech. Na odchodne rzucił zadzwoń za jakieś trzy, cztery tygodnie będę potrzebował pracowników.

 

Po miesiącu zadzwoniłem, miał być w Polsce za jakiś tydzień, umówiliśmy się na spotkanie. Stawka godzinowa zaparła mi dech, do tego zapewniał zakwaterowanie i wyżywienie. Nie mówił, że będą super warunki, bo mieliśmy mieszkać w domkach kempingowych, ale przecież jechałem tam do pracy, a nie na wczasy. Ustaliliśmy z żoną, że pojadę. Rzuciłem dobrze płatną pracę w Polsce. Ze swoim szefem rozstałem się z dnia na dzień. Nie robił mi problemów z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, rozstaliśmy się praktycznie od razu za porozumieniem stron.

Zanim wyjechałem wziąłem jeszcze kredyt na kwotę 5 tys zł, by pokryć najważniejsze wydatki, a część zostawić żonie w razie gdyby dzieci chorowały albo coś się działo. Spakowałem torbę, najpotrzebniejsze rzeczy i zapakowałem się do busa.

 

Na miejscu odebrał mnie jakiś znajomy znajomego, który od czasu do czasu pomagał. Po przyjeździe wskazano mi domek, łóżko, szafkę. Wieczorem przyjechał znajomy poprosił o dokumenty niezbędne do podpisania umowy.

Odpocząłem i następnego dnia z pełną parą ruszyłem do pracy. Nie było lekko, ludzie też nie byli zbyt sympatyczni. Nie przyjechałem jednak szukać przyjaciół a zarabiać. Pracowaliśmy po 12, 13 godzin dziennie, a zdarzało się, że nawet dłużej.

Po miesiącu zapytałem o umowę, bo pieniądze dostałem do ręki i to tylko ¼ umówionej kwoty. Znajomy się tłumaczył, że księgowa jest na urlopie i po powrocie ogarnie pracę. Wyżywienie było tragiczne, więc musiałem kupować. Pieniądze się kończyły. Poprosiłem żonę, by wzięła jakąś chwilówkę i dosłała kasę, bo znajomy zarzekał się, że wszystko wypłaci co do grosza. Mijały tygodnie, a ja nie zobaczyłem ani umowy, ani więcej pieniędzy. Chyba siedziałem tam tylko dlatego, że w końcu miałem nadzieję, że wypłaci mi wszystko. Był bardzo przekonujący, uprzejmy i zawsze miał dobre wytłumaczenie. Zatrudniał nie tylko mnie! Inni tez skarżyli się, że nie wypłaca regularnie.

Wtedy powinna obudzić się moja czujność. Żona pożyczała kolejne pieniądze od znajomych i rodziny, by utrzymać siebie i dzieci i coś przesłać dla mnie! Zacząłem rozmawiać z innymi pracownikami coraz bardziej otwarcie. Okazało się, że wszyscy są od niedawna u niego zatrudnieni, nie ma nikogo z zeszłego roku. Na kempingu od Niemców dowiedziałem się, że drugi sezon wynajmuje domki dla pracowników i rok wcześniej zmył się po angielsku, kiedy skończyły się zlecenia, zostawiając ludzi bez pieniędzy.

 

Nasze ostatnie spotkanie było mało przyjemne, zaśmiał mi się w twarz, pewnie bym mu ją obił, gdyby nie dwa karki, bez których się nie poruszał.

Spakowałem torbę wróciłem do Polski. Łącznie mieliśmy ponad 30 tys długów i ja bez pracy. Miało być pięknie, a było tragicznie. Siedziałem i rwałem włosy z głowy, skąd wziąć pieniądze na podstawowe rzeczy, jak spłacić chwilówki, pożyczki, gdzie koszty rosły w zastraszającym tempie. W desperacji zadzwoniłem do byłego pracodawcy, kulturalnie mnie spławił. Nie dziwię się w sumie, bo zostawiłem pracę z dnia na dzień. Cały czas nie mogłem uwierzyć w to, że Polak Polaka może tak oszukać, że kumpel z podwórka może zrobić coś takiego.

Ależ byłem głupi. Wystarczyło wpisać w wyszukiwarkę jego imię i nazwisko, wyskoczyło kilkanaście opinii. Miał kasę, świetne auto, dom w Hiszpanii, ale nie dorobił się tego uczciwie. Gdybym to zrobił, zanim wykręciłem numer, dziś nie miałbym problemów. Chciałem go dopaść, zrobić coś, by nigdy już nikogo nie oszukał, ale co ja mogłem. Byłem bezsilny. Po kilku kolejnych dniach obmyślania zemsty, zrozumiałem, że nie ma to sensu.

 

Zacząłem szukać pracy. Poszło nawet szybko, co prawda znów zaczynałem od początku, ale na bieżące życie wystarczyło. Dodatkowo znalazłem pracę jako ochroniarz w hipermarkecie. Luźny grafik i zawsze szło coś dorobić. Sprzedaliśmy samochód za 18 tys zł i spłaciliśmy praktycznie wszystkie chwilówki, poza jedną pożyczką, ale tam się dogadaliśmy. Reszta to były pożyczki od rodziny i znajomych, bez odsetek, mogły poczekać. Ludzie wykazali się dużą cierpliwością, bo do tej pory nie wszystkie pożyczki jeszcze uregulowaliśmy.

W mojej głowie znów gdzieś pojawił się pomysł by wyjechać za granicę do pracy. Żona była nastawiona na nie, nawet groziła rozstaniem. Jednak ja nie ustąpiłem. Tym razem załatwiłem pracę przez dużą, znaną agencję. Umowę podpisałem w Polsce, kierunek Londyn. Stawka nie była tak zachwycająca jak w Niemczech, ale to dawało nadzieję, że są to realne do zarobienia pieniądze. Zaryzykowałem drugi raz. Dziś pracuję w Londynie od kilku miesięcy. Zdążyłem zmienić pracę na lepszą. Nie są to jakieś super pieniądze, ale wystarczą by spłacać miesięcznie długi, na życie dla żony z dziećmi w Polsce i zostaje coś dla mnie.

Planuję tak popracować kilka lat, póki wypłata będzie regularnie wpływać na konto, a potem zobaczymy.

Jurek, Londyn.

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Gradient Data dodania: 22-11-2016 11:26 dlatego trzeba podpisywać umowy i to tylko ze sprawdzonymi agencjami, nie ma co sie łasić na byle co, szkoda naszych nerwów, zdrowia, czasu, pracy i pieniędzy

0

Boten Data dodania: 02-11-2016 14:33 Bizon, ale oszukasz tylko raz i koniec, a jak jestes w porzadku to zarabiasz caly czas, wiec na dluzsza mete bardziej sie nawet oplaca byc uczciwym nie mowiac juz o tym ze to czyste k..... takie zachowanie

0

Bizon Data dodania: 05-09-2016 15:24 sam zarabiam jako pośrednik załatwiający pracowników i przez moje ręce przechodzą czasami naprawdę duże pieniądze i muszę przyznać, że czasem kusi, aby wziąć te pieniądze i się ulotnić, ale nie potrafiłbym tak kogoś perfidnie oszukać

0

Bogdan Data dodania: 22-07-2016 14:44 pracowałem w holandii przy szczepieniu tulipanów, dzisiaj się dowiedziałem, że nie dostanę pieniędzy, pośrednik zabrał pieniądze na wypłaty dla wszystkich ludzi i wyparował...

0

Paweł Data dodania: 18-07-2016 13:51 jedyne miejsce jakie mi przychodzi do głowy to policja, ale moze istnieja jakies biura lub organizacje ktore sie tym zajmuja. jesli Ci sie dzieje coś za granicą to polska ambasada ma obowiązek Ci pomóc, a w kraju to chyba policja jedynie

0

szymon Data dodania: 12-07-2016 16:41 czy ktoś wie czy istnieje jakieś miejsce gdzie mogą się zgłaszać osoby oszukane za granicą przy pracy itd? niedawno oszukano mnie i kilku moich znajomych i szukamy właśnie pomocy

0

Tomasz Data dodania: 08-07-2016 14:03 nic nie bedzie, UK jeszcze z unii nie wyszła mają na to 2 lata, narazie to oni sami sa w szoku ze referendum przeszło i nie maja pojecia co z tym wszystkim zrobic, a zaden przywodca nie chce wziac na siebie odpowiedzialnosci

0

Szymon Data dodania: 30-06-2016 15:55 ciekawe jak to będzie z pracą w Wielkiej Brytanii po BREXICIE, miałem jechać do siostry do Brighton, ale w takim wypadku chyba nie pojade niestety, bo wiadomo co sie tam teraz bedzie dziac?

0

Laton Data dodania: 20-06-2016 13:43 z pracą za granicą to też po prostu trzeba mieć odrobinę szczęścia, żeby dobrze trafić i tyle

0

Wito Data dodania: 01-06-2016 14:26 ostatnio dostałem propozycje od znajomego zeby pojechac do Holandii na tulipany i sie wachałem bo wiadomo ze pieniedzy malo zawsze ale z drugiej to tak w ciemno i na gebe tak daleko to jest obawa, popytalem po znajomych i sie okazalo ze ten typek szemrany jakis, wole nie ryzykowac

0

Evans Data dodania: 19-05-2016 13:22 Prawda jest taka, że umowa też do końca nas nie chroni, bo jak ktoś jej nie przestrzega to nie zawsze jest takie proste dochodzenie swojego przed sądem

0

Towar Data dodania: 19-05-2016 12:16 przede wszystkim jasna i klarowna umowa, dokładnie przeczytać na co się godzimy, i absolutnie nic na gębę, bo w dzisiejszych czasach 9 na 10 osób nas oszuka

0

Daddy Data dodania: 17-05-2016 10:37 W Polsce też trzeba uważać, ja zrezygnowałem z dobrej pracy na rzecz innej z większymi zarobkami, a co się okazało firma po dwóch miesiącach ogłosiła bankructwo, a ja zostałem na lodzie.

0

Lukasz Data dodania: 11-05-2016 10:03 Ja polecam zatrudniać się bezpośrednio u pracodawcy lub w agencji pracy już w danym kraju. Niestety jednak to pierwsze często jest ciężkie i wymaga dobrych kwalifikacji i znajomości języka, a agencje pracy również najczęściej wymagają znajomości języka kraju, w którym chcemy podjąć pracę.

0

Mati Data dodania: 11-05-2016 09:36 ja teraz szukam pracy za granicą i większość numerów w ogłoszeniach nie odpowiada i włącza się tylko dziwna poczta głosowa. a jak nie to to trafiam na szemrani pośrednicy, którzy chcą się dorobić na mojej ciężkiej pracy

0

o$kar Data dodania: 09-05-2016 15:00 dlatego należy podpisać umowe jeszcze w Polsce i dokładnie ją przeczytać. często nasza chciwość i wizja zysku przesłania nam trzeźwe myślenie.

0

Mariusz Data dodania: 09-05-2016 14:24 Też byłem za granicą, w Wielkiej Brytanii, ale pracowałem przez angielskie agencje pracy. Ale to prawda. Polak Polaka za granicą to w łyżce wody za jednego funta utopi. Bardzo to przygnębiające...

0

Magik Data dodania: 04-05-2016 18:15 Potwierdzam jak pracować za granicą to u każdego, ale nie u rodaka! U mnie było podobnie. Miała być umowa, ale pozostało tylko nic nie warte słowo. Zapłacił jakieś ochłapy, tyle że na bilet do domu wystarczyło!

0

Herod Data dodania: 04-05-2016 16:06 Pracowałem w Hiszpanii u Polaka i zamiast 6500 euro to dostałem 4000. Bo się niby okazało że koszty pobytu były droższe i dojazdy na farmę itp. Oczywiście robota była na czarno i nie mogłem nic zrobić, umawialiśmy się na gębę. Nigdy nie pracujcie u Polaka za granicą!

0

Koalka Data dodania: 03-05-2016 21:05 Jest taka strona gdzie można pisać o tym gdzie się zostało oszukanym! To dla innych wskazówka.

0

JoannaP Data dodania: 02-05-2016 20:18 Mam 5,5 tys długu, tyle kosztował mnie wyjazd do Holandii do pracy w zeszłym roku.

0

Largo Data dodania: 02-05-2016 18:39 Nie pierwszy i nie ostatni. Też się dałem wykiwać, na szczęście byłem sam i miałem oszczędności. A jak po dwóch miesiącach nie dostałem kasy, to szukałem innej roboty.
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.