Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Kredyty miały zrekompensować biedne dzieciństwo

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 08-04-2016/17:11

Kredyty miały zrekompensować biedne dzieciństwo

Reklama


 

Kredyty miały zrekompensować biedne dzieciństwo

 

Dziewczyna z małej wsi pod Warszawą. Wychowywana tylko przez mamę, ojciec zmył się jak usłyszał, że mama jest w ciąży. Nigdy go nie spotkałam. Mama pracowała w szkole, jako nauczycielka geografii. Zarabiała niewiele, coś tam jeszcze dorabiała na korepetycjach, ale nigdy nie było nas stać na wakacje, droższe ciuchy czy coś jeszcze. Zdarzało się, że brakowało na jedzenie.

W końcu dorosłam, dostałam się na studia w stolicy, wymarzona architektura stała przede mną otworem. Szybko jednak ocknęłam się z bajki.

Większość ludzi na tym kierunku to dzieci bogatych ludzi, przynajmniej ja na takich trafiłam. Nikt nie liczył się z pieniędzmi. Dzieci architektów, prawników, lekarzy, podróżników, z kasą, perspektywami i problemami typu, gdzie lecieć na weekend.

 

Czułam się jak szara myszka. Od samego początku zaczęłam pisać swoją historię na nowo, kreując się na jedną z nich. Ojciec inżynier, mama stomatolog z własnym gabinetem – tak opisywałam swój dom. Chciałam być i czuć się jedną z nich.

To straszne poczucie niższości, które w sobie miałam, nie wiem dlaczego, przecież nikomu nie zrobiłam krzywdy, nic nie zabrałam, żyłyśmy z mamą uczciwie, ale tak się tego wstydziłam.

Na studiach wzięłam kredyt studencki, potem drugi, trzeci, tak by przetrwać. Kredyty na ciuchy i zagraniczne wycieczki! By żyć jak oni!

Po studiach pracowałam  na dwa etaty, wzięłam kredyt na mieszkanie, kolejny na samochód. Gdy podjechałam nowym samochodem, znajomi oniemieli. Powiedziałam, że to prezent od rodziców. A ledwo już ciągnęłam tą całą farsę!

 

Zarabiałam duże pieniądze, a tak naprawdę nie było mnie na nic stać. Wszystko oddawałam do banków i prywatnym firmom. Spłacałam kredyt, brałam następny, bo już zaczęły pojawiać się zmarszczki, koleżanki regularnie korzystały z pomocy chirurga, nie mogłam być gorsza.

Pędziłam jak oszalała za tym wszystkim co one miały ot tak. Bo tata podarował, bo mam kupiła, bo bogaty narzeczony sponsorował. A ja na kredytach, niewyspana, zmęczona, cień człowieka, na kilku etatach.

Dokąd zmierzałam? Nie wiem. Pamiętam, jak pewnego dnia usiadłam przed oknem i zobaczyłam małą dziewczynkę, która bawi się z mamą. Przypomniałam sobie jak to było kiedyś cudownie. Nie martwiąc się o pracę, spłatę kredytów i to by cały czas być na fali.

Stanęłam przed lustrem i nie wiedziałam kim jestem. Przez lata oszukiwałam siebie i innych. Nie należałam do tego środowiska i nie wiem dlaczego tak bardzo chciałam. Nie byłam szczęśliwa, byłam sfrustrowana i załamana.

 

Do tego dochodziły wezwania do zapłaty, bo zaczynało brakować pieniędzy. Bank wypowiedział dwie umowy kredytowe. Czułam, ze spadam na dno. Nie pomagały już kolejne karty kredytowe czy pożyczki prywatne. Długi rosły w zastraszającym tempie, a ja nie miałam już sił, by pracować 24 godziny na dobę, a każdy weekend wieczorami poświęcać się towarzysko, odgrywając rolę bogatej, beztroskiej dziewczyny.

Problemy finansowe zaczęły mnie mocno przytłaczać! Stwierdziłam, że mam dość. Wyceniłam cały swój majątek. Sprzedałam samochód, mieszkanie, cenne drogie rzeczy wystawiłam na aukcję.  Na początek wynajęłam kawalerkę na obrzeżach stolicy, żeby pozamykać wszystkie sprawy. Chciałam pozbyć się tego całego ciężaru jak najszybciej.

Samochód sprzedałam z dużą stratą, mieszkanie zresztą też. Nieco udało mi się odbić na markowych rzeczach. Trochę biżuterii, sprzęt rtv, meble też udało mi się sprzedać. Dzięki temu spłaciłam większość swoich długów. Pozostało ok 50 tys zł.

 

Wróciłam do mamy, do drewnianego domu, pracę w stolicy rzuciłam. Nikomu nic nie powiedziałam, zwyczajnie znikłam. W domu, u mamy poczułam się wreszcie spokojnie, dobrze, jakbym odzyskała dawną siebie. Zdałam sobie sprawę, że nie potrzebuję tego wszystkiego, że luksus wcale nie jest mi do niczego potrzebny!

Otworzyłam działalność, oferuję swoje usługi przez internet. W starym pokoju wygospodarowałam miejsce do pracy. Żyję bez pośpiechu, spłacam jeszcze długi, ale nie martwię się o jutro. To była najlepsza decyzja w moim życiu!

Maja, Warszawa.

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Dedea Data dodania: 05-01-2017 10:38 Overgray, powinieneś iść do psychologa to przepracować, tak samo jak pani Maja autorka i bohaterka historii zresztą, takie rzeczy pozostawione same sobie często lubią wracać i przeszkadzać nam w życiu

0

Overgray Data dodania: 22-11-2016 10:52 uważam się za brzydką i nieatrakcyjną osobę, mimo że wielu, obcych nawet mi ludzi mówi, że wyglądam naprawdę dobrze, chodze na siłownie dbam o siebie, ale mimo wszystko w lustrze widze siebie jako brzydala, i nigdy nie jestem zadowolony, a niska samoocene podbijam sobie jedynie markowymi ubraniami, czuje sie wtedy lepszy od tych ktorych na to nie stać

0

Krosta Data dodania: 02-11-2016 15:43 Jak sie zauważy u siebie tego typu problemy to koniecznie trzeba iść jak najszybciej do psychologa i to przepracować, mówię z własnego doświadczenia

0

Lak Data dodania: 22-07-2016 14:24 nie ma też co na wszystko znajdować wymówkę doszukując się winy w swoim dzieciństwie...

0

Luiza Data dodania: 18-07-2016 13:35 też tak miałam dopóki nie poznałam swojego faceta, teraz to on sprawia każdego dnia, że czuje się wyjątkowa i rekompensuje mi wszystkie braki jakich kiedykolwiek doznałam :)

0

Aleks Data dodania: 12-07-2016 16:29 a ja tam klepałem biede w domu jak byłem mały i mnie to tylko motywowało, żeby się dobrze uczyć i zarabiać dobry pieniądz, więc nie zawsze biedne dzieciństwo ma negatywny wpływ

0

Agatka Data dodania: 08-07-2016 13:39 dokłądnie, jak sobie z czymś nie radzicie to nie bójcie się poprosić o pomoc specjalisty, dzięki wizytom u psychologa naprostowałam sobie bardzo dużo rzeczy w swoim życiu i jestem teraz o wiele bardziej szczęśliwa

0

Kaja Data dodania: 30-06-2016 14:23 najważniejsze, że wszystko Ci się dobrze ułożyło Maju, ja też przez to przechodziłam, czasem pomaga wizyta u psychologa lub psychoterapeuty

0

Fafo Data dodania: 20-06-2016 13:26 każdy marzy o markowych ciuchach, luksusowym samochodzie i dużym domie, to normalne. takie czasy że wartość człowieka określa się poprzez pryzmat tego co posiada. najważniejsze to nie dać się temu zwariować, bo inaczej można skończyć jak Pani Maja.

0

babon Data dodania: 01-06-2016 14:11 też lubie sie ubierać w markowe ciuchy, ale nie wydaje na tego tysiecy zlotych zeby miec ralpha laurena czy inne polo, w ciucholandach za bezcen mozna dorwać markowe ciuchy

0

Vader Data dodania: 19-05-2016 12:40 jestem to w stanie gdzieś zrozumieć, bo sam nie uważam się za super gościa, ale są inne sposoby na samodowartościowanie się niż kredyty i długi heh

0

Julka Data dodania: 19-05-2016 11:02 to prawda, mi też zwiększa poczucie własnej wartości jak kupie sobie coś drogiego

0

Marosław Data dodania: 17-05-2016 10:22 U mnie się to objawia czymś co nazywam kompleksem trampek, jak byłem młodszy to przez całę dzieciństwo zawsze marzyłem o drogich markowych butach, które nosili moi rówieśnicy, ale moi rodzice nie chcieli mi takich sprawić, bo uznawali to za niepotrzebny zbytek. I teraz kiedy jestem już dorosły i sam zarabiam na siebie to kupuję sobie tylko drogie modele, takie jakie chciałem mieć za dziecka, na inne nawet nie spojrze. Swoją drogą jest to jedyna część garderoby, na którą jestem w stanie wydać 500 czy 600zł bez mrugnięcia okiem. Ale bez przesady, nigdy bym nie wziął na taki cel pożyczki

0

Titak Data dodania: 09-05-2016 14:46 A ja świetnie rozumiem Marię, też przez prawie całe życie musiałam sobie wszystkiego odmawiać i byłam wytykana palcami jak bylam mlodsza, ze biedna ze obciachowe ciuchy... Nawet nie wiecie jakie to wspaniałe uczucie móc sobie w końcu pozwolić na wymarzoną rzecz i choć przez chwile nie musieć się martwić o kase. A że kosztem tego jest pożyczka to cóż... trudno. byleby tylko nie splacac jednej druga i bedzie dobrze

0

Sebastian Data dodania: 09-05-2016 14:00 Prawdziwa wartość tkwi w człowieku i w jego charakterze. Ja biedę rekompensowałem sobie dobrymi uczynkami i twardym kręgosłupem moralnym. Dzisiaj robię doktorat z chemii, mam wymażoną pracę laboranta i wspaniałą narzeczoną - a przez całą podstawówke i liceum sie ze mnie śmiali i wytykali palcami!

0

Jam Data dodania: 12-04-2016 19:17 Kompleksy wynosi się z domu jak wspomniał ktoś wcześniej. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Jasne, że pomagają, ale bez przesady!

0

Anana Data dodania: 11-04-2016 19:36 Ja jestem biedna jak mysz i nie mam z tego powodu kompleksów:)

0

Woja Data dodania: 10-04-2016 21:20 Brak kasy to nie powód, by czuć się gorszym. Można sie wychować w bogatym domu i czuć jak nikt. Wszystko zależy od wartości wpojonych w domu.

0

Dentka Data dodania: 09-04-2016 17:21 A ja tak, całe życie zakompleksiona. Nerwica, depresja i Bóg wie co jeszcze. Na szczęście nie stać mnie było na takie kredyty, ale gdybym mogła, to kto wie..

0

Sun Data dodania: 08-04-2016 21:45 Też pochodzę z biednego domu i nie mam z tym problemu!
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.