Jesteś w potrzebie, szukasz szybkiej gotówki?

Szybka Pożyczka
strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Nerwica i duże długi

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 13-02-2016/13:03

Nerwica i duże długi

Reklama


 

Nerwica i duże długi

 

Wrażliwa, dobra, pomocna, uczynna, wszystko ważniejsze niż ja sama. Tak żyłam przez większą część życia, nim zrozumiałam, że to ja potrzebuję wsparcia i pomocy. Nie wie czy długi były wynikiem nerwicy, czy nerwica wynikiem długów…

Odkąd pamiętam musiałam kombinować gotówkę. Kombinować, brzmi niezbyt ładnie, ale tak było za dziecka. Nie miałam babci i dziadka, którzy co jakiś czas rzuciliby groszem, a reszta rodziny gdzieś daleko. Raz na jakiś czas jak ich odwiedzaliśmy to coś dostałam, ale ogólnie uczyłam się kombinować. Już jako nastolatka dorabiałam, pomagając sąsiadom w pracach domowych czy biegając dla starszych pań po zakupy. A jak nie miałam, a bardzo coś chciałam kupić, to się zapożyczałam. Szybko spostrzegłam, że pożyczki to świetny sposób na życie. Możesz mieć coś już teraz, nie musisz czekać, wystarczy pożyczyć, oddasz później. Tyle, że wówczas koleżanki i koledzy nie naliczali odsetek!

 

W domu zawsze pieniędzy było mało, pracował tylko ojciec. Nie było czegoś takiego jak kieszonkowe, nawet na urodziny nie dostawaliśmy pieniążków. Czasem tam jakimiś drobnymi rzucił, ale to wszystko.

Od małego byłam bardzo wrażliwa, zawsze chciałam wyglądać dobrze i być najlepsza. Na wszystko potrzebne były pieniążki, więc trzeba było kombinować. I tak szłam przez okres dziecka, potem nastolatki, wchodząc w dorosłość. Może niektórych zaskoczę, może nie, ale już pierwszą poważną pożyczkę wzięłam mając 19 lat, od dobrego kolegi ojca. Spisaliśmy umowę, spłacałam w ratach, naliczył prowizję. Te pierwsze pieniądze wydałam na wynajem mieszkania, nie chciałam dłużej mieszkać z rodzicami.

Dość szybko znalazłam pracę w pralni i poczułam smak życia na swoim. W tym okresie już zaczęło się coś dziwnego ze mną dziać. Szybko wpadałam w panikę, miałam wrażenie, że nie umiem oddychać, często lądowałam na pogotowiu. W końcu po kilku miesiącach jakoś wszystko ustało. Wtedy nie skojarzyłam co to może być, dziś wiem, że to były ataki lękowe, bo fizycznie wszystko było w porządku.

 

Miałam chłopaka, okazało się, że jestem w ciąży. Chłopak się zmył, a ja zostałam sama z ciążą bliźniaczą. Kiedyś nie było tak cudnie jak dziś, rok macierzyńskiego i l4 od początku. Niestety trzeba było pracować do końca, na szczęście mogłam, a po trzech miesiącach wrócić do pracy. Swoją drogą ojciec poczuł się ojcem jak synowie skończyli 8 lat, wtedy to miałam go już gdzieś!

Stres był potworny w tamtym okresie, zapożyczałam się, bo jednak bliźniaki kosztują. Opieka nad dziećmi, praca, obowiązki, żyłam w ciągłym stresie. Dzieci niestety chorowały, potrzebne były pieniądze i tak kolejne i kolejne pożyczki. Przyszedł czas wolności, banki chętnie 'rozdawały' kredyty, a ja chętnie je brałam.

Po latach, pewnego deszczowego dnia, gdy jechałam samochodem poczułam silny niepokój, zatrzymałam się pod sklepem zlana potem. Przez głowę przebiegła mi jedna myśl, a jak teraz umrę, przecież moje dzieci tylko mnie mają! Pamiętam ten potworny strach. To był początek mojego końca. Od tej chwili nic nie było takie samo.

 

Z jednej strony całe piekło miałam za sobą. Synowie dawali sobie radę już samodzielnie, wreszcie mogłam odetchnąć i co? Życie nie było dla mnie łaskawe. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Z czasem wyjście do pracy stało się problemem, wyjście do sklepu, wyjście z domu jakiekolwiek. Potworny strach przed śmiercią, omdleniem, słabością? Nie wiem, po prostu paraliżował mnie strach. Poszłam na zwolnienie lekarskie. Wypłata była marna i wtedy zaczęły się problemy ze spłatą zobowiązań. Do tej pory regulowałam terminowo wszystkie raty. Teraz nie byłam w stanie wyjść z domu.

 

Gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że będę bała się wyjść z domu, to nigdy bym w to nie uwierzyła. Czułam się wtedy jakbym żyła w innym świecie. Po pół roku siedzenia na l4 miłosierny ZUS wezwał mnie na komisję! Lekarz orzecznik stwierdził nerwicę i agorafobię, coś tam jeszcze, ale nie pamiętam, w uszach dźwięczały mi tylko jego słowa: Droga Pani, gdyby każdy z nerwicą chciał siedzieć w domu, to nie byłoby komu pracować w tym kraju! Nie byłam w stanie, nic nie przekonywało mnie do wyjścia z domu.

 

Zakupy robili chłopcy. Pieniądze się skończyły, po kilku miesiącach pojawił się pierwszy komornik. Później ich już nie liczyłam. Zlicytowali wszystko co mieliśmy. Zamieszkałam z chłopcami w starym domu rodziców, bez łazienki i z sypiącym się na głowę tynkiem. Żyliśmy z zasiłków.

Któregoś dnia syn przyszedł i powiedział, że ma już dość, nie ma siły, to on potrzebuje matki, a nie ja! Rzuca szkołę i tak pewnie mnie to nie zainteresuje… To był kubeł zimnej wody. Zaczęłam szukać pomocy. Dzięki uprzejmości Pani z MOPS dostałam kontakt do psychiatry, który aktywnie działa na rzecz jednej z fundacji. Nie byłoby mnie na niego stać, ale zaoferował darmową pomoc. To był przełom, początek. Najpierw farmakologia, a potem psychoterapia. Miesiące walki i nagle wstałam rano i stwierdziłam, że straciłam wiele lat. Jak mogłam tak żyć? Terapia przyniosła efekt otworzyły mi się oczy!

W jakich warunkach my żyjemy, z zasiłków przez lata, z długami i bez jakiegokolwiek zabezpieczenia…. Pobiegłam znów do MOPS-u błagałam o pomoc w znalezieniu pracy, jakiejkolwiek na początek. Nie wiem dlaczego nie do UP, w MOPS-ie znałam te panie, było łatwiej. Dostałam pracę  w gospodarstwie agroturystycznym. Pracy było dużo, ale zarobki całkiem przyzwoite. Zaczęłam spłacać długi, również znajomych, którzy już dawno położyli na mnie krzyżyk.

 

Nie było lekko, bo nerwica nie odchodzi ot tak. Walczyłam i dalej walczę o każdy dzień. Nie siedzę patrząc w okno cały dzień, działam, trzęsę się czasem ze strachu, ale działam! Sprzedałam ojcowiznę i kupiłam małe mieszkanko- lepsze to niż dom bez łazienki.

Teraz walczę też o syna, który mocno to przeżył. Jak się okazuje jeden z nich był silniejszy, cieszę się z tego. Świetnie sobie radzi w życiu, przynajmniej nie żyje na kredyt i w ciągłym stresie. Drugi płaci niestety za to wysoką cenę. Walczę o niego, staram się, ale wiem, że walka z nerwicą to nierówna walka. Spłata długów jak wyliczyłam zajmie mi jeszcze przynajmniej kilka najbliższych lat. Wciąż się boję, wciąż mam momenty zwątpienia, wciąż chętnie zamknęłabym się w domu, ale przecież nie mogę.

Maria, Wejherowo.

Ranking najlepszych chwilówek bez bik

1

finbo

Od 200 pln do 12 000 pln

Na 30 dni

Pierwsza pożyczka do 5000zł

2

solcredit

Od 100 pln do 5 000 pln

W 15 minut na Twoim koncie

Opłata rejestracyjna 1 grosz

3

hapipozyczki

Od 1500 PLN do 7500 PLN

Dla osób w wieku od 20 do 75 lat

Na okres od 3 do 24 miesięcy

4

Pożyczka od 100 PLN do 8000 PLN

Pierwsza pożyczka do 1000zł za darmo

Dla osób w wieku od 20 do 72 lat

Na okres 1 lub 31 dni

5

netcredit

Od 150 pln do 4 000 pln

W 15 minut na Twoim koncie

Opłata rejestracyjna 1 zł

6

vivus

Od 100 pln do 4 000 pln

Pierwsza pożyczka GRATIS

Opłata rejestracyjna 1 grosz

7

kuki

Od 200 pln do 15 000 pln

Od 1 do 30 dni

Opłata rejestracyjna 1 grosz

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

rch

0

rch Data dodania: 03-11-2016 14:29 niestety tak jest. jak ktos ma problemy, z pracą lipa, brakuje pieniedzy, zwiazek sie sypie problemy rodzinne to psychika siada i jest depresja, nerwica, niestety tu nawet bycie silnym czesto nie pomaga
chory

0

chory Data dodania: 01-06-2016 13:03 cierpie na nerwice natręctw od kilku lat, jakoś funkcjonuje na psychotropach ale tylko dlatego ze nie mam innego wyboru, inaczej bym zdechl z glodu bo jestem zdany sam na siebie, sa dni kiedy jest fantastycznie, ale sa dni kiedy wolalbym umrzec niz wyjsc z lozka, a co dopiero z domu do ludzi
Sabina

0

Sabina Data dodania: 18-02-2016 12:31 Też wpadłam w potworną spiralę zadłużenia. W lodówce czasem nie było nic. Był czas, że przez tygodnie jadłam ziemniaki z cebulą, jajka i tyle. Wszystko kupowane na przecenach z terminem na wczoraj. Wyszłam z długów dzięki temu, że spotkałam na swojej drodze majętnego człowieka. Gdyby nie to mogłabym pomarzyć o normalności. życzę wytrwałości.
Życiowa

0

Życiowa Data dodania: 17-02-2016 17:18 Można! Ja to rozumiem, życie z nerwicą to koszmar...
Maryska

0

Maryska Data dodania: 15-02-2016 19:47 Nie rozumiem jak można siedzieć w domu przez kilka lat, zwłaszcza jak dzieci chcą jeść...
Jolka

0

Jolka Data dodania: 13-02-2016 16:36 Nerwica to straszna choroba, pomału i podstępnie zabiera całe życie.
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.