Jesteś w potrzebie, szukasz szybkiej gotówki?

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa
Facebook

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 13-10-2016/12:58

Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa

Reklama


 

Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa

 Chciałbym opowiedzieć Wam swoją historię o tym jak przez nieuczciwych ludzi otarłem się o skraj ubóstwa i depresji. Jak czasami cofam się w myślach do tych chwil sam się zastanawiam skąd wziąłem siłę by się nie poddać i podnieść z kolan. Jednak po kolei. Od urodzenia mieszkałem w Rzeszowie. Dzieciństwo miałem normalne, rodzice raczej się kochali i o mnie dbali. Tata nie pił, a kłótnie małżeńskie moich rodziców mieściły się w normie, bo przecież każdy czasem się kłóci. Mama była nauczycielką języka polskiego, a tata pracował na wykończeniówce. Był prawdziwym mistrzem swojego fachu, więc nie narzekał na ilość zleceń.

 Ludzie potrafili czekać nawet miesiącami, aby mój ociec przeprowadził im remont. Nie byliśmy bardzo zamożną rodziną, jednak zarobki moich rodziców umożliwiały nam godne życie. Ze względu na to, że mama była osobą wykształconą i w dodatku nauczycielką bardzo ważne było dla niej to, aby dać mi odpowiednie wykształcenie. Już od szkoły podstawowej próbowała mnie zainteresować czytaniem książek i zostałem też zapisany na dodatkowy angielski. Szybko jedna się okazało, że próby moich rodziców, aby zachęcić mnie do nauki nie przynoszą wielkich efektów. Nie ciągnęło mnie do pozyskiwania wiedzy, natomiast bardzo chętnie pomagałem tacie w pracy. Gdy byłem już starszy, jako nastolatek często przychodziłem po lekcjach, żeby pomóc tacie. Okazało się, że mam do tego dryg i jak gąbka chłonąłem nauki ojca na temat kładzenia glazury, fugowania, kładzenia tapet czy malowania pomieszczeń.

 Po jakimś czasie doszło nawet do tego, że tata wolał brać do pomocy mnie niż wynajmować jakiegoś obcego pracownika. Choć była to praca fizyczna, podczas której człowiek mógł się naprawdę zmęczyć i ubrudzić, sprawiała mi ona przyjemność i dużą satysfakcję. Najbardziej podobało mi się, gdy remontowaliśmy zaniedbane mieszkania, które popadły w ruinę. Swoją ciężką pracą zmienialiśmy je nie do poznania. Miałem poczucie jakbyśmy darowali im drugie życie. Po ukończeniu ósmej klasy szkoły podstawowej stanąłem przed ważnym wyborem co dalej. Mama pragnęła, abym poszedł do liceum ogólnokształcącego, a następnie do studia. Jednak ja tego kompletnie nie czułem. W tamtych czasach zdążyłem już wiele się nauczyć od swojego ojca i pomagałem mu niemal codziennie. Dla mnie wybór był prosty. Wybrałem szkołę zawodową, ponieważ chciałem skupić się na pracy. Mój wybór był powodem niejednej domowej kłótni, jednak ojciec niezmiennie powtarzał, że mając taki fach w ręku poradzę sobie w życiu.

 Patrząc z perspektywy czasu wcale nie żałuję swojej decyzji. I tak mijał czas, ukończyłem szkołę i pracowałem u boku ojca nabierając coraz to większego doświadczenia. Niezbyt zastanawiałem się nad swoją przyszłością. Nie miałem stałej partnerki, a moje dotychczasowe życie mi odpowiadało. Wprawdzie potrafiłem pracować nawet po więcej niż dwanaście godzin dziennie jednak mi to nie przeszkadzało. Na brak pieniędzy narzekać nie mogłem. Wszystko uległo zmianie, gdy mój tata miał wypadek w pracy. Źle zabrał się do podnoszenia paczki z glazurą i wypadł mu dysk co uniemożliwiło mu dalszą pracę. Z początku byłem przerażony. Co teraz? Zlecenia mieliśmy przyjęte na kilka miesięcy na przód, a terminy goniły. Musisz poradzić sobie beze mnie – przeżyłem szok, gdy usłyszałem te słowa z ust ojca. Pamiętam jak dzisiaj ten strach i obawę, że bez swojego ukochanego nauczyciela i mentora nie dam sobie rady. Moje lęki były jednak bezpodstawne. Oprócz mnie ojciec miał w ekipie jeszcze jedną osobę, wystarczyło znaleźć kogoś odpowiedniego na miejsce taty, który zajął się kontaktem z klientem, a oprócz tego zawsze służył mi radą i pomagał ogarniać pozostałe aspekty.

 Po pewnym czasie dotarło do mnie, że mam żyłkę przedsiębiorcy. Od momentu, gdy przejąłem zarządzanie małym interesem taty ten się rozrósł. Zarejestrowałem własną działalność gospodarczą i podpisałem umowy ze swoimi pracownikami. Mało tego, z trzy osobowej ekipy remontowej zrobiłem cały zespół, a swoją działalność rozszerzyłem o całe województwo podkarpackie. Tata niestety ze względu na kręgosłup nie mógł już wrócić do remontów, jednak był niezastąpiony w załatwianiu materiałów, pilnowaniu robót i innych ekip, a także dopinaniu szczegółów i rozmowy z klientami. Firma się rozwijała, a wszystko szło jak najlepiej. Niedługo miałem rozpocząć zlecenie swojego życia, duże zamówienie od dewelopera na wykończenie całego 3 piętrowego budynku przeznaczonego na biura. Zlecenie wymagało ode mnie wielkich nakładów finansowych. Musiałem kupić materiały, wynająć dodatkowych ludzi. Jednak wygrałem przetarg i miałem to zlecenie w kieszeni. Wziąłem więc w banku spory kredyt, aby od razu wystartować z robotą. Była to moja pierwsza tak poważna robota, chciałem zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie licząc, że dobra opinia o mnie rozejdzie się pocztą pantoflową i więcej firm zacznie korzystać z moich usług. Z mojej strony wszystko było dopięte na ostatni guzik, a wszystkie etapy prac były kończone zgodnie z harmonogramem.

 Niestety od samego początku były problemy z płatnościami ze strony moich kontrahentów. Ciągle słyszałem panie Adamie w tym tygodniu będzie miał pan przelew, a potem wysłuchiwałem różnych wymówek. A to, że księgowa coś pomyliła, a to, że czekają, aż spłyną pieniądze. Pieniądze otrzymywałem zawsze po czasie i nigdy tyle na ile byliśmy umówieni. Pieniądze z kredytu nie starczyły na wszystko, a oszczędności topniały w zastraszającym tempie. Poza tą pracą musiałem jeszcze utrzymywać inne zlecenia. Coraz mniej podobała mi się ta sytuacja. Niestety moje obawy się sprawdziły. Gdy już więcej niż trzy/czwarte zlecenia było ukończone przedstawiciel firmy, z którym dogadywałem wszystkie kwestie po prostu zapadł się pod ziemię. Oczywiście wraz ze wszystkimi pieniędzmi. Okazało się, że od początku to właśnie on był winny opóźnieniom w finansowaniu całego przedsięwzięcia. Żałuję, że wcześniej nie poszedłem z tym do zarządu tej firmy, który do ostatniej chwili był przekonany, że wszystko jest w porządku.

 Byłem zdruzgotany, nie wiedziałem co robić. Okradziona firma nie miała z czego mi zapłacić, a ja swoje ostatnie fundusze przeznaczyłem na to, aby rozliczyć się ze swoimi pracownikami. To oznaczało dla mnie koniec. Załamałem się, nie miałem chęci do życia, nie wiedziałem co robić. Ojciec również był zdruzgotany, jednak jego to dotknęło w mniejszym stopniu niż mnie. Wspierał mnie jak tylko potrafił. Przez kilka miesięcy nie byłem w stanie pracować, wszystko się zawaliło. W końcu widmo wypowiedzenia umowy przez bank i tego konsekwencje zmusiły mnie do znalezienia pracy w zawodzie. Nadal pracuję w swoim fachu, jednak teraz jedynie jako pracownik. Ten incydent odebrał też mi prawie całą przyjemność z wykonywanej pracy, nie czerpię z niej już takiej radości i satysfakcji jak kiedyś. Swojej firmy prowadzić już nie mam zamiaru, a kredyt powoli spłacam.

 Ojciec, który znalazł zatrudnienie jako ochroniarz, jak tylko może też dokłada się do comiesięcznych rat. Wystąpiłem przeciwko firmie na drogę sądową, jednak nic nie zapowiada na rychłe zakończenie sprawy. Oszusta, który uciekł z gotówką do tej pory nie odnaleziono. Na duchu podtrzymuje mnie przeświadczenie, że pieniądze nie są najważniejsze. Zawsze mogło być gorzej, najważniejsze, że jakoś z tym wszystkim sobie radzę.

 

Adam z Rzeszowa

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa w Uniwersytecie Warszawskim. Od wielu lat związany z branżą finansową i dziennikarską. Doświadczenia zawodowe i umiejętności przez kilka lat zdobywał pracując w Warszawie. Prywatnie interesuje się sportem, tańcem i pisaniem tekstów.

Ranking najlepszych chwilówek bez bik

1

twisto

Od 100 pln do 10 000 pln

Do 3 miesiecy za 0 złotych!

Bezpłatny miesięczny limit wydatków. Korzystaj z niego, płacąc kartą Twisto w sklepach internetowych.

2

feniko

Od 300 pln do 3 000 pln

Od 7 dni do 6 miesięcy okres spłaty.

Pierwsza pożyczka 0% na okres od 7 do 30 dni.

3

vialet

Od 400 pln do 13 600 pln

Do 10 miesięcy

Błyskawiczna decyzja po rejestracji

4

creditron

Od 300 pln do 15 000 pln

Od 2 do 24 miesięcy

Dla klientów z dowolną historią kredytową

5

axicard

Od 500 pln do 6 000 pln

Od 0% prowizji za 30 dni

Bez wpłat potwierdzających konto bankowe

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

jungle

0

jungle Data dodania: 05-01-2017 11:25 niesolidni kontrahenci juz niejednemu wbili gwozdz do trumny a sami sie maja dobrze i fortunka rosnie, tak to jest w biznesie zjedz lub zostan zjedzony,
Lent

0

Lent Data dodania: 16-12-2016 16:08 a jak Ty urzedowi skarbowemu chociaz zlotowke jestes dluzny to sciagna zz ciebie ostatnia koszule byle bys zaplacil....
Jarek

0

Jarek Data dodania: 22-11-2016 13:05 wielkie firmy lecą w knota to jest ok i pozniej latami sie na drodze sadowej wyklocaja i czesta wykrecaja sianem, ale jak szary czlowiek nie zaplaci to go w minute osiem zjedzą
Waciak

0

Waciak Data dodania: 02-11-2016 12:21 tak to jest w tym kraju niestey, wsparcie państwa w przypadku oszukujacych kontrahentów dla takich firm jest znikome, no chyba że jestes wielką korporacją i politycy siedza Ci w kieszeni!
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.