Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Przez długi wylądowałam z dziećmi w przytułku

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 30-11-2015/12:43

Przez długi wylądowałam z dziećmi w przytułku

Reklama


 

Przez długi wylądowałam z dziećmi w przytułku

 

Mam 35 lat, dwoje dzieci, 17 i 15 lat. Tak, wcześnie się zakochałam. Jak najszybciej chciałam wyprowadzić się z domu rodzinnego, a wierzyłam, że ten mężczyzna się mną zaopiekuje! Jakaż byłam głupia! On myślał, że robiąc dziecko nastolatce z bogatego domu, ustawi się na całe życie!

Ojciec był wymagający, chłodny, zawsze se srogim spojrzeniem. Znany i ceniony prawnik!

Nie był zadowolony z przyjścia na świat kolejnej córki, trzeciej, chciał syna, spadkobiercę majątku i jego spuścizny! Za czwarty razem doczekał się syna! A potem przyszedł na świat jeszcze jeden brat. Żyło nam się bardzo dobrze. Mama nie pracowała, zajmowała się nami, bardzo nas kochała, zrobiłaby dla nas wszystko!

 

Wracam do rodzinnego domu, bo ma to znaczenie w tym co się stało później. Ojciec wymagał od nas samych piątek, za czwórki byliśmy już karani, nie wspominając o gorszych stopniach! Nic tylko szkoła, zajęcia pozalekcyjne i tak wkoło. Nie miałam czasu pomyśleć, zastanowić się, odetchnąć! Chciałam coś mieć z tego dzieciństwa. Ojciec mówił tylko, że odpoczniemy za parę lat jak zdobędziemy odpowiednie wykształcenie. Zaczynałam go nienawidzić!

 

Teraz wiem, że zapewniał mi, nam, bardzo dobre warunki do rozwoju, a ja tego nie wykorzystałam, tylko ja, bo reszta rodzeństwa ma dobre życie.

Korepetytor z chemii był dla mnie nadzieją! Z chemii, matematyki, fizyki nigdy nie byłam dobra, ale nie było raczej z tym problemu, bo ojciec załatwił korepetytora. 29 lat, pracował jako nauczyciel w kilku szkołach wieczorowych. Dorabiał na korepetycjach.

 

Poznałam go jak miałam 17 lat, widziałam w nim wybawiciela i nadzieję na spokojne życie. Pomyślałam, że jak urodzę dziecko, to się ze mną ożeni, a ja będę mieć święty spokój od ojca, tego pędu itd. Nie wiedziałam, że pieniądze z nieba nie spadają? Mariusz był mną zainteresowany,  więc szybko przeszliśmy do rzeczy. On tez już chciał dziecko, bo twierdził, że to ten wiek.

 

Szybko zaszłam w ciąże, powiedziałam rodzicom. Ojciec przyjął to ze spokojem. Zapytał dlaczego zdecydowałam się dziecko, nie mając wykształcenia? Odpowiedziałam, że chcę mieć rodzinę. Na to on, że skoro jestem dorosła, to mam spakować się i wyprowadzić, on już nie ma wobec mnie żadnego obowiązku! Byłam w szoku, nie chciałam się wyprowadzać! Spakował mnie sam i spokojnie wyprowadził w zimowy wieczór na dwór!

 

Pojechałam do Mariusza, był zaskoczony! Myślał, że wprowadzi się do mnie! W każdym razie ostatecznie z nim zamieszkałam w kawalerce. Szybki ślub i przyszło na świat nasze dziecko. Mariusz nie potrafił nas utrzymać, żądał pieniędzy od moich rodziców. Byłam dorosła, wyśmiali go! O wnuka dbali, w końcu nie był winny mojej głupoty. Zaczęły się kredyty, potem chwilówki na dowód, a później to już pożyczał gdzie się dało. Przez głupotę zaszłam w drugą ciążę!

 

Znalazłam pracę na produkcji, by mieć jakieś świadczenia! Szybko poszłam na zwolnienie. Komornicy pukali do drzwi. Mariusz zawalał pracę, korepetycji nie udzielał. Coraz częściej zaglądał do kieliszka i przychodziły do nas jakieś podejrzane typy. Tak przeżyliśmy kilka następnych lat.

W wieku 25 lat zrozumiałam jak wiele straciłam w życiu. Miałam dwójkę cudnych dzieci, których w życiu bym nie oddała, ale nie miałam wykształcenia. Sprzątałam na etacie w firmie u braci, a po brałam dodatkowe zlecenia po domach. Często gościłam w domach bogatych znajomych ojca. Nikt mi nic nie powiedział, ale czułam te spojrzenia. Nie miałam wyjścia, dzieci muszą jeść, a kredyty trzeba było spłacać!

 

Pewnego dnia wróciłam do domu, a Mariusza trzymało dwóch policjantów, jakiś facet w krawacie coś tłumaczył. Zostaliśmy bez mieszkania. Mariusz narobił tak potwornych długów, gdzie tylko mógł, że pieniądze ze sprzedaży pokryły tylko część wierzycieli. Jakaś miła pani z policji powiedziała bym się spakowała i zabrali mnie z dziećmi do przytułku. Wtedy ostatni raz widziałam Mariusza.

 

Pozostała mu ulica. Wolał skończyć swoje życie. Nie było mnie nawet stać na pogrzeb. Jak on mógł mi to zrobić! Długi sięgały ponad 250 tys zł, a on zostawił mnie ze wszystkim samą. Na pogrzeb wzięłam dwie chwilówki. Na swoje nazwisko nie brałam pożyczek, może zdarzyło się raz czy dwa!   Dostałam bez problemu.

 

W przytułku otrzymałam pomoc prawną. Dzięki pani prawnik zaczęłam wierzyć w lepszą przyszłość. Otrzymałam również pomoc psychologiczną. Miałam 26 lat, dwoje dzieci i znikąd pomocy. Moje rodzeństwo kończyło studia. Traktowali mnie z góry, nie mogłam ich prosić o pomoc!

Pracowałam po 20 godzin na dobę, dzieci miały opiekę w ośrodku, wszystko dzięki dobrym, obcym ludziom. Jestem im bardzo wdzięczna. Ale takich długów nie da się spłacić ze zwykłej pracy…Dziś to wiem. W przytułku też nie mogłam zostać na zawsze. Miasto zaoferowało mieszkanie, dobrzy ludzie zrzucili się na podstawowy remont, ze swojej strony wzięłam kolejną pożyczkę, by kupić dzieciom łóżka i biurka. Co spłaciłam, to znów musiałam brać pożyczkę i tak wkoło.

 

Wyprowadziłam się z ośrodka i musiałam dać radę, musiałam. Zapisałam się do szkoły wieczorowo, zdałam maturę. Później kursy kosmetyczne, znalazłam lepszą pracę.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio się wyspałam, nigdy nie byłam na wakacjach, ale dzieci były i to najważniejsze.

 

Na początku tego roku do spłaty miałam ponad 100 tys zł. Przez 10 lat i tak dużo spłaciłam. Każdą wolną gotówkę przeznaczałam na spłatę długów. Na początku roku zmarła moja mama. Bardzo ją kochałam, nie potrafiłam w to uwierzyć, że już z nią nie porozmawiam! Mama zostawiła mi piękny prezent, dom, który niegdyś należał do jej rodziców oraz 200 tys na lokatach. Reszta rodziny nie była pocieszona, patrzyli na mnie jak na pasożyta. Mama zrobiła to dla moich dzieci i trochę dla mnie. Przecież też byłam jej dzieckiem, zresztą ze swoim majątkiem mogła zrobić co chciała!

 

Spłaciłam dłużników, wszystkich, ulga byłam ogromna! Tego dnia upiłam się ze szczęścia. Dom, który dostałam, wymaga remontu. Na przyszły rok zamierzamy z dziećmi zacząć robić w nim porządki i pomyśleć o remoncie. Na pewno jednak nic na kredyt, żadnych pożyczek, chwilówek.

Mam 35 lat, niektórzy w tym wieku dopiero myślą o rodzinie i dzieciach, a ja przeszłam w życiu już tak wiele, mogłabym tym obdarować niejednego. Słoneczko zaświeciło nade mną i dziećmi, po tylu latach… Zawsze trzeba wierzyć, bo może to jutro odmieni się los:)

 

Jula, Częstochowa.

 

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Kassandra Data dodania: 04-11-2016 09:56 to straszne jak czlowiek przez jeden błąd lub nieprzychylność losu może mieć duże problemy, podziwiam Pani Julio i samych dobrych rzeczy życzę!

0

Zofia Data dodania: 14-09-2016 13:08 najważniejsze Jula że pozbyłaś się długów i nie musisz byc juz z dzieciakami w przytułku! teraz będzie tylko lepiej!!

0

Gabriela Data dodania: 01-06-2016 12:27 też niejedno przeszłam i przecierpiałam, ale moim mottem zawsze było że po burzy wychodzi słońce, Pani historia zdaje sie potwierdzać moje hasło, wierze że i mi się uda wywalczyć normalność

0

Mila Data dodania: 06-01-2016 18:18 Ta historia dodała mi siły do walki i wiary, że jednak można wyjść nawet z bardzo trudnych sytuacji.

0

Mila Data dodania: 03-01-2016 21:52 Życzę dużo siły!

0

Kilka Data dodania: 08-12-2015 20:01 Coś o tym wiem. Nie docenia się często tego co robią dla nas rodzice. Młody człowiek traktuje rodzica jak wroga, szuka lepszego życia. Niestety najczęściej go nie znajduje!

0

Smutas Data dodania: 07-12-2015 19:15 To prawda, nigdy nie można tracić nadziei!

0

Fuksja Data dodania: 05-12-2015 19:10 Ciężka sytuacja ale jest nadzieja:)

0

Wika Data dodania: 03-12-2015 18:14 Moja znajoma podobnie się zadłużyła dla syna. Tyle, że była sama, też prestiżowe studia. Teraz siedzi na bezrobociu i się modli. A moja córka studiowała na śląskim dziennie i ma dobrą pracę. Nie musiałam brać kredytów!

0

alan Data dodania: 02-12-2015 19:14 Dzieci dziećmi, ale rozsądek trzeba zachować!

0

Uza Data dodania: 01-12-2015 19:01 Szkoda, że nikt mężowi nie pomógł. Jak widać w życiu najlepiej liczyć na siebie!

0

Adriannow Data dodania: 30-11-2015 20:06 Silna kobieta. Taką energię do walki dają dzieci! Podziwiam i gratuluję, to inspiracja dla tych, którzy się poddają!

0

Irka Data dodania: 30-11-2015 18:12 A mówią, że takie rzeczy tylko w patologicznych domach się dzieją.
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.