Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Wadliwy licznik gazu

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 24-04-2016/11:43

Wadliwy licznik gazu

Reklama


 

Wadliwy licznik gazu

 

Ludzie popadają w długi przez kredyty, pożyczki chwilówki, życie ponad stan, utratę pracy, choroby, a ja wpadłam przez głupi licznik gazu. Przez kilka lat próbowałam wygrzebać się z zadłużenia. A wszystko przez zaniechania w urzędach, niekompetencje. Jestem ofiarą? Przez długi czas tak o sobie myślałam. Dopiero gdy przestałam i zaczęłam walczyć o normalność udało mi się wyjść na prostą.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie kilka lat temu. Skończyłam studia, ale że nie mogłam znaleźć pracy w Polsce, postanowiłam wyjechać do Anglii. Znajomym się tam powiodło, dlaczego ze mną miałoby być inaczej!

 

Spakowałam jedną torbę i wyruszyłam w świat. Byłam jedynaczką, ojciec zmarł kilka lat wcześniej. Mama została sama. Miała emeryturę, która wystarczała jej na spokojne życie. Mieszkałyśmy w małym domku pod Opolem.

Pracę w Londynie znalazłam dość szybko. Nie była to praca marzeń, ale na życie i odłożenie wystarczało. Przez rok wiodłam w miarę spokojne życie, poznałam nawet fajnego faceta. Wszystko układało się super. W trakcie jednej z wizyt w Polsce u mamy, po około roku pracy na emigracji znalazłam w skrzynce wezwanie do zapłaty. Zaczęłam grzebać w dokumentach. Z racji tego, że dom był już na mnie przepisany, wszystko było na moje nazwisko, długi też!

Dotarłam do tego skąd jest zadłużenie, 9 tys zł rachunek za gaz! Za rok! Szok! Mama tego nie regulowała, bo niby z czego? W zasadzie też nie chciała mi o tym mówić, żeby mnie nie martwić, próbowała to jakoś odkręcić na własną rękę! Wcześniej na rok miałyśmy we dwie ok 900 zł, czyli 1/10 tego co widniało za poprzedni rok!

 

Mama nie chciała mnie martwić… Musiałam przedłużyć swój pobyt w Polsce, w końcu zostałam kilka lat! Straciłam faceta i szansę na normalne życie w tamtym czasie. Poszłam do gazowni, by wyjaśnić sprawę! Pokazano mi stan licznika i wszystko się zgadzało wg nich! Odwołałam się przecież to niemożliwe!

Poprosiłam o sprawdzenie licznika, przyszedł jeden miły pan, potem kolejny i w ich opinii licznik był sprawny. Póki co korzystałyśmy z butli gazowej, ale na dłuższą metę nie można było tak żyć! Wymieniłam licznik. Wzięłam pożyczkę w parabanku na niemały procent i spłaciłam cały dług. Podłączyli gaz, za co trzeba było również zapłacić. Wydatki goniły wydatki, a za coś jeszcze trzeba było przecież żyć! Ja w tym czasie nie pracowałam, oszczędności się skończyły.

Nowy licznik wskazywał już zupełnie inne zużycie, rachunek miesięczny zmalał do wcześniejszej kwoty. Postanowiłam skorzystać z prywatnej ekspertyzy, to pociągało za sobą kolejne koszty. Pan powiedział, że faktycznie z licznikiem było coś nie tak, ale do końca nie może tego stwierdzić. Dał mi jednoznacznie do zrozumienia, że nie będzie robił sobie wrogów wśród swoich 'kolegów' po fachu! Skoro oni stwierdzili, że licznik był dobry, to tak było!

 

Jednym słowem zaczęła się walka z wiatrakami. Mama wzięła kredyt na pokrycie kolejnych wydatków, łącznie ok 15 tys zł. Korzystałam z pomocy rożnych prawników. Mogłam skierować sprawę do sądu, ale co by to dało? Dla gazowni sprawa była skończona! Dług zapłacony, licznik wg nich w porządku, więc o co mi chodzi!

O zasady! Chciałam udowodnić, że się mylili! Niestety nie udało się! Opinie ekspertów dotyczące starego licznika były różne, jedne że faktycznie nie był sprawny, inne, że wszystko z nim w porządku. Byłam wściekła, a zarazem na skraju. Bez pracy, pieniędzy i nie miałam już po co wracać do Londynu.

 

Z drugiej strony obawiałam się, że znów coś się wydarzy, mama mnie o tym nie poinformuje, a wszystkie długi idą na moje konto! Musiałam zostać. Znalazłam pracę za marne grosze i wszystko szło głównie na spłatę pożyczek. Łączne zadłużenie, które miałam do spłaty sięgało ponad 40 tys zł.  A ja pracowałam za najniższa krajową, jeszcze na jakiejś śmieciowej umowie, z szefem który uważał się za władcę świata i nikogo nie szanował.

Po kilku miesiącach przepychanki z gazownią zrezygnowałam. Może źle zrobiłam, może trzeba było jeszcze powalczyć. Szukałam ludzi podobnych do siebie w sieci i wiem, że niełatwo udowodnić, że licznik jest wadliwy. Odpuściłam, bo szkoda było mi kolejnym miesięcy i zszarganych nerwów.

Wzięłam się ostro za spłatę długów. Wieczorem zatrudniłam się jako barmanka, z napiwków szło wyciągnąć całkiem niezłe pieniądze. Zaczęłam szybciej spłacać pożyczkę i kredyt, który zaciągnęła mama. Większość zarobków szło na pokrycie zobowiązań.

 

Jedyny wolny dzień jaki miałam to niedziela. To był czas dla mnie. Na spokojnie siadałam co tydzień i analizowałam swoją sytuację. Gdzie mogłam szukałam oszczędności, ale też pozwalałam sobie na małe przyjemności. Życie tylko dla pracy i spłaty długów prowadzi do frustracji, nerwicy, depresji, przynajmniej taka jest moja opinia. Ten jeden dzień w tygodniu, ta niedziela, była dla mnie zawsze takim punktem, na który czekałam cały tydzień. Wtedy po analizie swojej sytuacji finansowej, wyłączałam myślenie, dokładnie tak robiłam. Leżałam przed tv, jeździłam na rowerze, spotykałam się z ludźmi, to był dzień normalności. Każdy takiego potrzebuje. Dzięki niemu szybciej udało mi się spłacić długi.

Zrelaksowana, napełniona energią wracałam w poniedziałek ze zdwojoną siłą. Wiele osób powtarza, że konieczna jest rezygnacja z przyjemności, gdy chcemy wyjść z długów. Maksymalne cięcie wszystkich wydatków. Ja myślę, że jest nieco inaczej. Jeśli nie damy sobie tej chwili oddechu w ciągu tygodnia, nie zrobimy czegoś dla siebie, to jest znacznie trudniej. Każdy człowiek, w tym również ten, który ma długi zasługuje na czas dla siebie, na złapanie oddechu, na chwilę przyjemności. Bo to one dają nam energię do działania. Nie mówię, że mamy wydawać kolosalne kwoty na przyjemności, ale by zarezerwować czas dla siebie bez myślenia o długach.

 

Nadal pracuję w firmie z mało przyjaznym szefem, ale dostałam umowę o pracę, podwyżkę. Do jego sposobu bycia i charakteru już się przyzwyczaiłam. Dzięki temu doświadczeniu czegoś się nauczyłam. Choć jesteśmy przekonani o swojej racji,  nie zawsze możemy ją udowodnić, a wręcz przeciwnie czasem przyjdzie jeszcze do tego dopłacić.

Eliza, Opole.

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Kasparten Data dodania: 05-01-2017 10:48 Dociekliwy, jesli jest tak jak mówisz i te liczniki powinny mieć atest i autoryzacje to na tej podstawie można szukać jakiejś luki czy niedopatrzenia i w ten sposób wystąpić do sądu o umorzenie rachunku, ale zapewne autorka juz dawno pozbyła sie tego problemu

0

Dociekliwy Data dodania: 22-11-2016 11:24 Tak sie zastanawiam czy te liczniki gazu nie powinny być jakoś atestowane czy autoryzowane, zeby wlasnie uniknac takich sytuacji jak ta opisana w historii?

0

Karolina Data dodania: 02-11-2016 14:30 takie rzeczy się zdarzają i najgorsze jest to, że często człowiek jest całkowicie bezsilny i nie moze nic w zwiazku z tym zrobic

0

Patrycja Data dodania: 05-09-2016 15:17 niestety, ludzie sfrustrowani niemocą i bezsilnością wobec takich oszustów w końcu odpuszczają w dochodzeniu swoich praw i ktoś na tym sie bogaci, nie powinno tak być

0

Neon Data dodania: 22-07-2016 14:41 heh, miałem podobną historię, uważam się za osobę zaradną, a mimo wszystko nie udało się mi wywalczyć swojego nawet przed sądem i musiałem zapłacić...

0

Lame Data dodania: 18-07-2016 13:48 smutne jest to że człowiek w takiej sytuacji jak z wadliwym licznikiem gazu jest zdany praktycznie na siebie, a jak ktoś jest niezaradny to może nie wywalczyć swojego i będzie jeszcze płacił krocie za niewinność

0

Elżbieta Data dodania: 12-07-2016 16:37 trzeba być czujnym bo teraz są takie czasy, że na każdym kroku próbują nas naciągnąć, dlatego ja zawsze uważnie czytam wszystko przed podpisaniem, sprawdzam po dwa razy, a nawet sprawdzam rachunek w sklepie przy kasie, bo nieraz miałam już sytuację, że cena na rachunku byla dwa razy wyzsza niz na półce za dany produkt!

0

Filip Data dodania: 08-07-2016 13:55 ostatnio próbowali mnie naciągnąć na prąd, ale nie podpisałem umowy

0

Kaffek Data dodania: 30-06-2016 15:53 zgadzam sie z Katą, czasem wystarczy postraszyć sądem , mediami, albo właśnie UOKiK, a nagle okazuje się że bardzo-trudną-sprawę-niemożliwą-do-rozwiązania rozwiązuje się od ręki :P

0

Kata Data dodania: 20-06-2016 13:40 podobna rzecz jak z rachunkami za telefon czy za prąd. Z takimi sprawami trzeba się zgłaszać do UOKiK i często się zdarza, że się wygrywa i anulowane są takie długi za niewinność.

0

Udar Data dodania: 01-06-2016 14:23 szkoda, ze niby technologia idzie na przod, czasy coraz lepsze, a od zawsze sa te same schematy, ktos traci ktos sie dorabia kroci na cudzym nieszczesciu, trzeba sie pilnować

0

Renata Data dodania: 19-05-2016 13:20 czasem utracone nerwy i zdrowie są znacznie ważniejsze od pieniędzy

0

Kosta Data dodania: 19-05-2016 11:10 miałam podobną historię, tylko że z licznikiem prądu. okazało się potem, że sąsiad jakimś cudem się pod nas podpiął, koniec końców sprawa wyszła na moją korzyść, ale ciągneło się to niemiłosiernie, a ile przy tym się nadenerwowałam i nocy nie spałam to już tylko moje

0

Sztruks Data dodania: 17-05-2016 10:33 Nibu, czasami nie można. Jest takie powiedzenie "nie ma mocnych, są tylko źle trafieni". Niestety takie życie, że czasem pojawiają się kłopoty, których nie sposób przewidzieć a tym bardziej uniknąć, jak chociażby taki wadliwy licznik gazu

0

Ada Data dodania: 11-05-2016 10:00 Ja kiedyś musiałam spłacić ponad 4 tysiące złotych rachunku telefonicznego za korzystanie z internetu za granicą, najgorsze jest to że wcale z niego nie korzystałam! Okazało się, że włączona była jakaś usługa, z której nigdy nie korzystałam. Operator był nieubłagany, nie interesowały go żadne tłumaczenia i musiałam zapłacić Eliza, ciągneło się to za mną ponad rok. Także doskonale rozumiem przez co przeszłaś

0

Nibu Data dodania: 11-05-2016 09:31 pytanie jak można się uchronić przed takimi sytuacjami?

0

Inter Data dodania: 09-05-2016 14:58 a ja slyszalam, ze niektorzy specjalnie tak robia z licznikami zeby ludzi wpedzic w dlugi, bo maja z tego zysk

0

Nohi Data dodania: 09-05-2016 14:21 Kumoterstwo, nonszalancja i znieczulica - ile osobom takie podejście zrujnowało życie i wpędziło w kłopoty zdrowotne i finansowe! Tak długo jak polacy sie nie zmienią w tym kraju nigdy nie bedzie dobrze!

0

Psyche Data dodania: 27-04-2016 19:48 Moja sytuacja wyglądała podobnie, ale w końcu przyznali mi rację! Licznik był zepsuty! Najlepsze jednak jest to, że stwierdzili, że ja musiałem coś przy nim kombinować. A rachunek i tak trzeba było zapłacić!

0

Mała Data dodania: 24-04-2016 19:27 Miałam podobnie z licznikiem wody, ale dość szybko wymieniłam.

0

Jony Data dodania: 24-04-2016 19:07 Ciężko jest wygrać w takich sprawach. Czasem lepiej odpuścić.
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.