Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Wakacje, które mnie dobiły

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 16-11-2015/17:11

Wakacje, które mnie dobiły

Reklama


 

Wakacje, które mnie dobiły

 

W zasadzie powinienem powiedzieć długie pechowe wakacje. Bo skutki odczuwałem przez przynajmniej kilka lat. A wszystko, a raczej większość, przez moją głupotę, nietrafne decyzje, pochopne działanie i wielką naiwność.

Przez wiele lat żyłem spokojnie, może nie na bogato, ale na coś tam zawsze mogłem sobie pozwolić. Pracowałem na etacie w firmie produkcyjnej, zarabiałem średnio 2,5 do 3 tys zł. Nie były i nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale mieszkam w niedużym mieście, a to przekłada się na niższe koszty życia.

 

Nie spieszyłem się ze ślubem, a w zasadzie to wiele osób już mnie przekreśliło. Długo mieszkałem z rodzicami, w końcu postawili sobie małą chałupkę na emeryturze i odziedziczyłem mieszkanie. Samotnie trochę ciężko się mieszka, ale zawsze sobie tłumaczyłem nic na siłę, w końcu nie można rzucać się na każdą przechodząca kobietę bez obrączki. Po 30 w zasadzie już nikt nie wierzył, że jeszcze z kimś ułożę sobie życie.

W któregoś sylwestra znajomi wyciągnęli mnie w góry na imprezę. Dużo alkoholu, śmiechu, zabawy. Byłem zwolennikiem samotnego tańczenia, ale w pewnym momencie dołączyła do mnie kobieta, która już rok później była moją żoną. Też po 30., ładna, sympatyczna, normalna:) Za kolejny rok przyszedł na świat nasz pierwszy syn.

 

Miałem oszczędności, jakieś 40 tys zł, wszystko poszło na remont mieszkania, bo faktycznie tego wymagało. Dobraliśmy jeszcze jeden kredyt w wysokości 20 tys zł na wyposażenie. Jak żona była w ciąży musiałem kupić samochód, wcześniej nie był mi potrzebny. Kupiliśmy w kredycie auto używane za 15 tys zł. Potem przyszły chrzciny i kolejne większe wydatki.

Gdy synek skończył rok, bardzo chciałem zabrać żonę na wakacje. Marzyły jej się ciepłe kraje, ale z takim maleństwem zdecydowaliśmy, że spędzimy je w Polsce. Nasz sytuacja finansowa nie była zbyt dobra, bo tylko ja zarabiałem, a raty trzeba było spłacać! Żona była tak szczęśliwa, gdy powiedziałem jej o wakacjach, że nie mogłem się już z tego wycofać!

 

Złożyłem wniosek w banku, w którym mam konto o szybką pożyczkę bez zaświadczeń, w kwocie 5 tys zł. Dostałem bez problemu. Jednak, gdy zacząłem szukać noclegu, okazało się, że będą to koszty w granicach 2 tys zł, bez wyżywienia, do tego paliwo, jakieś zakupy przed wyjazdem i te 5 tys okazało się mało.

W tv co rusz reklama szybkich pożyczek bez zaświadczeń na 30, a nawet 60 dni. Wziąłem 1000 zł, nie było żadnego problemu z otrzymaniem pożyczki. Myślałem wówczas jakoś się to poukłada. Odpoczniemy, spojrzymy na wszystko inaczej, długi w końcu nie są wielkie. Żona już myślała o pracy i żłobku dla malucha, wszystko malowało się w kolorowych barwach.

 

Spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy pod samiuśkie Tatry. Słoneczny, upalny lipiec, lekki górski wiaterek, basen przy hotelu, wprost cudownie. Malutki był zachwycony pluskaniem w małym baseniku i przebywaniem ze mną w dużym. Tak, ten odpoczynek należał nam się w pełni:)

Po dwóch dniach błogiego leżenia przed basenem i opychania się góralskim jadłem ruszyliśmy na podbój Krupówek. Co rusz jakieś widowisko, ktoś śpiewa, udaje mima, gra czy pokazuje inne sztuczki. Natknąłem się na pana, który bawił się kubkami. Przystanęliśmy z żoną. Ona zawsze wycofana, tylko patrzy, ja zawsze pierwszy!

 

Kubeczki szybko śmigały w dłoniach mężczyzny w średnim wieku, cukierek pod nimi ukryty przynosił stratę albo kasę. Wokół tego mężczyzny grupka osób, młodszych i starsze panie po 60. Szybko wypłacał gotówkę, tym którzy trafili, gdzie był cukierek, a mnie błyszczały oczy!

Żonie nie chciało się na to patrzeć, młody był głodny, poszła z nim do pobliskiej restauracji, coś już  zamówić do jedzenia.

 

Wtedy jakbym dostał skrzydeł, odwagi, a może mój hamulec (żona), zniknął z pola widzenia. Wiem, wiem gdzie jest, stawiam 400 zł- tyle miałem w portfelu! Byłem przekonany, że jest pod tym kubkiem, podnosi, a tam pusto. Ciemno mi się zrobiło przed oczami. Ktoś tam zza pleców, odegraj się! Dobry duszek, powiązany z mężczyzną od kubków.

Byłem chyba w amoku, pobiegłem do bankomatu, przegrałem 1000 zł, nie chcę wchodzić w szczegóły. Muszę to odrobić ciągle miałem tę myśl w głowie, z drugiego konta wziąłem na krechę (debet) 5 tys zł. Przegrałem. Przegrałem wszystko. Zegarek, który dostałem na urodziny i mało brakło a oddałbym samochód!

 

Chciałem to odzyskać, gdy nagle przede mną wyrosło kilku karków. Nie miałem szans, w kilka minut straciłem kupę kasy. Nie mogłem powiedzieć o tym żonie! Chciałem wezwać policję, ale co im powiem, żona się dowie.

Wszyscy byli podstawieni, ci ludzie, te starsze kobiety, wszystko na pokaz, tam się nie wygrywa! Stary, głupi! Tak myślałem, jak można dać się zrobić jak dziecko! Naiwny, wszystko bym im oddał!

Wróciłem do restauracji, tego dnia upiłem się do nieprzytomności… Następnego musiałem kombinować. Konta puste, debet wykorzystany! Wziąłem kolejne dwie chwilówki bez zaświadczeń, łącznie na 3 tys zł.

Dwa dni później człowiek od kubków ze swoją ekipą jak nigdy nic pojawili się pod skocznią. Siedzieliśmy w restauracji, obserwowałem jak to wygląda. A żona mówiła, chyba tylko idioci dają się nabrać! Nie mogłem jej powiedzieć! Te same twarze, te stare kobiety! Jak im nie wstyd!

 

Wróciliśmy z urlopu. Pierwszy dzień, gdy miałem iść do pracy, strasznie lało. Nawet nie wiem jak to się stało wpadłem w poślizg, uderzyłem w drzewo, wylądowałem w szpitalu, złamane obie nogi, auto skasowane! Chciałem jak najszybciej wyjść ze szpitala, bo zaraz zaczną wysyłać upomnienia.

Co jeszcze się wydarzy? Byłem przerażony, ale nie mogłem zrobić już nic! Stało się jak myślałem. Żona przyszła i zapytała: ile mamy długu? Nie wiedziałem, nie umiałem już tego zliczyć!

Wakacje, które miały przenieść odpoczynek, doładować akumulatory, okazały się gwoździem do trumny. Trzeba jednak było podnieść się z tego wszystkiego. Wypisano mnie ze szpitala. Podliczyliśmy wszystkie długi. Nie było tego mało.

 

Rodziców poprosiłem o pożyczkę w kwocie 10 tys zł, chciałem jak najszybciej spłacić chwilówki bez zaświadczeń, bo każdy dzień zwłoki to kolosalne koszty! Na szczęście zgodzili się. Umówiliśmy się na spłatę ratalną. Spłaciłem wszystkie chwilówki bez zaświadczeń i ¾ debetu. Resztę przeznaczyłem na bieżącą na spłatę rat.

Pomału, dzięki pomocy rodziców, wygrzebywałem się z tych długów. Najgorsze, że byłem uziemiony, nie mogłem wyjść z domu przez kilka tygodni. Siedzenie na L4 w najlepszych okresie, gdy szło więcej zarobić, w ogóle mi się nie opłacało! Nic jednak nie mogłem zrobić.

 

Żona bardzo szybko załapała pracę w sklepie, ja opiekowałem się maluchem wraz z moją mamą. Rodzice zaoferowali pomoc w opiece nad synem. W końcu wróciłem do pracy, żłobek nie był potrzebny, a to już dla nas duża oszczędność. Wspólną pracą, spłaciliśmy większą część długów w dwa lata. Teraz jesteśmy już na finiszu i mamy nawet pewne oszczędności:) Bardzo mnie to cieszy!

Nigdy nie powiedziałem żonie na co poszła kasa z debetu oraz dodatkowe chwilówki. Powiedziałem, że jestem idiotą i wydaje mi się, że zrozumiała aluzję, do słów wypowiedzianych pod skocznią. Nie chcę już o tym mówić, rozmawiać, ani myśleć!

 

Czy nikt z tymi oszustami nie może nic zrobić? Co rusz, nad morzem, w górach można ich spotkać. Czytałem na forach, w prasie wiele o ich metodach działania i jak się okazuje nadal oszukują ludzi. Z powodzeniem prowadzą dochodowy, nieopodatkowany biznes, któremu nie można się przeciwstawić?!

Darek, Nowy Tomyśl

 

 

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Fenomen Data dodania: 04-11-2016 11:56 tak to jest niestety, na urlopie człowiek jest wyluzowany, ma takie przeswiadczenie ze to jego odpoczynek zasluzony wiec moze sobie pozwolic na wiecej i czujnosc niestety spada

0

Plento Data dodania: 14-09-2016 12:51 to juz lepiej pograc sobie w pokerka zamiast takie naciaganie, bo jak sie w pokerka gra w zaufanym gronie albo dobrym kasynie to tam oszustwa nie ma, a tu to wiadomo ze to lipa jakas

0

Filip Data dodania: 01-06-2016 12:10 na ludzi zawsze będzie działać perspektywa szybkiego zarobku, jak dobrze że mnie nigdy nie ciągneło do takich głupot!

0

Magda Data dodania: 24-11-2015 20:02 Wczoraj program o tym widziałam i jestem w szoku jak oni działają! Chyba sama dałabym się omamić!

0

Darko Data dodania: 22-11-2015 20:59 Dziwi mnie to, że ludzi od lat o tym mówią, a oszuści cały czas zarabiają.

0

ania Data dodania: 19-11-2015 18:50 Ja nad morzem dałam się naciągnąć na 400 zł. Cała kasa na noclegi. Miałam wtedy 22 lata i byłam bardzo naiwna. Stałam już przy bankomacie, by wybrać 1000 zł;o Na szczęście podeszła jakaś babka i odwiodła mnie od tego pomysłu!!!!!!

0

Osesek Data dodania: 17-11-2015 17:48 Żadna nowość, że naciągają na grę w trzy kubki i aż dziw, że ktoś wierzy w to, że można coś wygrać;/

0

Sara Data dodania: 16-11-2015 19:43 Masakra;/ Nie wiem co bym zrobiła, ale pewnie nic, bo tacy ludzie są nieobliczalni!

0

Ada Data dodania: 16-11-2015 17:32 Oszuści na Krupówkach to nic nowego. Współczuje, tyle pieniędzy...
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.