Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Zadłużeni dla dziecka- kredyty, chwilówki, karty kredytowe

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 23-11-2015/13:12

Zadłużeni dla dziecka- kredyty, chwilówki, karty kredytowe

Reklama


 

Zadłużeni dla dziecka- kredyty, chwilówki, karty kredytowe

 

Mam 28 lat, trzy lata temu skończyłem studia. Pewnie bym się tym nie chwalił, ale ma to znaczenie w całej tej historii. Inwestycja w dziecko ponoć się zwraca, więc albo ja jestem jakąś życiową sierotą albo są wyjątki od reguły.

Rodzice mają przeze mnie potworne długi, a ja przez dwa lata bezskutecznie szukałem pracy. Miałem jakąś tam dorywczą za 1200 zł miesięcznie, ale nie tak to miało wyglądać.

 

Mama zarabiała 1700 zł netto w sklepie odzieżowym, ojciec pracował w Holandii dorywczo. Jego zarobki od 2000 do 3000 zł miesiąc. Nie było super, bo nie mógł znaleźć stałej pracy,  zahaczyć się gdzieś na etacie.

Rodzice mieli ogromne długi, łącznie około 200 tys zł. W dużej mierze długi te wynikają z ponoszonych nakładów na mnie, moją edukację, kształcenie.

 

Przez kilkanaście lat, do momentu, kiedy nie skończyłem siedemnastu lat, żyło nam się dobrze. Nigdy się nie przelewało, ale nie narzekaliśmy. Chodziłem na prywatne zajęcia, uczyłem się angielskiego i francuskiego. Zrobiłem prawo jazdy, rodzice kupili mi samochód- pierwszy większy, kolejny miesięczny wydatek na mnie do domowego budżetu!

 

Chciałem być psychologiem od zawsze. Jednak rodzice powtarzali mi, że jako psycholog się tylko zmarnuję. Lepszym wyborem będą kierunki ekonomiczne, związane z finansami.

 

W końcu stanęło na ich. Sam wybrałem szkołę, prywatną wyższą szkołę, oddaloną o 200 km od domu. Musiałem się przeprowadzić. Miała świetną renomę! Pewnie większość stwierdzi, że to głupota, bo skoro nie było nas stać…! Tak to była głupota, powinienem iść na uniwersytet i studiować za darmo! Opłata za szkołę miesięcznie to 800 zł, plus wynajem kawalerki 900 zł plus musiałem za coś żyć, czyli kolejne 1000-1500 zł. Wydatki na mnie to praktycznie dochody naszej rodziny.

 

Ojciec podjął wówczas decyzję o wzięciu kredytu. 30 tys zł miało wystarczyć przynajmniej na dwa lata, pół z kredytu pół z pensji i spokojnie dwa lata studiów miałem zaliczyć. Szybko jednak okazało się, że studiowanie na prywatnej uczelni jest znacznie droższe. Wydatki rosły. Rodzice wyprowadzili się z naszego mieszkania i zamieszkali w domku letnim, za miastem, który należał wcześniej do dziadków. Mieszkanie wynajęli za dobre pieniądze, 1200 zł odstępnego, swoją droga również studentom.

 

Domek letniskowy trzeba było przystosować do potrzeb mieszkaniowych, koszt kolejne 12 tys zł. Kolejny kredyt. Międzyczasie wspomagali się chwilówkami, kartami kredytowymi, debetem, wszystkim co dawało dodatkowy zastrzyk gotówki

 

Studia jak studia, bez rewelacji. Jedyny plus to zajęcia prowadzone po angielsku i francusku bądź niemiecku. Dwa języki opanowałem do perfekcji. W trakcie studiów nie przejmowałem się niczym zbytnio. Nie zdawałem sobie sprawy z rosnącego zadłużenia, z warunków w jakich żyje mama w domku letniskowym, bo ojciec często zagranicą, z tego jak się dla mnie poświęcają. Chcieli mi dać świetne wykształcenie, dobry start! I dali, ale ja nie potrafię tego wykorzystać!

 

Kolejne lata studiów, to kolejne kredyty i zadłużenie tak stopniowo rosło! Nie miałem pojęcia, że długi są tak olbrzymie, bo pewnie bym do tego nie dopuścił. Zawaliłem czwarty rok, to już był gwóźdź do trumny, bo kolejny rok dawać dorosłemu dziecku 3000 zł miesięcznie było dla nich ciosem. Wydaje mi się, że sami nie do końca przewidzieli jak to będzie wyglądało. A ja byłem za głupi!

 

W końcu skończyłem studia, udało mi się obronić w drugim terminie. Chciałem wrócić do domu, ale w naszym mieszkaniu nadal mieszkali studenci, pozostawał domek letniskowy. Byłem pozytywnie nastawiony, znajdę szybko pracę, pomogę rodzicom spłacać dług i wyjdziemy na prostą! Nie miałem pojęcia, że zadłużenie sięga 200 tys zł, przecież za to można kupić wygodne mieszkanie na całe życie.

 

Po powrocie okazało się, że jeden z banków wypowiedział dwa kredyty, sprawa trafiła do sądu, a komornik zajął lwią część wynagrodzenia mamy! Ogólnie to nie mieliśmy za co żyć. Miesięczne raty pochłaniały 3500 zł, a zarobki rodziców były w tym obszarze, więc na bieżąco jakieś pożyczki na dowód, chwilówki przez internet i tak to się kręciło.

Mama się załamała, ojciec zresztą też! Dobijali 50. To czas, gdy ludzie zaczynają oddychać pełną piersią. Dzieci odchowane, ustabilizowana sytuacja życiowa, czy można chcieć czegoś więcej? Rodzice byli sfrustrowani. Ojciec nawet nie wrócił z Holandii na święta.

 

Przez dwa lata bezskutecznie szukałem pracy. Prawo jazdy, biegle mówię w dwóch językach, mam w ręce dyplom prestiżowej szkoły. Jak się okazuje to wszystko jest mało przydatne. Wszędzie gdzie składałem CV słyszałem, a jakie mam Pan doświadczenie w pracy. Co Pran robił na studiach, jakie staże, praktyki? Nie pracowałem, lista z doświadczeniem zawodowym była pusta! Z tygodnia na tydzień byłem coraz bardziej załamany. Robiłem drobne tłumaczenia, ale niewiele z tego było. Miałem 26 lat i zero perspektyw!

 

Pewnego dnia spotkałem dobrego kolegę z liceum. Jak zobaczyłem jakim autem jeździ to zaparło mi dech. Żona, śliczny synek. Gdzie pracujesz, co robisz, dopytywałem. Dowiedziałem się, że mieszkają we Włoszech póki co, bo tam pracują. Ona pomaga osobom starszym, on fizycznie w firmie budowlanej. Wynajmują mieszkanie i żyje im się bardzo dobrze. W perspektywie jeszcze parę lat za granicą i powrót do Polski, by otworzyć własną działalność.

 

Nie kończył studiów, wziął się ostro do roboty, założył rodzinę. I po co mi to wszystko było, po co mi te studia!!!!???!!! Byłem kompletnie rozbity! Kolega zostawił mi namiar, słyszał w jakiej jesteśmy sytuacji, chciał pomóc, zaproponował, że pogada z szefem, żebym się odezwał.

 

Mijały tygodnie a ja byłem zbyt dumny, by zadzwonić. Ja z takim wykształceniem mam harować na budowie?! Doszło do tego, że nie było co do garnka włożyć. Zadzwoniłem. Przyjął mnie z otwartymi rękami, załatwił wszystko, pomógł jak mógł na starcie. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł się mu odwdzięczyć.

 

Wynająłem pokój. Pracowałem na budowie, a wieczorem i w nocy w lokalach szybkiej obsługi. Miesięcznie zarabiałem około 4 tys euro. Żyłem jak mnich, przelewając rodzicom praktycznie wszystko. Sobie zostawiałem tylko na wynajem i skromne życie. W ciągu roku udało się spłacić 120 tys zł. Oczywiście rodzice też na to zapracowali.

 

Jestem parę dni w Polsce, pierwszy raz od wielu miesięcy. Mama się uśmiecha, nawet ojciec zawitał z Holandii. W końcu usiedliśmy do stołu, każdy powiedział co go boli. Ja ich przeprosiłem, choć oni nie uważają, bym był czemuś winny. Takie czasy, takie życie synu- powtarza mi ojciec.

 

Mamy zapał i chęć do walki, bo większa część spłacona. Za parę dni wracam do Włoch, ale już z mamą. Ma załatwioną pracę przy opiece nad starszą panią. Super warunki, bardzo dobre zarobki. Mamy nadzieję w kolejny rok spłacić wszystkie długi i zacząć myśleć o przyszłości w innych barwach.

 

Nie chcę mieszkać w Polsce. Mam dobre wykształcenie, chęci do pracy nad sobą, w Polsce nie docenił tego nikt. Myślę, że na stałe osiądę we Włoszech z rodzicami. Mamy już plan, by ściągnąć ojca.

 

W Polsce, by spłacić takie długi musiałbym pracować całe życie i to nie wiem czy by wystarczyło!

 

Radek, Poznań.

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Adrian Data dodania: 04-11-2016 12:06 dlatego dziecko to z głową trzeba planować, bo dziecku na pewno nie pomożemy biorąc kredyty, szybkie chwilówki na dowód i karty kredytowe, ale z drugiej strony czasami nie ma niestety innej możliwości

0

Paco Data dodania: 14-09-2016 12:59 tez sie zadluzylem kiedys przez dzieciaka, a potem jeszcze mnie alimenty pograzyly, ale na szczescie wyszedlem juz na prosta i git jest!

0

syzyf Data dodania: 01-06-2016 12:22 dużo sie słyszy o historiach jak ludzie powychodzili z długów i jest to bardzo budujące, nic tak nie podnosi na duchu jak świadomość, że komuś się udało wyjść z tarapatów, ale smutne jest, że większość tych historii wiąże się z tym, że ktoś wyjechał za granice, żeby zarobić by stanąć na nogi, to samo niestety dotyczy i mnie. wychodzi na to, że w Polsce to mozna tylko w dlugi popasc i zadne PO czy PIS ani inne swinie przy korycie nic nie zmienia

0

Aria Data dodania: 01-12-2015 20:36 Ja bym się nie zdecydowała.

0

Mula Data dodania: 29-11-2015 15:21 Każdy ma takie dylematy.

0

Jacuk Data dodania: 27-11-2015 13:45 Za kilka miesięcy będę ojcem i już się obawiam czy sobie poradzę, czy myśląc podobnie nie popadnę w takie tarapaty finansowe!

0

Irka Data dodania: 26-11-2015 18:50 Gratuluje odwagi, ja bym nie brała kredytu za kredytem!

0

Mama Data dodania: 24-11-2015 19:03 Myśleli, że synek zdobędzie super wykształcenie i będzie zarabiał kokosy po studiach! To czysta głupota. Rozumiem jeszcze 20 tys zł do 50 tys zł, ale 200 tys zł, to już przesada i to gruba!

0

Melek Data dodania: 23-11-2015 20:11 Rodzice dla dziecka zrobią wszystko. Jednak rozsądek trzeba zachować.
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.