Misselling- chybiona sprzedaż pod nadzorem
Pojęcie nietrafionej sprzedaży czyli missellingu pojawiło się na rynku finansowym, ale obecnie praktyki tego typu można spotkać praktycznie w każdej dziedzinie gospodarki. Liczą się wyniki sprzedaży, nie człowiek, jego potrzeby, możliwości finansowe, chęci nabycia produkty, ale wyrobienie normy. Pracownicy korporacji finansowych, ale nie tylko, by utrzymać posadę muszą wyrabiać normy sprzedażowe, przykładem do kredytów odpowiednią ilość ubezpieczeń na życie w ciągu miesiąca. Istotą missellingu jest nieuczciwa sprzedaż, z którą obecnie skutecznie walczy UOKiK. Niedawno weszła w życie również znowelizowana ustawa, o czym w dalszej części. Dziś o tym co to jest misselling i jak nie dać nabić się w butelkę, biorąc kredyt czy szybką pożyczkę online.
Wbrew dobrym obyczajom
Pojęcie missellingu pochodzi z języka angielskiego. Gdy rozbijemy je na to miss- nie trafić, chybić, rozminąć się, selling- sprzedaż, otrzymamy dokładne nie tylko tłumaczenie ale i sedno tego czym jest ta praktyka. Nie trafiona sprzedaż, co nie wynika z niewiedzy sprzedawcy, ale z nieuczciwych praktyk, jakie mają miejsce na rynku finansowym. Tyczy się to nie tylko kredytów, ale różnych produktów finansowych oferowanych zarówno przez banki jak i firmy pozabankowe.
Dwa rodzaje nietrafionej sprzedaży
Po pierwsze jest to oferowanie usług, produktów nieodpowiednich z różnych względów konkretnym ludziom. Może być to wiek, doświadczenie, stan zdrowia, sytuacja materialna, nieznajomość produktu. Drugi rodzaj missellingu to sprzedaż produktów w sposób, który nie odpowiada ich charakterowi. Przykładem sprzedaż złożonych produktów przez telefon, co jest wiążące i nie ma konieczności podpisania umowy.
Jak wygląda misselling w praktyce?
Emeryt jest zainteresowany kredytem gotówkowym. Sprzedawca proponuje mu ubezpieczenie od utraty pracy. Zainteresowany kredytem nie potrzebuje tego produktu, ma stały i pewny dochód. Wielość kosztów, kilka stron umowy kredytowej sprawiają, że kredytobiorca nawet nie zorientuje się, iż kupuje produkt, który jest mu niepotrzebny. Dobrym przykładem są też polisolokaty, które przez kilka lat były bardzo popularnym produktem, oferowanym przez praktycznie każdego doradcę finansowego. A to z racji wysokich prowizji, na których zarabiano. O ile człowiek realnie był zainteresowany produktem i świadomie decydował się na polisolokatę, o tyle nie ma problemu. Pojawia się on, gdy taki produkt kupiła osoba, która nie ma wiedzy w tym temacie czy jest w podeszłym wieku, a polisolokata jest np. na 10 lat.
Jak się ustrzec przed nabyciem zbędnej usługi?
Najlepszą drogą jest dokładne zapoznanie się z umową. Jeśli mamy ubezpieczenie na życie, to mimo argumentów doradcy przy kredycie gotówkowym, nie musimy się na nie skusić, podobnie jeśli chodzi o inne rodzaje ubezpieczeń. Bardzo często różnego rodzaju ubezpieczenia dodawane są przy zakupach ratalnych. Kupujemy laptop, biorąc raty na dowód bez zaświadczeń i chcemy już go mieć. Sprzedawca przekonuje, że przydatne będzie przykładowo ubezpieczenie od utraty danych. Straszy kosztami, w przypadku utraty. Czy jednak jest ono nam potrzebne? Osobom, którym sprzęt posłuży do pracy, będą przechowywać istotne dane takie ubezpieczenie może się przydać. Natomiast gdy kupujemy laptop dziecku do gier czy zabawy, to po co? Na umowie wyszczególnione są wszystkie koszty kredytu i tak najprościej sprawdzimy czy nie padliśmy ofiarą missellingu.
Co na to prawo?
Od tego roku misselling został prawnie zakazany. Znowelizowane przepisy obowiązują od kwietnia. Misselling jest wymieniony jako jedna z nieuczciwych i zakazanych praktyk. Większe uprawnienia zyskał też UOKiK. Urząd ma możliwość kontroli sposobu zawierania umów, a także tego w jaki sposób klienci są informowani o sprzedawanych im produktach. Dodatkowo możliwość korzystania z instytucji tajemniczego klienta, a więc firmy muszą mieć się na baczności.
Z pewnością misselling do końca nie zniknie z rynku i nieuczciwe praktyki nadal będą się zdarzać i przy sprzedaży szybkich pożyczek i kredytów czy innych produktów finansowych. Istotne by wiedzieć, że coś takiego może nas spotkać i reagować.











