W obecnych czasach mamy nieograniczony dostęp do kart kredytowych i innych sposobów uzyskiwania pieniędzy. Jest to czynnik napędzający kolejne pokusy i generujący większą konsumpcję. Istnieje jednak spora grupa przeciwników kredytowania każdego zakupu.
Ich zdaniem takie życie może prowadzić do sporych kłopotów, z których później trudno wybrnąć. Nie zawsze jednak zaciąganie kredytu czy innego tego typu świadczenia musi prowadzić do trudności finansowych. Wystarczy jedynie zachować przysłowiowy „złoty środek” w korzystaniu z proponowanych nam środków.
W zasadzie, w chwili obecnej można sądzić, że czasy, w jakich żyjemy generują niskie zarobki, a co za tym idzie potencjalnych kredytobiorców również ubywa. Nic bardziej mylnego; wraz z upływem czasu udoskonalono procedury pożyczkowe tak, aby z usług banku czy instytucji pozabankowych mogło skorzystać jak najwięcej osób. Często jednak w wyniku nadmiernego obciążenia wysokimi ratami pożyczkowymi, Klient może nie otrzymać świadczenia, o które się ubiega.
Do czego służy wskaźnik DTI?
Miara, która ukazuje ile dochodu przeznaczamy na spłatę kredytu to wskaźnik DTI, czyli debt-to-income. Jego przydatność bardzo dobrze można zobrazować na przykładzie gospodarstwa domowego, gdzie spłacane są różnego typu świadczenia pieniężne. Rodzina państwa Nowaków posiada dochody miesięczne netto w wysokości 4200 zł. 1400 zł przeznaczają oni na spłatę kredytu hipotecznego a 250 zł to kwota, jaką należy comiesięcznie regulować w ramach pożyczki ratalnej. Oprócz tego, Państwo Nowakowie spłacają również pożyczkę gotówkową, której rata wynosi 500 zł. Czy ilość zaciągniętych kredytów oraz ich łączna wysokość wskazuje na nadmierne zadłużenie?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie można posłużyć się wskaźnikiem DTI. Obliczenia dla powyższego przykładu wyglądają następująco: (1400+250+500)/4200 = 51%.
Zgodnie z ustaleniami KNF poziom wskaźnika DTI może wynosić maksymalnie 50%. Dopuszcza się wartość 65 % dla osób, których dochody przekraczają średnią krajową.
Gdzie leżą granice bezpieczeństwa?
Czy istnieje jakaś granica nadmiernego zadłużenia? Dobrym punktem odniesienia są banki amerykańskie, które jak dotąd słynęły z dość konserwatywnych zasad. Bardzo popularną stała się wówczas zasada 28/36, wedle której przyjmuje się następujące wartości:
•28% DTI, tzw. front ratio – pożyczkobiorca powinien przeznaczać jedynie 28 procent swoich dochodów na raty kredytu hipotecznego oraz inne koszty mieszkaniowe.
•36% DTI, tzw. back ratio – wszystkie rodzaje zadłużenia nie powinny przekraczać 36% miesięcznych dochodów.
W krajach leżących za oceanem maksymalny wskaźnik DTI to wartość 36%. W przypadku, gdy osiągnie on wartość 50% oznacza to poważne kłopoty finansowe.
Kto ustala limit?
Jeżeli jesteśmy posiadaczami wielu kredytów, warto podjąć wszelkie środki ostrożności i za maksymalną wartość wskaźnik DTI przyjąć 36%. Jest to dużo bardziej bezpieczne rozwiązanie, ponieważ trudno wyobrazić sobie, że 50% naszych dochodów przeznaczamy na spłatę zaciągniętych kredytów.
To, że mamy dostęp do wielu kredytów, nie oznacza, że musimy się nimi w pełni obciążyć. Pozytywna zdolność kredytowa to nie wszystko. Kredytobiorca powinien sam wiedzieć, czy będzie w stanie spłacić zaciągnięte świadczenia.







