Kredyty we frankach ciążą nie tylko Polakom- jak problem rozwiązują inne państwa?
Na atrakcyjne kredyty w szwajcarskiej walucie zdecydowali się masowo nie tylko Polacy. W każdym kraju zaczynało się podobnie, od obiecująco tanich kredytów. Niskie stopy w Szwajcarii wpływały na wybór kredytu we frankach. Kredyt w złotówkach, dinarach, kunach czy forintach był mało atrakcyjny, zdecydowanie bardziej opłacał się kredyt w CHF. Kusiło nie tylko oprocentowanie, ale też wyższa zdolność kredytowa. Zamiast dwóch pokoi czy kawalerki, trzypokojowe mieszkanie w dobrej okolicy. Na kredyt we frankach skusiły się tysiące ludzi w różnych europejskich krajach. Czarny czwartek dotknął nie tylko frankowiczów w Polsce, ale całej Europie. Dziś o tym jak inne państwa radzą sobie z tym problemem.
Austria na czele
Austriacy przodują w kredytach frankowych, ale sytuacja u nich nie wygląda tak źle jak u nas. Przede wszystkim Austriacy spłacają swoje zobowiązania we frankach bez problemu. Jeśli pojawiają się skargi, to dotyczą one głównie polis inwestycyjnych, które połączone są z kredytami. Chodzi o to, że polisy miały zabezpieczać na wypadek problemu ze spłatą. Poza tym Austriakom nie podobają się zawarte w umowie klauzule, które odnoszą się do automatycznego przewalutowania na euro. Wielu Austriaków po 2009 roku postanowiło szybciej spłacić swoje kredyty. Problem z kredytami we frankach nie jest w Austrii tematem nr jeden i nie zapowiada się, by rząd miał wyjść z inicjatywą pomocy. Pomimo największego zadłużenia we frankach w Europie, Austriacy bardzo dobrze sobie radzą.
Francuzi na trzecim miejscu
Po Austrii najwięcej kredytów zaciągniętych we frankach jest w Polsce. Póki co przyglądamy się propozycjom, projektom i czekamy na rezultaty, a frankowicze zaczynają wygrywać w sądach z bankami. Tą kwestię jednak na razie zostawmy. Za Polakami znajdują się Francuzi. Jak oni sobie radzą ze spłatą? We Francji sytuacja wygląda nieco inaczej niż w Polsce, bo kredyty frankowe zaciągnęły głównie firmy i instytucje publiczne. Klientów detalicznych jest znacznie mniej. Obecnie około 4700 klientów PNB Paribas toczy spór w sądzie z bankiem.
Jak frankowi zaradzili Węgrzy?
Na Węgrzech problem kredytów frankowych już nie istnieje, choć nie wszyscy kredytobiorcy są zadowoleni z podjętych przez rząd decyzji. Program pomocowy dla zadłużonych w CHF ruszył już w 2011 roku. Wyglądało to tak, że klienci mogli spłacać zadłużenie przy sztucznie zaniżonym kursie. Różnica między tym co faktycznie miałby spłacać klient, a tym co spłacał odkładała się na specjalnym rachunku i po pięciu latach klient miałby to wyrównać. Spłacić i tak trzeba było, choć mniej bolało, bo zostało to rozciągnięte w czasie. Ok 40% frankowiczów z Węgier przystąpiło do programu. Podjęte przez rząd działania nie rozwiązały jednak w całości problemu, stąd rząd Orbana zaczął pracę nad kolejnym projektem. W efekcie przewalcowane zostały wszystkie kredyty zaciągnięte we frankach. Wyjątkiem kredytobiorcy, którzy osiągali wysokie dochody, a rata kredytu była stosunkowo niska. Przewalutowanie, które nie zostało dobrze ocenione przez wszystkich węgierskich frankowiczów uchroniło przed finansową klęską wiele gospodarstw domowych. Według szacunków pod koniec 2014 roku już około 20% kredytów walutowych nie było spłacanych. Węgierscy frankowicze otrzymali odszkodowania (obniżenie zadłużenia) w wysokości 20-25%. Banki musiały zwrócić klientom pieniądze za niedozwolone praktyki. Chodziło między innymi o jednostronne zmiany umów przez banki. W taki sposób, niekoniecznie przy zadowoleniu wszystkich frankowiczów, węgierski rząd rozwiązał problem.
Chorwacja już prawie bez franka
Do wakacji tego roku prawie 95% kredytów we frankach zamieniono na kredyty w euro. W ubiegłym roku pomimo ostrzeżeń i chorwackiego banku narodowego, i banków zagranicznych podjęto decyzję o przewalutowaniu kredytów we frankach. Szybko rosnące raty kredytów i coraz większe problemy Chorwatów były głównym bodźcem do przegłosowania decyzji o przewalutowaniu. Przyjęte rozwiązanie jest dość ciekawe. Kredyty we frankach potraktowano tak jakby od początku były zaciągane w euro. Jeśli z wyliczeń wynikła nadpłata, to zaliczono ją na spłatę kolejnych rat. Przewalutowaniu na euro sprzyjał stabilny kurs kuny do euro utrzymywany przez bank centralny. Decyzja podjęta przez rząd nie spotkała się z aprobatą banków i tego też obawia się nasza władza. Banki obciążone dużymi kosztami przewalutowania, jeszcze przed ostateczną decyzją zapowiadały złożenie pozwu przeciw Chorwacji do Międzynarodowego Centrum Rozstrzygani Sporów Inwestycyjnych w Waszyngtonie. UniCredit już podjął działania w tym kierunku. Na drugim biegunie frankowicze, którzy są zdecydowanie zadowoleni z tego rozwiązania, zresztą statystyki mówią same za siebie, czyli 95% kredytów które zmieniono na euro.
A u innych..
W Rumuni mimo że początkowo nic nie zapowiadało, by rząd podjął działania, które mają na celu pomoc frankowiczom, rozpoczęto dyskusje na ten temat. Gdy pojawiły się problemy z szybko rosnącymi ratami, a co za tym idzie z regulowaniem rat, banki wyszły z propozycjami, które miały zmniejszyć wysokość rat. Za przykład można podać Volksbank Romania, który skonwertował kredyty na euro bądź leje i jednocześnie zredukował dług o 22,5%. Coraz częściej pojawiają się dyskusje na temat konieczności pomocy frankowiczom przez rząd. Mówi się o przewalutowaniu kredytów we frankach po kursie, w którym zostały udzielone bądź nieco wyższym. Problem z kredytami we frankach dotyczy również Niemów, Greków, Holendrów czy Włochów. Co ciekawe takiego problemu nie mają Czesi i Słowacy. Nasi południowi sąsiedzi wcale nie musieli brać kredytów w CHF, by było taniej i z lepszą zdolnością kredytową. Słowacy brali kredyty w euro, ale po zmianie waluty ryzyko zniknęło. Swego czasu polskie banki zastanawiały się nad wprowadzaniem hipotek z waloryzacją do czeskiej korony.
Frankowicze w wielu europejskich krajach nie mają lekko. Może to jakieś pocieszenie, choć z pewnością niewielkie, gdy spojrzy się na wysokość raty kredytu.











