Frank nie taki straszny jak go malują
Protesty, pikiety, zbierane podpisy, ciągłe debaty, obietnice polityczne i co? Wciąż nic! Frankowicze potulnie muszą spłacać swoje kredyty. Muszą czy nie muszą? Oto jest pytanie? Co jak zaprzestanę spłaty? Szybka licytacja, zabiorą mieszkanie, dom, rodzina wyląduje pod gołym niebem? Wcale nie musi być tak źle. Wszystko zależy od tego jak to rozegramy, jak podejdziemy do tematu, czy powstrzymamy emocje i na chłodno rozprawimy się z kredytem w 'popularnej’ ostatnio w Polsce walucie, czyli franku. Drogi Frankowiczu, jeśli nie stać Cię dłużej, by spłacać kredyt, to nie zajeżdżaj się od rana do wieczora w pracy, tylko rozważ drogę sądową.
W końcu coś się zmieni?
W ostatnich miesiącach patrzymy na walkę frankowiczów z władzą. Póki co nie ma rezultatów i nie zapowiada się na to, żeby coś się zmieniło w najbliższym czasie. W ostatnich dniach do sejmowej komisji finansów trafił prezydencki projekt ustawy oraz projekty Kukiz’ 15 i PO. Prezydencki projekt zakłada zwrot spreadów frankowiczon, zaś projekt Kukiz’ 15 zrównanie kredytów w złotówkach z kredytami w obcej walucie, co oznacza, że kredyty we frankach mają być traktowane jakby od początku były zaciągane w złotówkach. To oczywiście w dużym skrócie. Projekt PO zakłada, że kredytobiorca miałby możliwość przewalutowania posiadanego kredytu we frankach. Przewalutowanie następowałyby po kursie, z dnia w którym podpisana została umowa restrukturyzacyjna. Projekt zakłada wyliczenie różnicy pomiędzy wartością kredytu po przewalutowaniu a wysokością zadłużenia, którą miałby w tej chwili kredytobiorca, gdyby podpisał zobowiązanie w złotówkach. Część tej kwoty bank miałby umorzyć. Zanim ludzie na górze się dogadają, część kredytobiorców pójdzie z torbami bądź w najlepszym razie będzie tyrać od rana do nocy, by regularnie spłacać zadłużenie.
Wojna złotówek i franków
Odkąd rząd włączył się w sytuację frankowiczów w sieci i nie tylko rozpętała się wojna pomiędzy kredytobiorcami, którzy mają pożyczki w złotówkach, a tymi we frankach. Nam też potrzebna jest pomoc! Też mamy dzieci, rodziny na utrzymaniu! Przez lata spłacaliście niskie raty! Frankowicze wysuwają swoje argumenty. O kredyt we frankach było łatwiej, wyższa zdolność kredytowa, a i zdarzało się, że przy złotówkowym klient odchodził z kwitkiem, a na kredyt we frankach było go stać. I jedni i drudzy mają swoje racje. Frank podzielił Polaków.
Nie mam z czego spłacać kredytu
Pracuję od świtu do nocy, z rodziną się mijam, nie wydaję pieniędzy na zbytki, starcza na ratę. Nic nie wskazuje na to, że frank osłabnie. Niestety, wręcz przeciwnie w opinii ekspertów w kolejnych latach będzie się umacniał, a co za tym idzie, będziemy musieli pracować jeszcze więcej. Budżet ledwo dopinany co do złotówki, tak wygląda obecnie życie wielu frankowiczów. Tylko czy starczy im sił na kolejne 20 lat spłaty? A co, gdy potrzebne będą pieniądze na nieprzewidziane wydatki, chorobę, remont, samochód. Sytuacja wydaje się tym bardziej beznadziejna, że kwota zadłużenia w złotówkach mocno przekracza wartość zabezpieczenia, czyli nieruchomości. Najmniejsze potknięcie w spłacie może spowodować, że kredytobiorca bardzo szybko pójdzie na dno. Powstaje zasadne pytanie czy spłacać dalej kredyt czy szukać rozwiązań?
Nie spłacać, ale jak?
Większość osób posiadających pożyczki hipoteczne, ma czarne wizje co w sytuacji, gdy braknie na ratę. A jakby tak spojrzeć na to w inny sposób. Mogę się pogrążyć przy pierwszych większych wydatkach, więc wychodzę naprzeciw problemom i spróbuję zawalczyć o swoją spokojną przyszłość. Frankowicz wcale nie jest w tak beznadziejnej sytuacji jak mu się wydaje.
Mogę spłacać… ale tyle ile mogę
Pierwszy krok jest bardzo prosty. Próba porozumienia z bankiem. Chcę spłacać, ale na tak wysokie raty nie jestem przygotowany. Mogę miesięcznie płacić określoną kwotę. Jeśli bank przystanie na warunki, to odetchniemy, jeśli nie to czeka nas dalsza batalia.
Walka w sądzie ma sens?
Pisaliśmy ostatnio o trudnej batalii między kredytobiorcą a bankiem, jednak sytuacja frankowiczów jest nieco inna. Coraz częściej czytamy o wyrokach na ich korzyść. To nie tylko budzi nadzieje, ale to realna szansa na uwolnienie się od niebotycznego długu.
Zakwestionowanie niejasnych zasad ustalania kursu
Na przykładzie jednego z frankowiczów, który wygrał z bankiem, można stwierdzić, iż takich wyroków będzie więcej. Sąd w tej sprawie stwierdził, iż klauzule waloryzacyjne zawarte w umowie pożyczkowej są abuzywne, inaczej mówiąc niedozwolone. A tym samym nie są wiążące. W efekcie kredyt złotówkowy waloryzowany przez franka staje się kredytem niewaloryzowanym przez franka. W tym przypadku sąd zakwestionował niezbyt jasne zasady ustalania kursu franka. Jest to dobra wiadomość dla frankowiczów, bo większość banków klauzulę w takim kształcie stosowała. Jest jednak jedno ale, czyli umowa. Umowy kredytów waloryzowanych czy indeksowanych kursem franka nie są takie same. A co za tym idzie klauzulę trzeba odnieść do konkretnej umowy. Wygrana frankowicza może stanowić cenną wskazówkę jak działać i jakich argumentów użyć, by wygrać. Wyrok ten może być bardzo pomocny. Eksperci idą jeszcze o krok dalej, dając nadzieję na wytworzenie się w ciągu najbliższych kilku lat stosownej linii orzecznictwa, czego skutkiem będzie większa ilość spraw rozstrzygniętych na korzyść kredytobiorcy. Inną drogą do wygranej w sądzie jest poszukiwanie błędów popełnionych przez bank w dokumentacji procesowej. Nawet niewielkie uchybienia mogą przyczynić się do oddalenia pozwu.
A co jak przegram?
Każde rozstrzygnięcie jest możliwe. I z przegraną trzeba się liczyć. Co wtedy? Może się okazać, że wcale nie nie będzie tak jak w tych czarnych, snutych scenariuszach. Jeśli rozegramy to z głową, to wcale nie czeka na nas smutne życie bez dachu nad głową. Gdy wyczerpiemy wszystkie możliwe pomysły, pozostaje jeszcze upadłość konsumencka, która po kilku latach całkowicie uwalnia od wszelkich zobowiązań.
Wniosek jest taki, że swoje zobowiązania warto spłacać, ale jeśli nie dajemy już rady, to najwyższa pora by pomyśleć o tym jak to zmienić!











