Kwestia wyłudzenia i angażowanie policji jako straszak na dłużników
Łatwość zaciągnięcia pożyczki przez internet, bez zaświadczeń o zarobkach, w kilka minut, stwarza ryzyko nadmiernego zadłużenia. Do tego dochodzą kredyty na mieszkanie, samochód, remont i tak można by wymieniać. Niestety na tym świecie jak trafnie to stwierdził Benjamin Franklin pewna jest tylko śmierć i podatki. Splot różnych czynników bardzo szybko, nawet majętne osoby może doprowadzić do problemów ze spłatą posiadanych zobowiązań. Większość zaciągając pożyczkę nie bierze pod uwagę opcji, że jej nie spłaci. A tak też może się zdarzyć. Wierzyciele próbują różnych sposobów, by odzyskać gotówkę, w tym straszą nie tylko sądem czy komornikiem, ale i policją, albo co gorsze aresztem. Dziś o tym czy zgłoszenie dłużnika na policję pociąga za sobą konsekwencje, kiedy i w jakich sytuacjach powinniśmy się tego obawiać?
Policja nie taka straszna jak ją malują
Zgłoszenie sprawy na policję nie pociąga za sobą żadnych poważnych konsekwencji, pod warunkiem, że dłużnik nie ma nic na sumieniu. Stróże prawa zbadają sprawę i jeśli nie doszło do popełnienia przestępstwa, wyłudzenia, wprowadzenia pożyczkodawcy w błąd itd., to sprawa zostaje zamknięta. Osoba, która nie może spłacić pożyczki z przyczyn losowych, przykładem utrata pracy, choroba, wypadek, utrata majątku w pożarze, powodzi itd., nie ma się czego obawiać. A pismo od wierzyciela z informacją o zgłoszeniu sprawy na policję jest tylko straszakiem.
Psychologiczna gra
Nie da się ukryć, że firmy windykacyjne bazują głównie na strachu dłużników, na braku wiedzy, na ich trudnej sytuacji. Więzienie, sąd, komornik, policja przestraszą każdego uczciwego człowieka. Dla osoby, która nigdy nie miała problemów z prawem, zaangażowanie w sprawę policji spowoduje niepokój. Wierzyciele prowadzą psychologiczną grę, bazując na strachu dłużnika, a nuż wystraszy się i choćby spod ziemi, ale wyciągnie pieniądze i odda. Mając problemy finansowe, trzeba zachować zimną krew. Strach to najgorszy z możliwych doradców.
Wyłudzenie pożyczki
Sprawą zainteresuje się policja, gdy dojdzie do wyłudzenia pożyczki. Z wyłudzeniem mamy do czynienia w sytuacji, w której zainteresowany pożyczką posługuje się nierzetelnym, podrobionym bądź poświadczającym nieprawdę dokumentem lub oświadczeniem. Jednym słowem wprowadził bank, firmę pożyczkową w błąd. Przykładem przedstawiając sfałszowane zaświadczenie o zarobkach, mamy do czynienia z wyłudzeniem kredytu. Podobnie, gdy pożyczka została zaciągnięta na czyjeś dane. Przy szybkich internetowych pożyczkach zazwyczaj nie ma konieczności dostarczania zaświadczenia o zarobkach, ale klient składa oświadczenie. Konieczne jest podanie dochodu, jeśli jest on zawyżony to oświadczenie jest nieprawdziwe. W takiej sytuacji sprawą zajmie się policja, bo mamy tu do czynienia z wyłudzeniem. Jeśli jednak klient podał wszystkie informacje zgodnie z prawdą, to nie ma mowy o wyłudzeniu, gdyż firma pożyczkowa sama na podstawie podanych informacji wydała pozytywną opinię. Wyłudzenie kredytu wiąże się z pozbawieniem wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Zgłoszenie sprawy na policję
Samo zgłoszenie sprawy na policję przez wierzyciela nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami dla dłużnika, warunkiem oczywiście to, że nie popełnił przestępstwa, czyli nie posługiwał się skradzionymi dokumentami czy nie skłamał w kwestii dochodów. Wierzyciel tą drogą nic nie zdziała, jak pokazują wyroki sądów, dłużnik może spać spokojnie. Nawet jeśli wierzyciel zdecyduje się na zgłoszenie sprawy powołując się na inne artykuły niż wcześniej przytoczony, to na nim spoczywa obowiązek udowodnienia, iż pożyczkobiorca zaciągał zobowiązanie z zamiarem niespłacenia go. Jest to bardzo trudne z kilku względów, bo nawet osoba, która ma majątek, pieniądze, a nie spłaca pożyczki, nie jest na przegranej pozycji. Udowodnienie dłużnikowi, że zaciągnął pożyczkę z zamiarem niespłacenia jej jest praktycznie niemożliwe, jeśli wszystkie informacje we wniosku podał zgodnie z prawdą. Sytuacja finansowa może się diametralnie zmienić w ciągu kilku dni i dłużnik nie może odpowiadać za to, że los nie był dla niego łaskawy, jak przestępca. Gdyby dłużnicy szli do więzienia za każdą niespłaconą chwilówkę czy kredyt, to państwo musiałoby poważnie pomyśleć o szybkim zorganizowaniu setek, tysięcy nowych miejsc dla nich.
Skuteczny straszak?
Organy ścigania działają na wyobraźnie. Od razu uruchamia się w głowie cała procedura, czyli kolejne problemy z którymi przyjdzie się zmierzyć. Wizyty na komisariacie, tłumaczenie się, a być może policja przyjedzie po mnie do domu, skują w kajdanki na oczach małżonka, dzieci, wyprowadzą do radiowozu na oczach sąsiadów jak przestępcę. Większości wyobraźnia szaleje w takich chwilach. Niepotrzebnie. Praktycznie każda tego typu sprawa zostaje umorzona, a więc skuteczność tego typu działania ze strony wierzyciela jest zerowa. Chodzi wyłącznie o wywołanie określonych działań, czyli spłaty długu. Dla wierzyciela każda droga, która prowadzi do wpływu długu na konto jest dobra.
Dłużnik, który uczciwie zaciągnął pożyczkę, nie musi obawiać się zgłoszenia sprawy na policję, jeśli jej nie spłaca, bo nie popełnił przestępstwa.











