Po regulacjach znikają firmy pożyczkowe- co to oznacza dla klientów?
10 marca tego roku weszły w życie nowe przepisy, które mocno zamieszały na rynku chwilówek. W trzy miesiące po regulacji pojawiły się pierwsze dane dotyczące działalności firm pozabankowych po wejściu nowych przepisów. Jak się okazuje już w tak krótkim czasie działalność zawiesiło bądź zamknęło ponad 20 pożyczkodawców. Zmiany w chwilówkach na dowód odbiły się mocno na prywatnych pożyczkodawcach. Jedni nie byli w stanie dostosować się do nowych przepisów, innym się to nie opłacało. Co to oznacza dla nas konsumentów? Zmiany mają swoje plusy i minusy.
21 firm zniknęło z rynku w ciągu trzech miesięcy
Nowe przepisy ograniczając koszty pożyczek, wymusiły na pożyczkodawcach nie tylko obniżenie prowizji, ale też zmusiły do rezygnacji z tzw. rolowania pożyczek, a także na czym firmy dużo zarabiały ograniczenie odsetek karnych za opóźnienia w spłacie. Ponadto, ustawa nałożyła na pożyczkodawców wymóg minimalnego kapitału zakładowego. Dla małych, lokalnych firm często niemożliwy do spełnienia. Zwłaszcza że pieniądze na działalność nie mogą pochodzić z kredytu. Wg statystyk podanych przez Związek Firm Pożyczkowych, 17% firm zawiesiło bądź zamknęło swoją działalność ze względu na brak możliwości dostosowania się do nowych przepisów. Rejestr ZFP nie ujmuje wszystkich firm działających na rynku pożyczek pozabankowych. Gro firm lokalnych nie było ujętych w rejestrze, dlatego liczba ta z pewnością jest o wiele wyższa. Za duże koszty dostosowania działalności firmy do nowych przepisów to główny powód zamknięcia bądź zawieszenia działalności.
Taniej jest?
Ustawa w swym założeniu była ukierunkowana na zmniejszenie kosztów pożyczek pozabankowych. Po kilku miesiącach można stwierdzić, że faktycznie jest taniej. Koszty pożyczek spadły, a to w dużej mierze spowodowane jest wycofaniem się firm pożyczkowych z możliwości przedłużenia okresu spłaty. Jest taniej, a to przekłada się na większą ochronę pożyczkobiorców. Mniejsza szansa na wpadnięcie w długi. Nie ma możliwości przedłużenia okresu spłaty w większości firm, stąd klient nie ponosi dodatkowych kosztów. Odsetki za opóźnienie są mniejsze, a to kolejna oszczędność w portfelu nawet jak spóźnimy się ze spłatą.
Tylko dla gigantów?
Wysoki kapitał zakładowy który jest wymagany wpłynął na to, że małe, jednoosobowe firmy nie miały szans na przetrwanie. Konkurencja jednak jest duża i pojawiają się nowe marki, a więc jedne odchodzą, inne przychodzą. Jednak z pewnością biznes związany z prowadzeniem działalności pożyczkowej nie należy już do tanich. Ma to swoje plusy, bo działalności takiej nie można założyć ot tak. Potrzebne są duże pieniądze, a to chroni ludzi przed pożyczaniem od małych, nieznanych marek.
Można obejść prawo?
Jak w większości przypadków można obejść zapisy i dalej zarabiać wychodząc na swoje. Dlatego mimo prawa, które ma chronić konsumentów, należy zawsze dobrze przyjrzeć się firmie i ofercie, by nie okazało się, że koszty są dużo wyższe niż ustawowe. Firmy mogą obchodzić prawo, np. zachęcając klienta do skorzystania z oferty innej firmy, przykładem doradczej, która działa w zupełnie innej branży i nie dotyczą jej nowe limity. Takim sposobem klient ponosi dodatkowe koszty, a firmy zarabiają jak wcześniej.
Szara strefa rośnie w siłę?
Kolejnym niebezpieczeństwem związanym z nowym prawem jest rozwój szarej strefy pożyczkowej. Działalności, które nie były w stanie spełnić wymagań mogą nadal działać po zamknięciu firmy w szarej strefie. Szczególnie takie ryzyko występuje na małych, lokalnych rynkach gzie działały dobrze znane lokalnej społeczności firmy. Po zmianach mogą pożyczać bez umowy, nie rejestrując działalności. Ponadto, może rozszerzać się sfera prywatnych pożyczek w sieci. Już przed zmianą nie brakowało ogłoszeń od prywatnych pożyczkodawców.
Założeniem ustawy było wyeliminowanie firm słabych ekonomicznie. Dla klientów oznacza to większe bezpieczeństwo pożyczania i niższe koszty, ale niestety nowe prawo ma również swoje minusy. I klient nadal musi zachować czujność.











