Duży rachunek telefoniczny

Duży rachunek telefoniczny




 

Duży rachunek telefoniczny

 

Żyliśmy jak przeciętna rodzina dwa plus jeden. Z żoną pracowaliśmy na każdy grosz, na kolejne dziecko nie zdecydowaliśmy się ze względu na obawy, że nie podołamy finansowa. Wszystko co mieliśmy zawdzięczaliśmy sobie i oczywiście bankom, bez pomocy których był się nie obyło.

Pewnie dalej żylibyśmy spokojnie, rozwiązując problemy codzienności, gdyby nie rachunek telefoniczny, który przyszło nam uregulować. Tak swoją drogą to już wtedy myślałem, że mam na głowie mnóstwo problemów. Dwa kredyty: mieszkaniowy i samochodowy. Bez tego nie było szans na samodzielne życie.

 

Kredyt na mieszkanie zaciągnęliśmy dobrych kilka lat temu, na drogich, mało korzystnych warunkach, ale cóż zrobić, trzeba spłacać. Kredyt samochodowy znacznie później. Prawo jazdy przeleżało kilka lat w szufladzie nim ogarnęliśmy remont mieszkania i urządzenie go. Zawsze działaliśmy rozsądnie i na spokojnie układaliśmy swoje życie.

Po zakupie samochodu na kredyt, nie był jakiś drogi, pięcioletni, za 24 tys zł. Zawsze to jednak kolejna rata do spłaty. Kiedy nasza sytuacja już nieco się unormowała, trochę odchowaliśmy syna i odłożyliśmy parę groszy, pojawił się pomysł by wyjechać za granicę na wakacje.

 

Zazwyczaj wakacje spędzaliśmy na działce u teściów przy dmuchanym basenie. Tym razem postanowiliśmy wyjechać, zwłaszcza że tyle fajnych ofert i nie było wcale aż tak drogo. Wówczas nam się tak wydawało, bo ten wyjazd słono nas kosztował i nadal kosztuje, bo próbujemy się dźwignąć z długów.

Początkowo miała być Grecja albo Hiszpania, ale w końcu znajomi namówili nas na Norwegię. W sumie nigdy nie lubiliśmy leżeć na plaży, a tam było tyle do zobaczenia również dla naszego syna. Znaleźliśmy świetny hotel, tanie loty i zaczęło się wielkie przygotowanie do podróży. Żona mówi po angielsku w miarę więc nie obawiałem się, że jedziemy bez biura podróży.

Dziś wiem, że to był błąd brakowało nam obycia, wiedzy jak zachowywać się w podróżach zagranicznych, na co uważać itd. W każdym razie podekscytowani jak dzieci ruszyliśmy na pierwszą dużą wyprawę!

 

Na miejscu było fantastycznie. Hotel mimo tylko trzech gwiazdek rewelacyjny, duży basen i pogoda jak na skandynawskie warunki nas rozpieszczała. Dwa tygodnie w raju. Kilka wykupionych w tamtych biurach wycieczek, trochę samodzielnego zwiedzania i kilka dni nad basenem, taki był plan.

Na miejscu oczywiście przyszedł jakiś sms z informacją o cenie za połączenia i sms-y itd., ale ani ja ani żona nie zwróciliśmy na to szczególnie uwagi! Spędziliśmy fantastyczny urlop, syn był zachwycony, my zresztą też. Już planowaliśmy kolejną podróż!

Po powrocie rozleniwieni wróciliśmy do pracy. Po kilku dniach przyszły standardowo faktury na maila za telefon. Nie wierzyłem, pomyłka, co oni policzyli!Ja dostałem rachunek na 17 tys zł, żona na 3,5 tys. Pomylili się na pewno, nie ma innej opcji! Przecież za co? Jakim cudem?

 

Od razu telefon na infolinię. Pani ze stoickim spokojem wyliczyła wszystko dokładnie: sms-y, telefony, mms-y i korzystanie z internetu. Nie wyłączył Pan pobierania danych?- Zapytała. Co miałem wyłączyć, przecież miałem jakiś pakiet internetowy uruchomiony. Tak wysyłaliśmy mms-y do rodziny i znajomych, dzwoniliśmy, ale przecież mieliśmy darmowe minuty! Proszę pana darmowe to pan ma w kraju. W Norwegii za każde połączenie Pan płacił normalnie! Byłem w szoku jak to? Ponad 20 tys zł za dwa telefony! Termin płatności dwa tygodnie! Zacząłem grzebać po internecie, czytać, jak się okazało nie ja pierwszy i pewnie nie ostatni byłem taki mądry! Ponoć rekordziści nabili rachunki nawet po 100 tys zł!

 

Nie widziałem czy dziękować Bogu, że to tylko 20 tys czy rwać włosy z głowy! Wakacje w Norwegii to nie był najtańszy wypad jak nad polskie morze czy do Zakopanego. Poszło dużo pieniędzy. Na ostatnie zakupy uruchomiliśmy też karty i trochę ściągnęliśmy z debetu. Wypłaty miały pokryć te koszty, a my zacisnąć pasa lekko przez dwa miesiące!

A tu ponad 20 tys zł! Żona o mało nie wylądowała na pogotowiu. Napisałem pismo z prośbą o rozłożenie na raty! Nie zgodzili się! W końcu po długich rozmowach zaproponowali spłatę w takich ratach, że musiałbym miesięcznie zarabiać nie wiem ile!

Poszliśmy do banku po kredyt! Jeden, drugi i trzeci bank odmówił! Żona znalazła jakąś pożyczkę pod zastaw samochodu. Zaoferowali 15 tys pożyczki na już! Wzięliśmy. Do tego jeszcze jedna ratalna i zapłaciliśmy rachunki za telefon. Zostaliśmy z tak wysokimi miesięcznymi zobowiązaniami, że pochłaniały 80% naszych dochodów.

 

Pierwsze miesiące to była tragedia, zwłaszcza że syn zaczynał pierwszą klasę. Wydatki na szkołę się mnożyły! Dobrze, że trochę pomogli nam teściowie, a raczej nie nam, tylko wnukowi. Kupili mu najpotrzebniejsze rzeczy, ubrania,  tornister, książki i wszystko inne. Jestem im bardzo wdzięczy, bo musielibyśmy brać chwilówkę!

O ile człowiek ma w perspektywie, że za miesiąc, dwa czy choć pół roku odetchnie, to my żyliśmy ze świadomością, że tak będziemy żyć przynajmniej kilka lat! Za super zdjęcia rozsyłane do bliskich, kilka przegadanych minut i korzystanie z internetu płacimy wiele lat!

To był koszmarny okres w naszym życiu! W końcu teść podsunął nam pomysł konsolidacji. Spotkaliśmy się z doradcą, tak zagmatwał sprawę kredytu, że za bardzo nie wiedzieliśmy czy to się opłaca czy nie?! Nauczeni rozumu usiedliśmy z żoną i wszystko zaczęliśmy przeliczać. Faktem była niższa rata o wiele, ale okres spłaty wydłużył się o trzy lat. Koszty nie poszły jednak dużo w górę. Kredyt wymagał zabezpieczenia w postaci hipoteki. W końcu po kolejnym miesiącu jedzenia ziemniaków z cebulą, zdecydowaliśmy się na ten kredyt! BIK był ok, bank się zgodził skonsolidować również prywatne pożyczki!

 

Po kilku tygodniach odetchnęliśmy z ulgą. Nie było po sprawie, bo dług trzeba będzie spłacić, ale uwierzcie mi, gdy po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy nie przelewałem praktycznie wszystkiego  na spłatę kredytów i pożyczek, mogłem wejść do sklepu i kupić synowi wymarzone trampki, poczułem, że wracam do życia!

Lekcja, którą dostaliśmy pozostanie na zawsze! A zagranicę chyba długi nie wyjadę!

Grzesiek, Wałbrzych.

 


Ranking najlepszych chwilówek bez bik - 2026

Kwota pożyczki 100 do 5 000 zł
Czas spłaty 15 do 61 dni
Max RRSO 36%
Recenzja Opinie o Crezu
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 300 do 7 000 zł
Czas spłaty 7 do 62 dni
Max RRSO 0 do 298,9%
Recenzja Opinie o Feniko
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 5 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO 0 do 299,25%
Recenzja Opinie o Wandoo
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 8 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO do 299,19%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 10 000 zł
Czas spłaty 30 do 360 dni
Max RRSO do 39,55%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 3 000 zł
Czas spłaty 31 dni
Max RRSO 0% do 511%
Recenzja Opinie o Credy
Sprawdź ofertę
Autor: Beniamin Domański
Rola: Redaktor serwisu Tepozyczki.pl

Biografia: Zobacz profil autora

Redaktor finansowy specjalizujący się w pożyczkach i kredytach konsumenckich. Od kilku lat analizuje oferty firm pożyczkowych, warunki umów oraz zmiany w przepisach dotyczących kredytów konsumenckich. Specjalizuje się w tematach związanych z pożyczkami pozabankowymi, zdolnością kredytową, zadłużeniem oraz prawami konsumentów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry