Drogie hobby mnie zrujnowało

Drogie hobby mnie zrujnowało




 

Drogie hobby mnie zrujnowało

 

Odkąd pamiętam w moim życiu liczyły się dwie rzeczy: akwarystyka i golf. Przez lata nic nie było w stanie tego zmienić. Nawet dziś po latach, gdy pomyślę, że sięgam po kij, czuję jakbym zaczynał życie od nowa. Niestety obydwa zainteresowania nie należą do tanich.

Dziś faktycznie nie trzeba mieć fortuny, by grać w golfa, ale zarobki na poziomie najniższej krajowej na to nie pozwalają! Powiedzmy sobie szczerze jest o wiele taniej niż kilka czy kilkanaście lat temu, ale nadal jest to elitarny sport i by go uprawiać trzeba mieć trochę gotówki.

 

Już od najmłodszych lat pasjonował mnie golf i lubiłem rybki nie tylko na obiad. Jak tylko w telewizji widziałem jak grają w golfa, siadałem jak zaczarowany! Obiecałem sobie, że jak tylko skończę 18 lat to zacznę grać.

Wcześniej mogłem realizować się w drugim hobby, akwarystyce. Rodzice kupili mi małe akwarium i mogłem zacząć działać. Już wtedy pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały, że nie będzie dobrze. Rodzice powinni zareagować, a tego nie zrobili, choć z drugiej strony… Całe kieszonkowe, wydawałem na rybki. Nie wychodziłem ze znajomymi do kina, do parku, liczyło się tylko akwarium, nowe nabytki, poszukiwanie roślin i co by tu jeszcze można było zrobić. Wszystko co dostawałem szło na akwarium!

 

Po skończeniu liceum nie chciało mi się dalej uczyć, więc znalazłem pracę przy skręcaniu mebli. Rodzice sprzedali działkę po dziadkach i kupili mi m3. Zamieszkałem sam i rozwinąłem skrzydła! Wziąłem kredyt na akwarium, wiem wiele osób stwierdzi, że to głupota! Dla mnie to była, jest i zawsze będzie pasja! W międzyczasie zacząłem wreszcie wracać do golfa, o którym zawsze marzyłem.

Wróćmy jednak do kredytu. Wziąłem 50 tys i jak się okazało to było mało. Ponoć za moje akwarium szło kupić już mieszkanie. Nie interesowało mnie to jednak! Zaprojektowałem wszystko sam, ryby, rośliny, dodatki sprowadzałem z zagranicy. Akwarium robione było na zamówienie. Wszystko musiało być perfekcyjne. Jedni lubią oglądać tv wieczorami, a ja patrzeć na ryby. Drogie okazy, transport to wszystko kosztowało.

Po pierwszym kredycie przyszedł czas na jeszcze jeden. Dobrałem jeszcze kilkanaście tysięcy i skończyłem swoje dzieło. Gdy usiadłem na kanapie przed akwarium, byłem z siebie dumny, jak nigdy wcześniej.

Akwarystyka nadal pochłaniała mój czas, ale nie tyle co wcześniej. Zacząłem szukać sposobów, by zacząć grać w golfa. Zarobki miesięczne nie były złe, bo pensja regularnie wpływała na konto, a drugą wyciągałem z fuch, skręcając meble po godzinach.

 

Trafiłem na forum dla osób grających w golfa, bardzo szybko się wkręciłem. Wręcz nie wyobrażałem sobie, że mógłbym nie zrealizować dziecięcych pragnień. I tak się zaczęło. Fakt nie musiałem kupować wszystkiego nowego, bo można było wypożyczyć czy kupić używane.

Zawsze jednak lubiłem zapach nowych rzeczy. Pewnie niektórzy tak mają np. w stosunku do książek. Nowe książki, papier działają jak afrodyzjak. U mnie było podobnie i tak samo jak z akwarium wszystko musiało być idealne.

O dziwo okazało się, że bank da mi jeszcze kredyt. Byłem nieco zdziwiony, bo już trochę do spłaty miałem! Wziąłem kredyt i zacząłem nową przygodę!

 

Na początek strzelnica golfowa, gdzie każdy uczy się podstawowych technik uderzania. Fakt jest taki, że na tym etapie wystarczyłoby wydać kilkadziesiąt złotych i też byłoby ok, ale nie ja musiałem kilkaset!

Zacząłem poznawać ludzi. Imponowali mi! Zaczęliśmy się spotykać poza polem golfowym. Wszyscy myśleli, że mam co nieco pieniędzy, patrząc na moje akwarium i dobrze urządzone mieszkanie. Spodobał mi się nie tylko świat golfa, ale i bogatych.

Coraz częściej bywałem na polu, coraz więcej wydawałem na golfa i spotkania po. Coraz mniej pracowałem, bo pasja pochłaniała mój czas.

 

Z letargu, bajki, w której tkwiłem obudziłem się, gdy w skrzynce znalazłem pierwsze wezwanie do zapłaty. Nie spłaciłem chwilówki. Niestety oprócz kredytów, uruchomionego debetu musiałem się wspomagać się jeszcze chwilówkami na dowód. Bank nie chciał więcej pożyczyć, zwłaszcza że moje zarobki spadły, a ja chciałem żyć. Rozwijać pasję, cieszyć się tym co mam!

Następnego dnia zbagatelizowałem sprawę i stwierdziłem oddam za miesiąc. I tak sobie żyłem. Zbierałem wezwania do zapłaty, zaciągałem kolejne pożyczki i myślałem, a co oni wszyscy mogą mi zrobić.

 

Najważniejszy był wtedy golf i relaksujący papieros wieczorem przed akwarium. Pewnego dnia wszystkie te wezwania znalazła moja mama, która wpadła na kawę. Była przerażona, razem z ojcem rozpętali piekło! Nie dziwię im się teraz po latach!

Przycisnęli mnie, wszystko im powiedziałem o kredytach, pożyczkach prywatnych i innych długach. Wyznałem też, że nie potrafię żyć bez golfa, bez moich rybek, że nikt nie ma prawa mi tego zabrać!

Rwali włosy z głowy dosłownie mówiąc, bo nie mieli z czego mi pomóc. Mama znalazła dobrego psychiatrę. Z bardzo dużym oporem, bo ni widziałem sensu, zacząłem chodzić na wizyty. Najpierw były leki, potem doszedł psychoterapeuta. Na początku chodziłem tam bo musiałem. Dopiero po 10 miesiącach otworzyły mi się oczy…co ja wyprawiam?

 

Przejrzałem wszystkie dokumenty, zebrałem to na jedną kupkę. Wszystko przeliczyłem. Miałem ok 150 tys długu. Przez wiele lat żyłem jakby w innym świecie. Nagle się opamiętałem. Pasja pasją, ale powinienem myśleć o przyszłości, założeniu rodziny, oszczędnościach, a nie o tym, by uderzyć piłeczkę.

Wisiało nade mną widmo komornika. Przez głowę przebiegały mi setki myśli, nawet o ucieczce zagranicę. W końcu jednak trzeba było zachować się odpowiedzialnie i stawić czoła problemom, których sam sobie narobiłem!

 

Ostro wziąłem się do pracy. Zwiększyłem dwukrotnie zarobki. Wziąłem kredyt pod hipotekę. Nim spłaciłem większość długów. Pozostało ok 20 tys zł. Byłem w o tyle dobrej sytuacji, że bank dał mi kredyt, dzięki czemu spłaciłem wszystkie pożyczki prywatne i dwa kredyty.

Od pięciu lat nie byłem na polu golfowym. Rybek też już nie mam. Ani w jednym ani w drugim nie ma nic złego, ale dla mnie były jak nałóg. Znajomości z pola golfowego też już nie mam. Parę lat fajnie się żyło, ale teraz paręnaście trzeba będzie to spłacać.

Jasiek, Kraków.


Ranking najlepszych chwilówek bez bik - 2026

Kwota pożyczki 100 do 5 000 zł
Czas spłaty 15 do 61 dni
Max RRSO 36%
Recenzja Opinie o Crezu
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 300 do 7 000 zł
Czas spłaty 7 do 62 dni
Max RRSO 0 do 298,9%
Recenzja Opinie o Feniko
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 5 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO 0 do 299,25%
Recenzja Opinie o Wandoo
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 8 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO do 299,19%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 10 000 zł
Czas spłaty 30 do 360 dni
Max RRSO do 39,55%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 3 000 zł
Czas spłaty 31 dni
Max RRSO 0% do 511%
Recenzja Opinie o Credy
Sprawdź ofertę
Autor: Beniamin Domański
Rola: Redaktor serwisu Tepozyczki.pl

Biografia: Zobacz profil autora

Redaktor finansowy specjalizujący się w pożyczkach i kredytach konsumenckich. Od kilku lat analizuje oferty firm pożyczkowych, warunki umów oraz zmiany w przepisach dotyczących kredytów konsumenckich. Specjalizuje się w tematach związanych z pożyczkami pozabankowymi, zdolnością kredytową, zadłużeniem oraz prawami konsumentów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry