Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa

Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa




 

Niesolidni kontrahenci zepchnęli mnie na skraj bankructwa

 Chciałbym opowiedzieć Wam swoją historię o tym jak przez nieuczciwych ludzi otarłem się o skraj ubóstwa i depresji. Jak czasami cofam się w myślach do tych chwil sam się zastanawiam skąd wziąłem siłę by się nie poddać i podnieść z kolan. Jednak po kolei. Od urodzenia mieszkałem w Rzeszowie. Dzieciństwo miałem normalne, rodzice raczej się kochali i o mnie dbali. Tata nie pił, a kłótnie małżeńskie moich rodziców mieściły się w normie, bo przecież każdy czasem się kłóci. Mama była nauczycielką języka polskiego, a tata pracował na wykończeniówce. Był prawdziwym mistrzem swojego fachu, więc nie narzekał na ilość zleceń.

 Ludzie potrafili czekać nawet miesiącami, aby mój ociec przeprowadził im remont. Nie byliśmy bardzo zamożną rodziną, jednak zarobki moich rodziców umożliwiały nam godne życie. Ze względu na to, że mama była osobą wykształconą i w dodatku nauczycielką bardzo ważne było dla niej to, aby dać mi odpowiednie wykształcenie. Już od szkoły podstawowej próbowała mnie zainteresować czytaniem książek i zostałem też zapisany na dodatkowy angielski. Szybko jedna się okazało, że próby moich rodziców, aby zachęcić mnie do nauki nie przynoszą wielkich efektów. Nie ciągnęło mnie do pozyskiwania wiedzy, natomiast bardzo chętnie pomagałem tacie w pracy. Gdy byłem już starszy, jako nastolatek często przychodziłem po lekcjach, żeby pomóc tacie. Okazało się, że mam do tego dryg i jak gąbka chłonąłem nauki ojca na temat kładzenia glazury, fugowania, kładzenia tapet czy malowania pomieszczeń.

 Po jakimś czasie doszło nawet do tego, że tata wolał brać do pomocy mnie niż wynajmować jakiegoś obcego pracownika. Choć była to praca fizyczna, podczas której człowiek mógł się naprawdę zmęczyć i ubrudzić, sprawiała mi ona przyjemność i dużą satysfakcję. Najbardziej podobało mi się, gdy remontowaliśmy zaniedbane mieszkania, które popadły w ruinę. Swoją ciężką pracą zmienialiśmy je nie do poznania. Miałem poczucie jakbyśmy darowali im drugie życie. Po ukończeniu ósmej klasy szkoły podstawowej stanąłem przed ważnym wyborem co dalej. Mama pragnęła, abym poszedł do liceum ogólnokształcącego, a następnie do studia. Jednak ja tego kompletnie nie czułem. W tamtych czasach zdążyłem już wiele się nauczyć od swojego ojca i pomagałem mu niemal codziennie. Dla mnie wybór był prosty. Wybrałem szkołę zawodową, ponieważ chciałem skupić się na pracy. Mój wybór był powodem niejednej domowej kłótni, jednak ojciec niezmiennie powtarzał, że mając taki fach w ręku poradzę sobie w życiu.

 Patrząc z perspektywy czasu wcale nie żałuję swojej decyzji. I tak mijał czas, ukończyłem szkołę i pracowałem u boku ojca nabierając coraz to większego doświadczenia. Niezbyt zastanawiałem się nad swoją przyszłością. Nie miałem stałej partnerki, a moje dotychczasowe życie mi odpowiadało. Wprawdzie potrafiłem pracować nawet po więcej niż dwanaście godzin dziennie jednak mi to nie przeszkadzało. Na brak pieniędzy narzekać nie mogłem. Wszystko uległo zmianie, gdy mój tata miał wypadek w pracy. Źle zabrał się do podnoszenia paczki z glazurą i wypadł mu dysk co uniemożliwiło mu dalszą pracę. Z początku byłem przerażony. Co teraz? Zlecenia mieliśmy przyjęte na kilka miesięcy na przód, a terminy goniły. Musisz poradzić sobie beze mnie – przeżyłem szok, gdy usłyszałem te słowa z ust ojca. Pamiętam jak dzisiaj ten strach i obawę, że bez swojego ukochanego nauczyciela i mentora nie dam sobie rady. Moje lęki były jednak bezpodstawne. Oprócz mnie ojciec miał w ekipie jeszcze jedną osobę, wystarczyło znaleźć kogoś odpowiedniego na miejsce taty, który zajął się kontaktem z klientem, a oprócz tego zawsze służył mi radą i pomagał ogarniać pozostałe aspekty.

 Po pewnym czasie dotarło do mnie, że mam żyłkę przedsiębiorcy. Od momentu, gdy przejąłem zarządzanie małym interesem taty ten się rozrósł. Zarejestrowałem własną działalność gospodarczą i podpisałem umowy ze swoimi pracownikami. Mało tego, z trzy osobowej ekipy remontowej zrobiłem cały zespół, a swoją działalność rozszerzyłem o całe województwo podkarpackie. Tata niestety ze względu na kręgosłup nie mógł już wrócić do remontów, jednak był niezastąpiony w załatwianiu materiałów, pilnowaniu robót i innych ekip, a także dopinaniu szczegółów i rozmowy z klientami. Firma się rozwijała, a wszystko szło jak najlepiej. Niedługo miałem rozpocząć zlecenie swojego życia, duże zamówienie od dewelopera na wykończenie całego 3 piętrowego budynku przeznaczonego na biura. Zlecenie wymagało ode mnie wielkich nakładów finansowych. Musiałem kupić materiały, wynająć dodatkowych ludzi. Jednak wygrałem przetarg i miałem to zlecenie w kieszeni. Wziąłem więc w banku spory kredyt, aby od razu wystartować z robotą. Była to moja pierwsza tak poważna robota, chciałem zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie licząc, że dobra opinia o mnie rozejdzie się pocztą pantoflową i więcej firm zacznie korzystać z moich usług. Z mojej strony wszystko było dopięte na ostatni guzik, a wszystkie etapy prac były kończone zgodnie z harmonogramem.

 Niestety od samego początku były problemy z płatnościami ze strony moich kontrahentów. Ciągle słyszałem panie Adamie w tym tygodniu będzie miał pan przelew, a potem wysłuchiwałem różnych wymówek. A to, że księgowa coś pomyliła, a to, że czekają, aż spłyną pieniądze. Pieniądze otrzymywałem zawsze po czasie i nigdy tyle na ile byliśmy umówieni. Pieniądze z kredytu nie starczyły na wszystko, a oszczędności topniały w zastraszającym tempie. Poza tą pracą musiałem jeszcze utrzymywać inne zlecenia. Coraz mniej podobała mi się ta sytuacja. Niestety moje obawy się sprawdziły. Gdy już więcej niż trzy/czwarte zlecenia było ukończone przedstawiciel firmy, z którym dogadywałem wszystkie kwestie po prostu zapadł się pod ziemię. Oczywiście wraz ze wszystkimi pieniędzmi. Okazało się, że od początku to właśnie on był winny opóźnieniom w finansowaniu całego przedsięwzięcia. Żałuję, że wcześniej nie poszedłem z tym do zarządu tej firmy, który do ostatniej chwili był przekonany, że wszystko jest w porządku.

 Byłem zdruzgotany, nie wiedziałem co robić. Okradziona firma nie miała z czego mi zapłacić, a ja swoje ostatnie fundusze przeznaczyłem na to, aby rozliczyć się ze swoimi pracownikami. To oznaczało dla mnie koniec. Załamałem się, nie miałem chęci do życia, nie wiedziałem co robić. Ojciec również był zdruzgotany, jednak jego to dotknęło w mniejszym stopniu niż mnie. Wspierał mnie jak tylko potrafił. Przez kilka miesięcy nie byłem w stanie pracować, wszystko się zawaliło. W końcu widmo wypowiedzenia umowy przez bank i tego konsekwencje zmusiły mnie do znalezienia pracy w zawodzie. Nadal pracuję w swoim fachu, jednak teraz jedynie jako pracownik. Ten incydent odebrał też mi prawie całą przyjemność z wykonywanej pracy, nie czerpię z niej już takiej radości i satysfakcji jak kiedyś. Swojej firmy prowadzić już nie mam zamiaru, a kredyt powoli spłacam.

 Ojciec, który znalazł zatrudnienie jako ochroniarz, jak tylko może też dokłada się do comiesięcznych rat. Wystąpiłem przeciwko firmie na drogę sądową, jednak nic nie zapowiada na rychłe zakończenie sprawy. Oszusta, który uciekł z gotówką do tej pory nie odnaleziono. Na duchu podtrzymuje mnie przeświadczenie, że pieniądze nie są najważniejsze. Zawsze mogło być gorzej, najważniejsze, że jakoś z tym wszystkim sobie radzę.

 

Adam z Rzeszowa


Ranking najlepszych chwilówek bez bik - 2026

Kwota pożyczki 100 do 5 000 zł
Czas spłaty 15 do 61 dni
Max RRSO 36%
Recenzja Opinie o Crezu
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 300 do 7 000 zł
Czas spłaty 7 do 62 dni
Max RRSO 0 do 298,9%
Recenzja Opinie o Feniko
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 5 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO 0 do 299,25%
Recenzja Opinie o Wandoo
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 8 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO do 299,19%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 10 000 zł
Czas spłaty 30 do 360 dni
Max RRSO do 39,55%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 3 000 zł
Czas spłaty 31 dni
Max RRSO 0% do 511%
Recenzja Opinie o Credy
Sprawdź ofertę
Autor: Beniamin Domański
Rola: Redaktor serwisu Tepozyczki.pl

Biografia: Zobacz profil autora

Redaktor finansowy specjalizujący się w pożyczkach i kredytach konsumenckich. Od kilku lat analizuje oferty firm pożyczkowych, warunki umów oraz zmiany w przepisach dotyczących kredytów konsumenckich. Specjalizuje się w tematach związanych z pożyczkami pozabankowymi, zdolnością kredytową, zadłużeniem oraz prawami konsumentów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry