Nigdy nie jest za późno na zmianę
Od dawna czułam potrzebę podzielenia się z kimś swoją historią. Niestety w moim otoczeniu poza rodziną i moim mężem nie ma nikogo komu mogłabym o tym opowiedzieć. A może jest, tylko ja nie mam odwagi tego zrobić, ponieważ boję się reakcji innych osób? Postanowiłam skorzystać z anonimowości jaką daje internet i tutaj spisać swoje przejścia. Moje imię jest bez znaczenia. Urodziłam się w Krakowie i pochodzę z normalnej niczym się niewyróżniającej rodziny. Nieistotne jest kim byli moi rodzice, od okresu, gdy byłam nastolatkiem nigdy nie miałam z nimi dobrych relacji, tak samo zresztą jak z młodszą siostrą i starszym bratem. Zawsze czułam się inna.
W myślach często nazywałam się brzydkim kaczątkiem. Trzymałam się na uboczu. Nikt mi nie dokuczał, bo potrafiłam sobie poradzić z takimi próbami, ale z roku na rok moja samoocena była coraz niższa, a ja coraz bardziej zamykałam się w sobie. Próby nawiązania kontaktu z rówieśnikami zwykle kończyły się fiaskiem i moją frustracją. W okolicach 18-19 roku życia, gdy kończyłam liceum poznałam pewnego chłopaka, który był o trzy lata starszy ode mnie i mieszkał na tym samym osiedlu. Była to pierwsza i jedyna do tej pory osoba, która sprawiała, że czułam się przy niej dobrze i mogłam być po prostu sobą. Czułam się lubiana i akceptowana. Adrian, bo tak mu było na imię zapoznał mnie z paczką swoich przyjaciół, która szybko mnie zaakceptowała i stałam się jedną z nich. Byłam w nim zakochana po uszy. Nie dostrzegałam tego jak bardzo zgubny ma na mnie wpływ.
Zaczęłam palić papierosy, pić alkohol i imprezować. Prawdziwe apogeum zaczęło się, gdy zdałam maturę i rozpoczęły się najdłuższe wakacje w moim życiu. Zasmakowałam w całonocnych imprezach. Mój kontakt z rodzicami stale się pogarszał, odsunęłam się od nich całkowicie. Potrafiłam nie wracać do domu nawet i przez tydzień. Nikt nie potrafił mi przemówić do rozsądku. Odcięłam się całkowicie od nielicznych znajomych, których miałam wcześniej. W końcu stało się to co nieuniknione i wyprowadziłam się z domu, ponieważ rodzice postawili mi ultimatum, że albo zerwę wszelki kontakt ze swoim chłopakiem i się zmienię, albo nie mam czego szukać w rodzinnym domu. Ja w swojej głupocie i zaślepieniu buntem, a także podżegana przez Adriana odebrałam to ultimatum jako ostateczny dowód na złą wolę moich rodziców i pretekst, aby pozbyć sie mnie z domu. Zamieszkałam z Adrianem, który od jakiegoś czasu też nie mieszkał z rodzicami tylko wynajmował mieszkanie wspólnie z kolegą.
Wraz z upływającym czasem działo się ze mną coraz gorzej. Coraz bardziej wpadałam w alkohol i inne używki. Coraz częściej też brakowało pieniędzy, które jakoś trzeba było zdobyć. Znajdowałam dorywcze prace, ale jak można się domyśleć, nigdzie nie mogłam zagrzać miejsca na dłużej. Chłopaki chociaż nie pracowali potrafili załatwić skądś kasę, ale nigdy mi nie zdradzali szczegółów, a ja się tym nie interesowałam. Nawet nie zauważyłam kiedy codzienne imprezowanie i odurzanie się stało się koniecznością. Zaczęły się pożyczki i chwilówki. Popadłam w spore długi, coraz gorzej też było z moim stanem zdrowia. Stara paczka znajomych, która tak mi się podobała, że byliśmy jedną dużą rodziną praktycznie już nie istniała. Kilka osób zniknęło, a inni w porę się opamiętali i podziękowali nam za znajomość. Psuło się też między mną, a Adrianem. Coraz częściej się kłóciliśmy, a kłótnie były coraz bardziej gwałtowne. Miarka się przebrała, w chwili gdy podczas jednej z awantur uderzył mnie. Byłam w szoku i nie wierzyłam, że posunął się do takiego czynu! Nie mogłam się z tym pogodzić. Chociaż przepraszał, błagał o wybaczenie, tłumaczył się, że nie wie co w niego wstąpiło i że to już nigdy więcej się nie powtórzy, nie potrafiłam mu dać drugiej szansy.
Wiedziałam i czułam, że to koniec. Wyniosłam się od niego. Z racji, że nie miałam gdzie się podziać przez kilka dni snułam się po ulicach Krakowa. W końcu przemarznięta, brudna i przede wszystkim głodna postanowiłam, że chce zmienić swoje życie i poproszę rodziców o pomoc. Mimo moich obaw rodzice nie odrzucili mojej prośby o pomoc i wyciągnęli do mnie pomocną dłoń. Spędziliśmy naprawdę dużo czasu na szczerej rozmowie i wyjaśnianiu sobie różnych spraw. Za ich namową zdecydowałam się na terapię, którą ukończyłam. Rodzice przed moim pójściem na terapię pożyczyli mi pieniądze, abym spłaciła wszystkie swoje długi. Po ukończeniu terapii zamieszkałam z nimi i poszłam do pracy, aby oddać im co do grosza pieniądze, które poświęcili na spłatę moich błędów młodości. Choć wymagało to dużo czasu i wysiłku udało mi się odbudować dobre relacje, a co najważniejsze zaufanie zarówno rodziców jak i rodzeństwa.
W jednej z moich prac poznałam mężczyznę, który okazał się być tym jedynym. W tym roku pobraliśmy się, i obecnie spodziewamy się dziecka. Każdy ma okres kiedy popełnia błędy i robi głupoty. Swoją historię kieruję zwłaszcza do tych osób, które obecnie znajdują się w życiowym dołku lub zakręcie. Nigdy nie jest za późno na zmianę. Można wyjść z długów, czy też innych problemów. Potrzebna jest do tego tylko determinacja i wiara w siebie.
Pozdrawiam,
M. z Krakowa







