Jak wyszedłem z piekła
Nie to nie było zwykłe zadłużenie, to była pętla, która zaciskała się na szyi bardziej i bardziej, aż w końcu zaciśnięta była tak mocno, że przeraziłem się sam siebie. Potworny strach, gdy przejeżdżał jakikolwiek samochód, gdy ktoś pukał do drzwi, gdy dzwonił telefon, cały czas odwracając się za siebie.
Długi, co to są długi? Tysiące, jak nie miliony ludzi ma długi. Jedni mniejsze, a inni większe! Ale i ilu jest takich, którzy myśleli o ostateczności, końcu i żyli w permanentnym strachu?
Nigdy nie żyłem spokojnie, wiecznie na coś brakowało. Od dziecka w rodzinie się nie przelewało! Postanowiłem, że jak dorosnę to zrobię wszystko, by stać mnie było na więcej. Jak się okazało, wcale nie jest to łatwe, zwłaszcza jak rodzice nie zadbali o edukację!
Zawsze jechałem na pożyczkach, głównie pozabankowych, bo jakby nie było, ale dla banku zawsze miałem za niską zdolność! Śmieciowa umowa, śmieciowe zarobki, wiecznie słyszałem niestety. W końcu dostałem stałą pracę, kredyt na auto i to by było na tyle, prawie na tyle jeśli chodzi o banki.
Potrzeby rosły, wydatki były coraz większe. A to ojciec był chory i potrzebował pomocy, a to mnie się coś zepsuło, goły też nie mogłem chodzić, a wypłata na niewiele starczała. Pożyczki pozabankowe brałem notorycznie. Szkoda, że dopiero całkiem niedawno przeczytałem, że w długi najczęściej popadają osoby, które są zapominalskie i roztargnione i taki też byłem.
Brałem nie tylko chwilówki bez zaświadczeń, ale i raty na dowód. Szybko i sprawnie, nie wymagali zaświadczeń od pracodawcy, jakichś wyciągów z konta, tylko dowód i oświadczenie (czasem, zależało od firmy). Wydatki zawsze się znalazły.
Pewnego popołudnia zadzwonił telefon: Panie .. zalega Pan ze spłatą! Przypominam, iż termin płatności minął dwa dni temu. Tak odebrałem kilka telefonów. Faktycznie miałem problem już z tym, by spamiętać spłatę wszystkich pożyczek. Bardzo bym chciał zapłacić, ale konto było puste!
Bank jakiś czas wcześniej zaproponował mi kartę kredytową, to był jej czas! Zadzwoniłem zapytałem, czy jeszcze dostanę, na ile itd. Karta przyszła pocztą kilka dni później. Aktywowałem i spłaciłem chwilówki, niektóre. Jak się później okazało nie był to całkiem dobry pomysł, by spłacać pożyczki pozabankowe kartą kredytową, bo oprocentowanie zwyczajnie mnie zjadło!
Po pierwszych miłych telefonach zaczęły się mniej sympatyczne rozmowy, groźby, straszenie, jednym słowem mało przyjemne spotkanie z windykatorami. Wówczas nie byłem człowiekiem, nie czułem się nim. Był Pan windykator i ja podczłowiek, marny puch, który nic nie jest wart, działa machinalnie! Odarły z człowieczeństwa, bałem się wszystkiego! Do tego dochodził ogromy wstyd. Windykatorzy nie cofali się przed niczym, pytali o mnie sąsiadów, obklejali drzwi taśmą, by nikt nawet nie spojrzał w kierunku drzwi podczłowieka! Oni nie pukali, oni walili w drzwi pięściami. Byłem potwornie zaszczuty, pracowałem, ale ostatkiem sił!
To był ten czas, spakowałem plecak, nie będę wchodził w szczegóły i pojechałem za miasto! Nie chciałem, nie miałem po co już żyć. Stałem, parzyłem w dół i pamiętam jak potwornie się bałem. Nie chciałem, żeby mnie nie było! Przecież chciałem to wszystko spłacić! Wtedy dostałem jakieś wewnętrznej siły! Dlaczego przez ostatnie miesiące dałem się zaszczuć? Dlaczego pozwoliłem sobie i innym myśleć o sobie, że jestem nikim! Jestem człowiekiem!
To był moment przełomowy, do dziś oblewa mnie zimny pot na wspomnienie tamtego momentu. Mogłoby mnie już nie być! Wróciłem do domu! Usiadłem wziąłem kartkę i długopis, spisałem wszystkie długi, od tych, które są najbardziej pilne, po te, które mogą poczekać! Następnego dnia dałem ogłoszenie o sprzedaży samochodu! Po dwóch tygodniach miałem kupca! Zebrałem wszystkie cenne przedmioty, które miałem w domu, jakieś złoto, sprzęt, zostawiłem tylko laptop i telefon, reszta wszystko pod zastaw. Nagle dostałem wiatru w skrzydła, dojrzałem sposoby rozwiązania problemów. Zapukałem do ludzi, którzy znali mnie od lat, poprosiłem o pomoc, takim sposobem spłaciłem całość długów! Miałem jeden dług wobec starych, dobrych znajomych!
To strach zaszczuł i zamknął mnie jak przestraszone zwierzę w klatce. Nie myślałem racjonalnie, w ogóle nie myślałem. Dopiero, gdy przejrzałem na oczy, gdy strach odszedł, zobaczyłem jak wiele można zrobić. Nic nie było stracone.
Metody działania windykatorów są przerażające! Zastraszanie przecież nie powoduje, że człowiek spłaca długi! To wpędza go w frustracje, strach, ogranicza, otępia, odbiera nadzieję, odziera z człowieczeństwa! Rozumiem jak nikt tych, którzy wybrali drastyczne pożegnanie z tym światem, bo piekło windykacji przeżyłem na własnej skórze! Ale nie można się poddać!
Z każdej opresji jest wyjście, pierwszym krokiem jest wyswobodzenie się z wszechogarniającego strachu. Nikt nie ma prawa odebrać drugiemu godności człowieka!
Janek, Wałbrzych.







