Spłaciłam długi w jeden dzień
Urodzona pod szczęśliwą gwiazdą? Być może. Nie zawsze było różowo, choć niektórzy twierdzą, że wszystko przychodzi mi łatwo i gładko.
Jedynaczka z normalnej, przeciętnej rodziny, mieszkająca w dużym mieście w blokowisku, po przeciętnych studiach. Nigdy nie miałam problemu żeby znaleźć pracę. Właściwie przez długi czas żyło mi się dobrze. Wszystko szło faktycznie gładko. Studia bez większych problemów. W trzy miesiące znalazłam dobrą pracę, może nie marzenie, ale dobre stanowisko za godziwe pieniądze. Fajny facet u boku i mnóstwo planów na przyszłość.
Jedną z moich największych pasji było podróżowanie. Już na samą myśl o pakowaniu walizki, dostaję pozytywnych dreszczy. To uczucie ekscytacji, nieznanego, obaw mieszało się z przyjemnością. Nie podróżowałam po krańcach świata, ale Polska i Europa. Nic szczególnego, ale lubiłam kilka razy do roku wyjechać na parę dni. Chłopak podzielał moją pasję, wspólnie poznawaliśmy nowe miejsca.
Chodziliśmy po górach, niewysokich (bo mam lęk), ale po jakiś mniejszych chętnie. Morze, jezioro, środek lasu, każde miejsce miało swój urok. Praca, plany, praca, plany, tak mijało mi życie do feralnego wyjazdu.
Wyjechaliśmy na narty na trzy dni. To był nasz drugi raz. Wcześniej nie jeździłam na nartach. Górka była niewielka i mieliśmy umówioną godzinę z instruktorem. Tak postanowiliśmy, co wyjazd to szkolenie. Złapałam bakcyla, zaczęłam czuć się pewniej na stoku. Drugiego dnia nieco zmarzliśmy po kilku godzinach na stoku, po obiedzie dwa grzańce i po kilka kieliszków. W takim stanie wróciliśmy na stok.
Dobry humor, pierwszy zjazd poszedł super. Postanowiliśmy wybrać trudniejszą trasę. Pamiętam, że stok był oblodzony, straciłam równowagę, uderzyłam głową o ziemię. Później już tylko ludzi, którzy nade mną stali. Po chwili pojawili się ratownicy, jak przez mgłę pojawiają się wspomnienia. To co się stało, dotarło dopiero do mnie w szpitalu.
Potwornie bolała mnie szczęka. Czułam, że coś jest nie tak. Straciłam kilka zębów. Miałam dużo szczęścia, całe uderzenie poszło na zęby, gdyby nieco wyżej, pewnie już bym tego nie pisała. Miałam się cieszyć i faktycznie, gdy patrzyłam w lustro płakałam ze śmiechu i z rozpaczy. Z młodej, atrakcyjnej dziewczyny zrobiła się chwilę kobieta styrana przez życie bez przednich zębów.
Najlepsze będą implanty, usłyszałam od dentysty. Jeden implant ok 6 tys zł, plus koszty leczenia. Nic jednak nie było ważniejsze niż zęby. Do pracy nie mogłam wrócić.. bo jak? Wstawienie zębów to około pół roku w najlepszej perspektywie u mnie. Byłam załamana. Trochę mogłam posiedzieć na l4, ale wiedziałam, że pracy już nie będę miała.
Oszczędności miałam marne, chłopak też za wiele nie miał, na bieżąco wydawaliśmy na podróże i przyjemności. Wzięłam kredyt na 50 tys, a to okazało się mało. Pieniądze szły też na bieżące wydatki, a leczenie pochłaniało krocie. Później doszły chwilówki, jedna za drugą.
Zęby miałam wprawione po około ośmiu miesiącach. Popatrzyłam w lustro i byłam szczęśliwa. Nikt, kto o siebie dba nie zrozumie człowieka, który w chwilę traci zęby. Wówczas nie było nic ważniejszego.
Długi trzeba było spłacać. Pracy nie miałam. To był koszmar. Chłopak mi trochę pomagał, ale sam kokosów nie zarabiał. Nie mogłam znaleźć pracy. W końcu coś się trafiło, nawet za dobre pieniądze.
Łącznie miałam do spłaty blisko 90 tys zł. Plany ślubne, mieszkaniowe i wszystko inne odłożyłam na bok. Byłam zdołowana. Trzy czwarte zarobków szło na spłatę kredytów i chwilówe, tak przez dwa lata.
Nie miałam już siły momentami, ale co było robić. Kiedyś na otwarciu galerii handlowej wzięłam udział w losowaniu. Wypełniłam ankietę i rzuciłam się na tanie rzeczy, bo tylko na takie było mnie stać. Nagle usłyszałam swoje imię i nazwisko, wygrałam samochód.
Sprzedałam go ponoć po kosztach, za 80 tys zł. To było nieważne, chciałam jak najszybciej. Spłaciłam kredyt i wszystkie chwilówki w jeden dzień! Jedna chwila zmieniła moje życie w koszmar, a kilka lat później życie znów było po mojej stronie.
Pierwszego następnego miesiąca znów pełna pensja należała do mnie. Los zabrał mi coś, musiałam się nieco pomęczyć, by znów coś dostać. Może jestem urodzona pod szczęśliwą gwiazdą… Bo kto może spłacić takie długi w chwilę..?
Wiola, Lublin.







