Błędne koło chwilówek- jak z niego wyszłam?

Błędne koło chwilówek- jak z niego wyszłam?




 

Błędne koło chwilówek- jak z niego wyszłam?

 

Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, niewinnie, bo od bardzo małej kwoty. Jak ktoś kiedyś mądrze stwierdził pieniądze uzależniają, szczególnie te łatwo dostępne. A chwilówki zawsze były na wyciągnięcie ręki.

Dziś jest jeszcze łatwiej o pożyczkę na dowód przez internet. Wystarczy wpisać dane we wniosku wysłać i pieniądze są na koncie w kilka minut. Kilkanaście lat temu sprawa była bardziej skomplikowana, ale bez większego trudu można było pozyskać pieniądze o dowolnej porze, zwłaszcza jak się miało w tych kręgach już znajomych przedstawicieli.

 

Pierwszą pożyczkę wzięłam na rower. Miałam nieco ponad 20 lat i pierwszą pracę z najniższą krajową. Wynajmowałam pokój u starszej pani, część pieniędzy szła na opłaty, część na jedzenie, coś tam zawsze zostało. Zbliżała się wiosna, a ja miałam dość dojeżdżania do pracy zatłoczonym autobusem. Znalazłam wymarzony rower i zaczęłam szukać pożyczki. Pierwsze kroki skierowałam do banku. Niestety usłyszałam, że nie mam zdolności.

Zaczęłam przeglądać gazety i oferty prywatnych pożyczek od razu rzuciły mi się w oczy. Zadzwoniłam pod podany numer i po dwóch godzinach był już u mnie przedstawiciel. Zerknął na umowę o pracę, zarobki. Wypełnił kilka formularzy i po wszystkim. Nawet nie wiem jakie były koszty tej pożyczki. Pieniądze wypłacił od ręki, tylko to się liczyło. Następnego dnia przyjechałam już rowerem do domu.

Poszło gładko. Po kilku miesiącach nadarzyła się okazja wyjazdu ze znajomymi za niewielkie pieniądze. Mogłam wziąć urlop bez problemu. Jedyną przeszkodą były pieniądze. Znów zadzwoniłam do przedstawiciela. Zapytał ile rat już spłaciłam, było około czterech. Powiedział, że bez problemu dostanę dodatkową kwotę.

 

Przyjechał, załatwiliśmy formalności i wręczył gotówkę. Oczywiście znów na koszty nie zwracałam uwagi. Myślami byłam już na wakacjach.

Z czasem pojawiały się kolejne potrzeby. Kurs, dzięki któremu zarobki nieco wzrosły, czyli inwestycja w siebie. O kolejną pożyczkę przy spłacanych dwóch nie chciałam już pytać w tej samej firmie. Co prawda zostało mi niewiele, ale wołałam udać się do innej. Tym razem poszłam do placówki i też bez problemu na zaświadczenie o zarobkach dostałam kolejną chwilówkę.

Kilka tygodni później pojawiła się okazja zakupu komputera w dobrej cenie. Nie wahałam się i poszłam po kolejną pożyczkę. Też dostałam.

 

Takim sposobem miałam już cztery pożyczki pozabankowe i niewielkie zarobki. Zaczęły się powoli moje kłopoty. Gdybym wówczas zaczęła działać, nie byłoby pewnie większych problemów.

Po drodze pojawiły się kolejne niespodziewane wydatki. I tak zaczynało brakować na spłatę, więc znów po pożyczkę, by spłacić te co już miałam zaciągnięte. Rozwiązanie chwilowe, ale też wydawało mi się, że to tylko przejściowe problemy. Miałam pracę nie bałam się raczej o przyszłość.

Jak się okazało tylko jednego w życiu można być pewnym. W firmie szef zatrudnił dodatkową pomoc. Błyskotliwa, sprytna, do tego bardzo pewna siebie. Pewnego dnia dostałam wypowiedzenie, redukcja etatu. Okazało się, że nie byłam już potrzebna, bo nowa pracownica zrobi swoją pracę i moją.

 

Wystarczyły trzy miesiące niespłacania rat, by zaczął się koszmar. Długi nie były jakoś duże bo około 20 tys zł, ale rosły w zastraszającym tempie. Jak usłyszałam ile narosło mi odsetek zdębiałam.

Zawsze na spokojnie do wszystkiego podchodziłam i tak też było tym razem. To mnie uratowało. Przede wszystkim nie panikowałam. Dzwonili windykatorzy, którzy byli bezczelni i chamscy, wciskali się do domu. Zdecydowanie przekraczali swoje kompetencje.

Człowiek, który wpada w długi najczęściej zaczyna się bać, to pociąga za sobą nietrafne często decyzje. Działa szybko, bez zastanowienia, bardziej szkodząc niż poprawiając swoją sytuację.

Nigdy nie chowałam się przed odpowiedzialnością. Jak tylko zaczęły się problemy ze spłatą, próbowałam się dogadać, ale nie było to łatwe, bo oni swoje a ja swoje. Oni chcieli całości spłaty długu, a ja zastanawiałam się jak zapłacić za pokój. Postanowiłam, że będę spłacać po tyle, ile będę miała.

 

Chwyciłam jakąś pierwszą lepszą pracę i tyle ile mogłam miesięcznie przelewałam, przynajmniej odsetki były niższe. Windykatorzy szybko zorientowali się, że raczej mnie nie wystraszą, pozostała ugoda bądź droga sądowa. Dla obydwu stron lepsze było dogadanie się.

I tak usiadłam do stołu z trzema przedstawicielami. Każdy chciał pieniądze jak najszybciej. Wpadłam w błędne koło, ale każdemu może się to przydarzyć. Gdybym nie straciła pracy, pewnie jakoś bym sobie poradziła.

Nie mogą zamknąć mnie za długi. Z resztą zaczęłam spłacać! Niewielkie kwoty, bo niewielkie, ale lepsze to niż nic! Szłam na ugody, godziłam się na wiele.

Miałam też duże wsparcie ze strony bliskich. Nie ukrywałam problemu z długami. Wiele osób zadłużonych nie przyznaje się do problemu, chowają głowę w piasek, udają, że wszystko jest w porządku. Towarzyszy im frustracja, napięcie, złość, niechęć. To również ma wpływ na podejmowanie niewłaściwych decyzji.

 

Ja wtedy i dziś otwarcie mówiłam o swoich problemach finansowych. Raczej spotykałam się z pozytywnymi reakcjami, w tym sensie, że każdy służył radą, pomocą, czegoś nowego się dowiadywałam. Wiedziałam, że nie jestem sama, a windykatorzy nie mogą mnie zaszczuć.

Dzięki temu, że otwarcie mówiłam o problemie i nie uciekałam przed odpowiedzialnością wyszłam z pożyczkowej pętli. Oczywiście nie trwało to rok czy dwa, bo długi spłacałam przez sześć lat. Niestety trzeba się na to przygotować i cierpliwie przeżyć ten okres.

 

Nie może być tak, że człowiek czuje się zaszczuty przez to, że wpadł w długi. Strach jest najczęściej wynikiem braku wiedzy. Boimy się tego czego nie znamy, tego co czeka za rogiem. Jak już się pozna 'wroga’, to wcale nie jest taki groźny. Dziś chętnie pomagam ludziom, doradzam, informuję, zachęcam do otworzenia się przed bliskimi, bo najgorzej jest walczyć w samotności. Swoją drogą dzięki temu, że mówiłam o tym jakie mam problemy, ludzie pomogli mi znaleźć lepiej płatną pracę, znajomi chętnie zlecali różne rzeczy, bym mogła dorobić. Dziś nie żyję na kredyt.

Aleksandra, Wadowice.


Ranking najlepszych chwilówek bez bik - 2026

Kwota pożyczki 100 do 5 000 zł
Czas spłaty 15 do 61 dni
Max RRSO 36%
Recenzja Opinie o Crezu
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 300 do 7 000 zł
Czas spłaty 7 do 62 dni
Max RRSO 0 do 298,9%
Recenzja Opinie o Feniko
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 5 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO 0 do 299,25%
Recenzja Opinie o Wandoo
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 8 000 zł
Czas spłaty do 30 dni
Max RRSO do 299,19%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 10 000 zł
Czas spłaty 30 do 360 dni
Max RRSO do 39,55%
Sprawdź ofertę
Kwota pożyczki 500 do 3 000 zł
Czas spłaty 31 dni
Max RRSO 0% do 511%
Recenzja Opinie o Credy
Sprawdź ofertę
Autor: Beniamin Domański
Rola: Redaktor serwisu Tepozyczki.pl

Biografia: Zobacz profil autora

Redaktor finansowy specjalizujący się w pożyczkach i kredytach konsumenckich. Od kilku lat analizuje oferty firm pożyczkowych, warunki umów oraz zmiany w przepisach dotyczących kredytów konsumenckich. Specjalizuje się w tematach związanych z pożyczkami pozabankowymi, zdolnością kredytową, zadłużeniem oraz prawami konsumentów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry