Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Krótka historia o tym jak dobro wraca

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 27-10-2016/11:34

Krótka historia o tym jak dobro wraca

Reklama


 

Krótka historia o tym jak dobro wraca

 W moim rodzinnym domu nigdy się nie przelewało. To nawet nie kwestia tego, że rodzice słabo zarabiali, tata pracował w fabryce, a mama była ekspedientką, więc nie zarabiali kokosów, ale starczało to na życie. Rzecz w tym, że łącznie ze mną mieli aż czwórkę potomstwa. Miałam młodszą siostrę i dwóch młodszych braci bliźniaków. Różnica między mną a nimi wynosiła odpowiednio 5 i 8 lat. Rodzice od samego początku wychowywali mnie na wrażliwą i empatyczną osobę.

 Sami również dawali mi dobry przykład, ponieważ jak tylko mieli czas i możliwość to angażowali się w działalność charytatywną i pomoc innym ludziom. Jak przyszło na świat moje rodzeństwo to pomimo tego, że byłam jeszcze bardzo małą dziewczynką od początku starałam się pomagać mamie jak tylko potrafiłam. Nawet jak wszyscy byliśmy już starsi to często z własnej woli rezygnowałam z innych planów, aby odciążyć rodziców w opiece nad młodszym rodzeństwem. Odbierałam swoją siostrę i braci ze szkoły i ich pilnowałam, aby rodzice mogli dłużej zostać w pracy lub spokojnie zająć się swoimi sprawami. Moja siostra i bracia zawsze mogli na mnie liczyć o czym doskonale wiedzieli. To do mnie przychodzili, gdy mieli problem, nie wiedzieli jak postąpić czy potrzebowali porady w sprawach sercowych.

 Swojego zaangażowania i chęci pomagania innym nie rezerwowałam jedynie dla najbliższej rodziny. Jeśli widziałam, że ktoś potrzebuje pomocy to bez wahania ją oferowałam. W ten sposób kiedyś uratowałam pewnego chłopaka przed popełnieniem samobójstwa. To były czasy liceum. Ze mną do klasy chodził pewien chłopak, powiedzmy, że miał na imię Jakub. Kuba był osobą raczej cichą i skrytą w sobie. Nie miał z nikim żadnych konfliktów, ale też przez swoje ciche usposobienie nie nawiązał z nikim jakichś głębszych relacji. Był okres kiedy nagle przestał przychodzić do szkoły i nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Odniosłam wrażenie jakby poza mną nikt nawet nie zauważył jego nieobecności. Pewnego dnia tknięta jakimś przeczuciem postanowiłam po drodze do domu ze szkoły do niego zajrzeć, ponieważ mieszkał tylko kilka bloków ode mnie. Był bardzo zaskoczony moją niezapowiedzianą wizytą, ale wpuścił mnie do środka. Na jego widok mnie zamurowało. Był blady jak ściana, a oczy miał napuchnięte od płaczu. Okazało się, że niedawno zmarła jego mama, a on nie mógł się po tym pozbierać. Rozmawialiśmy do późnego wieczora. Następnego dnia pojawił się w szkole. Od tej pory złapaliśmy wspólny język i można powiedzieć, że zaczęliśmy się przyjaźnić.

 Kilka miesięcy po mojej niespodziewanej wizycie wyznał mi, że tego dnia kiedy go odwiedziłam chciał skończyć ze swoim życiem, a rozmowa ze mną dała mu siłę żeby jednak tego nie robić. Po maturach nasze drogi się rozeszły. Czasami zastanawiałam się co u niego słychać jednak nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Próbowałam znaleźć go za pośrednictwem różnych portali społecznościowych jednak bezowocnie. W owym czasie nie działo się u mnie za dobrze. Tata miał wypadek w pracy i niestety zdrowie nie pozwalało mu wrócić do pracy, więc siedział w domu na rencie. To w znaczny sposób odbiło się na sytuacji w domu. Zwłaszcza finansowej, ale też na naszych relacjach. Rodzice coraz częściej się kłócili co odbijało się zwłaszcza na moim młodszym rodzeństwie. Kolejnym pogorszeniem sytuacji, które nastąpiło po jakimś czasie była utrata pracy przez mamę. Razem z siostrą poszłyśmy do pracy, aby choć trochę podreperować podupadający domowy budżet. Niestety sytuacja była ciężka. Pojawiły się pierwsze pożyczki od znajomych, a potem chwilówki, żeby jakąś związać koniec z końcem. Sytuacja stawała się coraz gorsza, a ja z coraz większą desperacją szukałam lepszej pracy niż kelnerka, z której zarobki zupełnie nie wystarczały na utrzymanie domu.

 Pewnego dnia natknęłam się przypadkiem na Jakuba. Oboje bardzo się ucieszyliśmy z tego spotkania. Wyglądał naprawdę dobrze. Był o wiele bardziej przystojny niż go zapamiętałam. Do tego ubrany był bardzo elegancko, miał na sobie świetnie dopasowany garnitur i drogą koszulę. Emanował pewnością siebie. Zaprosił mnie na kawę do pobliskiej kawiarni, gdzie zaczęliśmy opowiadać o tym co u nas słychać i co się działo przez te wszystkie lata, gdy nie mieliśmy kontaktu. Okazało się, że Kuba ma się świetnie. Prowadzi własną firmę handlowo-usługową. Ma żonę i dziecko. Ogólnie jest szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia. Gdy opowiedziałam mu o swojej sytuacji i kłopotach finansowych bardzo się przejął zaproponował mi, że zatrudni mnie u siebie w firmie jako sekretarkę. Nie wierzyłam własnym uszom! Nie dość, że proponował mi o wiele lepsze warunki zatrudnienia niż te, które miałam obecnie to jeszcze niemal dwukrotnie większe wynagrodzenie! To było dla mnie jak wybawienie, nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę!

 Zaczęłam pracę u Kuby i szybko znalazłam tam swoje miejsce. Atmosfera była świetna, a ja spełniałam się w swoich codziennych obowiązkach. Moja pensja pozwoliła sukcesywnie spłacać długi, które mieliśmy przez te wszystkie wydarzenia. Moja mama w końcu znalazła pracę i wszystko powoli wracało do normy. Do dzisiaj jak o tym myślę to ciężko mi uwierzyć jak życie bywa przewrotne. To czego jestem w pełni pewna to to, że warto pomagać ludziom i, że dobro, którym obdarzamy innych nie znika tylko wraca do nas w chwili kiedy najmniej się tego spodziewamy i najbardziej potrzebujemy. 

Ilona, Płock

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

ZYNO Data dodania: 05-01-2017 11:27 I to jeden z wielu przykładów na to, że warto być bezinteresownie dobrym i że nigdy nie wiemy kiedy to do nas wróci, życie jest przewrotne kochani, pamiętajcie o tym

0

Jeż Data dodania: 16-12-2016 16:11 nigdy nie wiemy kiedy dobre uczynki do nas wroca, pokrzepiajaca historia, :)

0

Hanna Data dodania: 22-11-2016 13:12 bardzo przyjemnie sie to czytało, aż takie ciepło poczułam, dobrze wiedzieć, że są jeszcze tacy ludzie na świecie, to troche przywraca wiare w ludzkość, życzę dużo szczęścia Pani Ilonko....

0

Paulina Data dodania: 02-11-2016 12:34 to prawda, dobro wraca, wielokrotnie już się o tym przekonałam, że bezinteresowna pomoc wraca w najmniej oczekiwanym momencie
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.