Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > Wpadka i kłopoty z chwilówkami

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 05-09-2016/12:24

Wpadka i kłopoty z chwilówkami

Reklama


 

Wpadka i kłopoty z chwilówkami

 Tą historię piszę po części po to, żeby się wyżalić, a po części ku przestrodze, bo do dzisiaj jak sobie o tym wszystkim przypomnę to jestem na siebie wściekły. Mieszkam w jednym z największych miast Polski i choć nie pochodzę z zamożnej rodziny, nigdy nie miałem żadnego wybitnego talentu, czy to do sportu czy muzyki, ani nie byłem dobrym uczniem to od najmłodszych lat cieszyłem się powodzeniem u dziewczyn i byłem postrzegany za osobę atrakcyjną i przystojną. O ile będąc dzieckiem jakoś tego nie dostrzegałem i płeć przeciwna zupełnie mnie nie interesowała to ten stan rzeczy uległ diametralnej zmianie wraz z początkiem liceum.

 Wiadomo, hormony buzują, dziewczyny w tym wieku mają już dojrzałe ciała, które kuszą i pobudzają wyobraźnię swoimi krągłościami. Chociaż moi rodzice nigdy nie zarabiali dużo, z racji tego że jestem jedynakiem czasami dawali mi jakieś drobne pieniądze, które z racji tego, że nigdy nie zacząłem palić papierosów odkładałem sobie, aby później wykorzystać je zabierając swoją kolejną wybrankę do kina czy na coś do jedzenia. Do tego dosyć szybko zacząłem sobie dorabiać, a to pomogłem koledze taty przy przeprowadzce, a to poroznosiłem ulotki, a od momentu gdy skończyłem 18 lat po szkole i w weekendy do końca liceum pracowałem jako kierowca rozwożąc pizzę na skuterze. Zarobione w ten sposób pieniądze głównie wydawałem na ubrania. Wraz z upływającym czasem coraz bardziej wciągało mnie podrywanie dziewczyn i większość tego co robiłem była obliczona w taki sposób, aby zwiększyć moje powodzenie. Chodziłem na siłownię, w wakacyjnym okresie zawsze dbałem o to, by być opalonym, ubierałem się modnie nie żałując pieniędzy na markowe ubrania. Moim priorytetem było to, aby podobać się dziewczynom i nie mieć problemów z ich poderwaniem.

 Zaniedbywałem przez to szkołę, kompletnie się dla mnie ona nie liczyła, przechodziłem z klasy do klasy na dwójach i trójach bajerując nauczycielki. Z perspektywy czasu wiem, że popełniłem straszną głupotę i błąd lekceważąc edukację i nie idąc na studia, ale w tamtych czasach zachłysnąłem się tym, że zarabiam pierwsze własne pieniądze i stać mnie na niemal wszystkie swoje zachcianki. Gdy rodzice tłumaczyli mi, że to ulotne i w przyszłości będę mieć większe potrzeby niż teraz, których moja obecna praca nie zapewni, a bez nauki lepszej nie dostałem nie chciałem ich słuchać, jaki byłem głupi! Udało mi się zdać maturę za pierwszym razem, jednak ani myślałem o podjęciu studiów. Cieszyłem się, że mam już szkołę raz na zawsze z głowy i że teraz mogę swój czas poświęcić na pracę i podrywanie dziewczyn. Moje życie przez kilka lat płynęło spokojnym rytmem, żyłem sobie bez zmartwień co jakiś czas zmieniając pracę i poznając kolejne kobiety. Jakoś nie potrafiłem się zakochać i stworzyć z kimś poważniejszy związek, za zwyczaj moje relacje kończyły się po kilku spotkaniach. Jedynym wyjątkiem od tej reguły była Justyna, z którą nasza luźna relacja trwała kilka miesięcy jednak nigdy nie byliśmy parą.

 Pewnego dnia zadzwoniła do mnie zapłakana, że koniecznie musimy porozmawiać i żebym jak najszybciej do niej przyjechał. Miałem złe przeczucia, już jadąc do niej domyślałem się o co chodzi i co jest przyczyną takiego zachowania. Gdy dotarłem na miejsce moje podejrzenia niestety się potwierdziły. Zapłakana Justyna pokazała mi test ciążowy z pozytywnym wynikiem. Do dziś pamiętam jak się wtedy poczułem. Miałem wrażenie jakby ktoś przywalił mi w głowę cegłą. Aż usiadłem z wrażenia i nie wiedziałem co powiedzieć. Poszedłem do apteki po jeszcze jeden test ciążowy, który również zakończył się wynikiem pozytywnym. Przez kilka dni nie wiedziałem co zrobić, w końcu powiedziałem rodzicom, z którymi moje relacje od dawna pozostawiały wiele do życzenia. Mieli mi za złe mój styl życia i podejście, nie mogli znieść tego, że ich syn nie poszedł na studia i zamiast znaleźć sobie stałą partnerkę co chwilę kogoś uwodzi. Wściekli się i powiedzieli, że oni nie mają zamiaru pomagać mi finansowo i, że skoro zrobiłem bachora to teraz to jest mój problem. Ich reakcja totalnie mnie zaskoczyła.

 Nie oczekiwałem od nich pomocy finansowej, jednak myślałem, że okażą mi wsparcie i zrozumienie.  Obwieszczenie im „wesołej nowiny” zakończyło się jednak karczemną awanturą, której finałem była moja wyprowadzka z rodzinnego domu. Nie mając się gdzie podziać ani pomysłu do kogo mógłbym się zwrócić zabrałem swoje rzeczy do Justyny. Wynajmowała ona kawalerkę. Cała sytuacja mnie przytłaczała, ponieważ byliśmy zdani tylko na siebie. Z nieznanych mi wtedy przyczyn Justyna nie utrzymywała kontaktu ze swoją rodziną. Jedno wiedziałem na pewno. Aborcja nie była w ogóle brana pod uwagę ani przeze mnie ani przez matkę mojego dziecka, a ja wiedziałem, że nie mogę jej teraz zostawić i uciec, co radził mi jeden z moich znajomych. Tak mijały miesiące, oboje pracowaliśmy czekając na zbliżające się rozwiązanie. Niestety ledwo wiązaliśmy koniec z końcem i nie byliśmy w stanie odłożyć jakichkolwiek pieniędzy na narodziny naszej córeczki. W końcu Marysia przyszła na świat ważąc 3500g. Mimo, że nie mieliśmy pieniędzy i musiałem wziąć pożyczkę w chwilówce, aby starczyło na wszystkie wydatki byłem szczęśliwy. Najważniejsze było dla mnie, że moja córka przyszła na świat zdrowa. Między mną, a Justyną układało się bardziej niż byłbym w stanie kiedykolwiek przewidzieć. Pokochałem ją bez reszty tak samo jak ona mnie i nie mogąc liczyć na swoją rodzinę wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Niestety kilka miesięcy po narodzinach Marii straciłem pracę. Nie byłem kompletnie na to przygotowany.

 Aby wyrobić się ze wszystkimi opłatami i wydatkami miałem wzięte kilka chwilówek. Z pieniędzy, które dostawała Justyna będąc na macierzyńskim udało się spłacić jedną jednak zanim znalazłem nową pracę dwie zdążyły się przeterminować. Koniec końców byłem zmuszony sprzedać swój samochód, aby pozbyć się długów i uniknąć komornika. Przez długi okres żyliśmy skromnie, często brakowało nam do pierwszego jednak mając nauczkę nie ratowałem za każdym razem swoich finansów pożyczkami zostawiając to rozwiązanie jedynie na sytuacje podbramkowe. W końcu uśmiechnęło się do mnie szczęście i znalazłem dobrze płatną pracę. Co więcej po jakimś czasie udało mi się załatwić swojej ukochanej pracę jako sekretarka w firmie gdzie pracuję. Obecnie jesteśmy zaręczeni i w przyszłym roku planujemy się pobrać.

 

Waldemar, Łódź

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Dedem Data dodania: 05-01-2017 11:17 Bogdan, ale 500+ nie działa na pierwsze dziecko, zresztą cholera, kiedyś było ciężej niż teraz, a jakoś ludzie sie kochali, mieli dzieci i je wychowywali i było ok, czy my nie przesadzamy przypadkiem zbytnio?

0

Bogdan Data dodania: 16-12-2016 16:01 Dlatego moze to 500+ wcale nie jest takie złe jak to mówią?

0

towarek Data dodania: 22-11-2016 12:47 wielki szacunek dla autora tej historii, to właśnie nazywa sie być prawdziwym mężczyzną, przyjąć na klate narodziny dziecka, nawet jeśli to wpadka, a nie jak te j... tchórze uciekać gdy sie dzieciaka zmaluje

0

Lemian Data dodania: 02-11-2016 12:41 kiedys ludzie wcale lepiej nie zarabiali, bylo duzo mniej rzeczy dostepnych i ciezsze warunki, mniej mozliwosci, a jakos dzieci bylo wiecej i rodziny sobie dawały rade

0

Pifon Data dodania: 10-10-2016 11:03 smutne to jest to, że dla wielu osób przyjście na świat dziecka równa się ogromne kłopoty finansowe, a często i ubóstwo, szkoda że o tym sie nie mówi w mediach...

0

Pifon Data dodania: 10-10-2016 11:03 smutne to jest to, że dla wielu osób przyjście na świat dziecka równa się ogromne kłopoty finansowe, a często i ubóstwo, szkoda że o tym sie nie mówi w mediach...

0

Meme Data dodania: 13-09-2016 16:27 smutne to jest, tutaj bohaterowie historii jeszcze wzieli konsekwencje na swoje barki i dali rade, ale wiele ich rowiesnikow albo mlodszych osob robi glupoty typu aborcja...

0

Isman Data dodania: 12-09-2016 12:19 dlatego ja się zawsze zabezpieczam, nie polegam na tym że "zdążę wyjąć" czy że partnerka bierze tabletki, przezorny zawsze ubezpieczony

0

Pitu Data dodania: 05-09-2016 16:14 wiem jak wpadka potrafi wejść na głowę, nie jeden raz prawie zawału dostałem jak mojej dziewczynie spóźniał się okres... nic fajnego!
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.