Ile pieniędzy chcesz pożyczyć?

  • 1 000
  • 60 000
  • 120 000
  • 180 000
  • 240 000
  • 300 000

Na ile rat?

  • 10
  • 60
  • 120

Twoje Dane

strona główna > blog pożyczkowy > Jak wyszedłem z długów > W połowie drogi do normalności

Ocena: 5, Głosów: 21, Data dodania: 14-10-2015/18:15

W połowie drogi do normalności

Reklama


 

W połowie drogi

 

Piękny dom, mąż, zdrowy cudny maluch, o tym marzyłam i to mam. Ale obok tego jest jeszcze komornik, kredyty, karty kredytowe niespłacone, chwilówki bez zaświadczeń i ogromne zadłużenie wśród rodziny i znajomych. Po roku stanów depresyjnych, kompletnej apatii, zniechęcenia do życia, pewnego dnia powiedziałam dość! Chcę się podzielić moją historią, może potrzebuję gdzieś się wygadać, wyrzucić to z siebie, a jeśli komuś dam nadzieję to tym lepiej.

 

Mam 30 lat i ponad 400 tys długu wobec samych banków. Mąż zarabia dobrze, ale długi są wysokie, a odsetki, opłaty za monity wciąż rosną. Mimo tego, po długim okresie załamania zaczynam stawać na nogi i myśleć pozytywnie. Pewnie wiele osób zapyta jak można dopuścić do tak dużego zadłużenia? Otóż bardzo łatwo. Po ślubie każde z nas miało dobra pracę, ja zarabiałam ok 3 tys na rękę, a mąż w zależności od miesiąca od 7,5-8,5 tys. Żyło nam się super, wzięliśmy 350 tys na budowę domu, który stanął bardzo szybko. Żyliśmy na wysokim poziomie, nie odkładaliśmy, a jak już to jakieś grosze. Kolejny kredyt na wyposażenie domu, bo znów zabrakło. I kolejny rok później na samochód, 70 tys zł- to jedyny kredyt, którego nie wypowiedział nam bank. Z czasem zaczynało brakować a to na ratę, a to na jakieś drobne przyjemności, wtedy chwilówka bez zaświadczeń poratowała. Z resztą zaczynał się okres, kiedy pojawiały się pożyczki internetowe bez zaświadczeń. To był już dla nas gwóźdź do trumny:( Braliśmy je dość często, nie bacząc na koszty, w końcu już nie wiedziałam, gdzie, ile mam spłacić. Szczerze, to przynajmniej z oferty kilku firm korzystaliśmy regularnie. Z miesiąca na miesiąc było coraz trudniej. Spłacane kredyty, pożyczki internetowe na dowód, karty kredytowe, limity w kontach zaczęły przekraczać 70% naszych dochodów. Ale jeszcze dawaliśmy radę. Do listopada 2013 roku, mąż został zwolniony z pracy. Rzucił się w wir szukania nowej, wiedzieliśmy, że bez jego dochodu, jest po nas. Dodatkowo okazało się, że jestem w ciąży. Fakt, zarabiałam w miarę dobrze, ale na umowę o dzieło. W jednej chwili zostaliśmy z ogromnymi ratami, bez męża dochodów. Pracowałam całą ciążę, ale to wystarczało na podstawowe opłaty. Bank bardzo szybko wypowiedział hipoteczny, a potem gotówkowy, zablokowano karty kredytowe i wypowiedziano umowę kredytu odnawialnego. Sprawa trafiła do sądu i wszystko potoczyło się bardzo szybko. Do drzwi zapukał komornik. Nasz dom został zajęty, za chwilę trafi na licytację, a my…?

 

Mąż kompletnie się rozsypał. W końcu znalazł pracę, ale nie na takim stanowisku jak wcześniej i za takie pieniądze. Zarabia ok 5 tys miesięcznie. Pewnie wiele osób by się cieszyło z takich zarobków, ale nie Ci, którzy mają takie długi jak my;( Mąż pracuje, je i śpi, nie potrafi się podnieść z tych problemów. Pewnie gdyby dostał takiej energii jak ja, uwierzyłby w lepszą przyszłość i pomógł mi, to szybciej byśmy się z tym uporali. Nie mogę jednak wywierać na nim dodatkowej presji, musimy się wspierać i najwyraźniej potrzebuje więcej czasu. Dziś sytuacja wygląda tak, że spłacamy regularnie kredyt samochodowy. Powoli zaczęliśmy spłacać rodzinę i znajomych. Bank zajął dom, za chwilę pójdzie pod młotek, to pokryje lwią część naszych długów. Gdzie będziemy mieszkać? Czeka nas wynajem małego mieszkania. Długi znacznie się zmniejszą. Z tego co rozmawiałam z doradcą finansowym, to ze sprzedaży domu powinno udać się spłacić ok 300-320 tys zł długu. Wiadomo, że dom zostanie sprzedany po kosztach, ale trudno, już się z tym pogodziłam, najważniejsze jest dla mnie odzyskanie stabilizacji życiowej. Wiem, że długi w tej wysokości będziemy w stanie spłacić na spokojnie. Zwłaszcza że ja niebawem zacznę rozglądać się za pracą, maluch pójdzie do żłobka. W trudnych chwilach przechodzi mi przez myśl z może chwilówka bez zaświadczeń na chociaż małą przyjemność dla naszej rodziny, wypad do wesołego miasteczka z dzieckiem, zoo czy w góry. Nie pamiętam już jak to jest być na urlopie. Bardzo szybko jednak wracam na ziemię. Najbliższe kilka lat będę stawać na nogi, prostować nasze życie, starać się zapewnić dziecku normalny byt. Patrzę w przyszłość optymistycznie, mam dopiero 30 lat, spłacimy długi za kilka lat niewygodne ślady wymarzą się z BIK, a my będziemy mogli pomyśleć o nowym domu, mieszkaniu, życiu. Wiem jedno, że nigdy więcej nie będę żyła ponad stan!

 

Żadnych kart kredytowych, limitów, pożyczek internetowych bez zaświadczeń, których nie potrafię zliczyć. Nigdy nie dopuszczę już do sytuacji, w której mam do spłaty kilka kredytów i presję, która nie pozwala w nocy spać. Chcę odpocząć, być spokojna, potraktować to co się wydarzyło jako dobrą lekcję od życia, wyciągnąć wnioski. Rozglądam się wokół siebie, obserwuję znajomych, teraz gdy ja zwolniłam i nie pędzę już za posiadaniem, widzę jak to odbiera rozum. Musisz to mieć, dom, ogród, rodzinę jak z obrazka, dobry samochód. Po prostu musisz! Dziś już wiem, że jedyne co muszę to zapewnić szczęśliwe życie mojemu dziecku i zadbać o męża, bo rzeczy materialne nie są tego warte. Myślę, że byłam za młoda na dorosłe życie w małżeństwie, że chciałam wszystko od razu, a tak niestety w życiu nie ma.

 

Co mi pomogło się podnieść? Nie wiem, pewnego poranka obudziłam się i powiedziałam sobie koniec takiego myślenia. Leżenie w łóżku, ciągłe zamartwianie się, strach przy odbieraniu każdego telefonu, otwieraniu drzwi, był ogromny. Chyba dojrzałam, przyszła pora by twarzą w twarz zmierzyć się ze swoimi problemami. I mimo że za jakiś czas swój dom zamienię na małe M i pozostanie jeszcze trochę długów do spłaty, to czuję, że wszystko będzie dobrze! Musi być!

Emila, Gdańsk

 

Reklama

Skomentuj artykuł

Twoję Imię:
Komentarz:
Captcha

Dodane komentarze

0

Loman Data dodania: 04-11-2016 13:13 trzymam kciuki Pani Emilio i dużo szczescia życze! Na pewno wszystko pójdzie dobrze i po Pani myśli!

0

nest Data dodania: 14-09-2016 12:15 prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie, prawda jest taka, ze czesto ciezkie przejscia i klopoty finansowe cementuja rodzine

0

Joanna Data dodania: 01-06-2016 10:09 jak jest kochajaca sie rodzina to przetrwa każdy kryzys, najważniejsze to być ze sobą szczerym. mój mąż prowadził biznes i przez nieuczciwych kontrahentów i naiwność narobił sobie długów. nie chciał mi o tym mówić z obawy przed moja reakcja, a jak mi powiedzial to razem znalezlismy wyjscie z sytuacji. nie wolno oklamywac swojej drugiej polowki, w koncu biorac slub obiecalismy sobie byc na dobre i na zle!

0

Przemek Data dodania: 21-11-2015 04:46 Moja żona nie bedzie wyrozumiala mam 200 tys.zl dlugu o ktorym nie wie nawet.Mieszkamy kontem u jej babci,Najgorszy jest fakt że za kilka dni strace wszystko moja zone, kochana coreczke ktora jest dla mnie wszystkim.Przepraszam was za wszystko wole odejsc z tego swiata.Kocham was

0

Aria Data dodania: 21-10-2015 18:36 Twoja historia daje nadzieję, jestem na początku. Ciężko się podnieść, ale nie ma wyjścia!

0

ElaEla Data dodania: 15-10-2015 18:43 Trochę z innej beczki, kobiety zazwyczaj są silniejsze psychicznie od mężczyzn. Szybciej podnoszą się z różnego rodzaju problemów.

0

Malla Data dodania: 15-10-2015 16:38 Może dlatego, że stajemy się silniejsi?

0

Lisia Data dodania: 15-10-2015 13:50 Zastanawia mnie to dlaczego tak jest, że najpierw nie potrafimy sobie poradzić z problemami, a później stajemy na nogi, widziamy wszystko w innych barwach?

0

Genia Data dodania: 14-10-2015 18:55 Życzę tylko pozytywnego myślenia:)

0

Malla Data dodania: 14-10-2015 18:29 Podziwiam, ja mam znacznie mniejsze długi, a już nie daję rady!
align center Podobne artykuły, które mogą Cię zaciekawić
Ta strona korzysta z plików cookies, co umożliwia rozpoznawanie danego użytkownika przez serwer. Umożliwia to wygenerowanie strony www, opierając się głównie na jego preferencjach. Szczegóły zawarte są w zakładce: Polityka Prywatności. Korzystając, zgadzasz się na warunki tam zawarte.